Miała dziesięć lat, gdy zmarła w 1664 roku. Rodzice tak kochali jedyną córkę, że zlecili wybudować dla niej specjalną kryptę w kościele św. Jana w Gdańsku. Archeolodzy właśnie ją znaleźli. Nie było w nim jednak małej trumny.
Adelgunda można przetłumaczyć z germańskiego jako "waleczny ród". Ta, o której mowa, była córką Katarzyny i Zachariasza Zappio - gdańskich, zamożnych mieszczan. Rodzina Zappio szczególnie upodobała sobie kościół św. Jana. To im zawdzięczała świątynia liczne obrazy i lichtarze, zegar, żyrandol i chrzcielnicę. Ich pieniądze pomogły też w odnowieniu ołtarza, ambony czy organów.
Gdy więc w 1664 r. umarła jedyna córka Zappiów, właśnie w św. Janie postanowili ją pochować. Pod posadzką w północnej nawie kościoła zbudowano podziemne pomieszczenie, w którym spoczęła mała trumna. Na ścianie nad kryptą zawisł symbol miłości do jedynaczki - okazałe epitafium z wieloma figurkami aniołków (niektóre płaczą, inne się weselą, a jeden z nich nawet puszcza mydlane bańki). Epitafium od lat można oglądać w bazylice Mariackiej (czeka tam, aż wnętrze św. Jana zostanie odrestaurowane).
Archeolodzy zbadali właśnie kryptę Adelgundy. Po odsłonięciu płyt posadzkowych w północnej nawie kościoła, natrafiono na trzy sąsiadujące ze sobą krypty, zasypane niemal po strop mieszaniną ziemi, gruzu i ludzkich kości. - To ślady po rabusiach, którzy po 1945 r. plądrowali kościół - mówi Krzysztof Dyrda, archeolog, który kierował pracami.
Do jednej z krypt z częściowo zniszczonym sklepieniem (to także efekt działania złodziei) prowadziły schody i żelazne drzwi z symbolem krzyża, a na wewnętrznej ścianie widniała data 1664. Ponieważ to nad nią wisiało niegdyś epitafium córki Zappiów, archeolodzy mieli pewność, że to krypta Adelgundy i nadzieję, że po oczyszczeniu pomieszczenia, na posadzce znajdą małą trumnę.
- Trumnę, owszem, znaleźliśmy, ale dużą, jak dla dorosłego człowieka. W środku była ziemia i przemieszane kości dziecięce i dorosłych. Czy są wśród nich te ze szkieletu Adelgundy? Zobaczymy po ich przebadaniu - mówi Dyrda. - Przebadane zostaną zresztą wszystkie kości z krypt. Z pewnością dowiemy się dzięki temu więcej o stylu życia czy chorobach gdańszczan sprzed z górą trzystu lat.
Anna Kisicka