Facebook Google+ Twitter

Krystian Głuszko i jego "Spektrum". Recenzja

"Większość z Was gubi się w pogoni za pieniędzmi, karierą... A my? My pragniemy tylko zdrowia, impulsu, który otworzy nam drzwi do nowego świata, Waszego świata" - pisze Krystian Głuszko w swojej książce.

 / Fot. Okładka książki Krystian Głuszko w książce "Spektrum" opisał dzieje długotrwałych kuracji w zakładach psychiatrycznych i swoje osobiste zmagania z chorobą, która wyrwała mu z życia sporo lat dzieciństwa i młodości.

Podczas swojej bytności w szpitalach, obserwował jak pacjenci byli nieustannie poddawani terapiom uzdrawiającym, polegającym na stosowaniu elektrowstrząsów i zastrzyków insulinowych. Tak je zapamiętał:

"Najpierw zapinali go w pasy (...) Po przedawkowaniu insuliny, którą wstrzykiwali mu przez cienką igłę dużej strzykawki, powoli zasypiał (...) Po kilku minutach zapadał w śpiączkę, zaczynał topić się we własnym pocie, z ust toczyła mu się piana niczym wściekłemu zwierzęciu. Później był przerażający krzyk płynący z jego suchych ust: ratujcie, błagam! (...) Powinien być podłączony pod wiele aparatur, ale kogo to obchodziło (...) Rzucało jego ciałem, łóżko na którym leżał, suwało się po całym pokoju, było to słychać wszędzie! Po kilku godzinach koszmaru wstrzykiwali mu dożylnie glukozę, by go wybudzić (...) Budził się cały mokry, jakby ktoś wylał na niego kilka wiader zimnej wody, z ust spływała mu piana, nie pamiętał, jak się nazywa ani gdzie jest, a personel to bawiło."

Autora również nie ominęły takie terapie. Elektrowstrząsy spowodowały napady padaczki i ataki amnezji. Obrazu polskiego horroru dopełnia ujawniony przez autora i uczestnika kuracji fakt, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Obsługa szpitala raczyła się trunkami, zamiast zajmować się znajdującymi się tuż obok i potrzebującymi troskliwej opieki ludźmi.

Być może intensywna kuracja nie przyniosłaby oczekiwanego rezultatu, gdyby na jego drodze nie pojawiła się Ewa i miłość, która ich połączyła. Ocaliła go od klęski i nieuchronnej podróży w głąb czarnej dziury depresji i samo zatracenia się w autodestrukcji. Obecnie wraz z żoną założył własną firmę. Wydobył się z samego dna egzystencji i prowadzi w miarę ustabilizowane i normalne życie.

Krystianowi życzę na tej drodze powodzenia, dużo sił i szczęścia. A czytelnikom polecam książkę. "Spektrum" zasługuje na dogłębne przestudiowanie, zarówno przez ludzi z kręgu medycyny zdrowia psychicznego, jak przez każdego tzw. normalnego człowieka. Nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć. Dzisiaj jesteś zdrowy, ale nie ma pewności, że tak będzie do końca Twoich dni.

Spektrum
Autor: Krystian Głuszko
Wydawnictwo:Dobra Literatura,
Styczeń 2012
Seria: Z Wykrzyknikiem!
iczba stron: 108


Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Autorce
  • Autorce
  • 09.05.2012 21:13

Sam nie wiem, czy wszystkie te refleksje i komentarze bardziej są zasługą książki, czy recenzji na jej temat

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krystianowi
  • Krystianowi
  • 09.05.2012 21:10

Ciekaw jestem relacji Twojej żony, Ewy. Jeśli jest taka możliwość i chęć, może warto pokusić się o spisanie tych samych przeżyć z perspektywy drugiej osoby?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krystianie, dziękuję, że napisałeś tę książkę. Mam nadzieję, że otworzy ona oczy na ludzi chorych i ich problemy i pomoże na te osoby spojrzeć normalnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krystianowi i Ewie
  • Krystianowi i Ewie
  • 09.05.2012 13:09

Są jeszcze inne formy opowiadania i mówienia do matki wszystkich siótr i braci, Ewy: kto to jest? -Ewa, kogo oczekuję? -Ewy, komu się chcę zwierzyć? -Ewie, kogo ja widzę? -Ewę, kim się zachwycam? -Ewą, o kim śnię? -o Ewie i do kogo się zwracam? -o, Ewo!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzysztofowi
  • Krzysztofowi
  • 09.05.2012 13:02

Jeśli to seria z wykrzyknikiem, to męska prośba i tajemnicze zaklęcie cierpiącego człowieka może zabrzmieć w słowach: "Ewo, uratuj mnie!" A potem już naprawdę nie ma się czym martwić, bo nasz dalszy los jest tylko w jej rękach, a wszystko tu na Ziemi i tak dzieje się z woli Pana Boga.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krystian Głuszko
  • Krystian Głuszko
  • 09.05.2012 10:59

Dziękuję Ewo za recenzję i Wam za ciepłe komentarze. Rzeczywiście, gdyby nie moja żona pewnie byłbym teraz martwy - jak nie duchowo to całkiem... Pozdrawiam Was serdecznie i życzę cudów, których sam byłem świadkiem na własnej osobie..

Komentarz został ukrytyrozwiń
Obserwator
  • Obserwator
  • 09.05.2012 07:17

Mnie się wydaje, że właśnie na tym polega powołanie kobiet. One są dla mężczyzn wszystkim, matką, żoną, kochanką i ostoją. Bez nich świat by się zawalił i nic by nie miało sensu. Dlatego bohater książki cierpiał do czasu spotkania z Ewą. Potem już wyzdrowiał i żyli długo i szczęśliwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Czarny
  • Czarny
  • 09.05.2012 06:06

... A kto mnie ocali?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Fan
  • Fan
  • 09.05.2012 06:04

Mnie to trafia do przekonania a nawet do serca. To przerażająca wizja szpitalnego świata, drzwi bez klamek, bezsilnego człowieka, który nagle odnajduje swoja drogę dzięki wspaniałej kobiecie. To brzmi jak bajka i cud, że coś takiego mogło się wydarzyć. Żadne leki, elektrowstrząsy i zabiegi nie uczyniły tyle dobra, ile zrobiła ta jedna jedyna w jego życiu cudowna istota. Zadziwiająca historia

Komentarz został ukrytyrozwiń
Czytelnik
  • Czytelnik
  • 09.05.2012 05:27

Mówią, że prawda Was wyzwoli. Autor dodaje do tego, że jest jeszcze Ewa, która potrafi ocalić człowieka z najgorszej traumy i wydobyć na powierzchnię życia. Brawo Pani Ewo, świetna recenzja

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.