Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

68446 miejsce

Kryzys czy fenomen - co możemy powiedzieć o naszej religijności?

Ostatnio często słyszy się o kryzysie w polityce, gospodarce, moralności… A co z Kościołem? Czy fenomen polskiej religijności wciąż trwa?

Z opublikowanych w lipcu tego roku danych wynika, że za ludzi wierzących uważa się – 92 proc. polskich obywateli. Pallotyński Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego podaje, że wiara religijna, którą za istotną wartość uznaje 77 proc. Polaków, okazuje się dla nich bardziej istotną wartością życiową, niż wykształcenie (23 proc.), patriotyzm (21 proc.), przyjaźń (17 proc.), wolność słowa (17 proc.), czy posiadanie bogactwa (12 proc.).

Religijność w liczbach

Ponad 90 proc. wierzących, ale w życie wieczne wierzy tylko… 71,2 proc. Polaków. Selektywność wiary to – zdaniem socjologów - jeden z istotnych problemów polskiej religijności. Zjawisko polega na tym, że dana osoba akceptuje i przyjmuje tylko wybrane aspekty fundamentalnych prawd. Przykładem są dane z diecezji tarnowskiej oraz szczecińsko-kamieńskiej. W pierwszej niemal 100 proc. mieszkańców wierzy w fakt zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, zaś na terenie drugiej z wymienionych diecezji, wiarę tę podziela 84 proc. mieszkańców.

Jeden z czytelników zamieszczonych na stronie ekai.pl statystyk i badań tak napisał: „Młode pokolenie żyje już innymi wartościami, które niewiele mają wspólnego z katolicyzmem (…) te badania oparte są o deklaracje słowne ludzi, a te nie zawsze przekładają się na życiowe postawy”. Z pewnością badania i ankiety nie są obrazem serca i duszy, ale mogą stanowić istotną sugestię. Czy rzeczywiście łatwiej nam przychodzą deklaracje słowne, także w przypadku przejawów religijności? Jeśli tak, to co jest tego przyczyną?

Kryzys – był, jest i będzie?

Ostatnio jeden z moich rozmówców (osoba duchowna) podsumował krótko: swoisty kryzys w Kościele był od zawsze, bo tam gdzie jest człowiek, tam tez pojawia się konflikt, walka pomiędzy dobrem a złem. Jeśli więc rozumiemy kryzys jako znaczne pęknięcie na płaszczyźnie relacji między osobami - rzeczywiście towarzyszy nam od dawna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Jest pytanie kto i z jakiego powodu stawia na piedestale tylko jedną Rzymskokatolicką wiarę jako jedyną i tą słuszną ? a te 90 czy mniej to bujda tylu to by może nazbierał w Boże Narodzenie ale na co dzień? propaganda i cudowne mnożenie sie katolików

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.07.2009 14:43

No, jestem już. JADWIGO O jak dobrze, że mnie poinformowałaś o tej alternatywie, oczywiście że jest wybór. Ale jak słodko jest czasami trochę ponarzekać. Chyba zmienię państwo? I co z tego-ideologia pozostanie ta sama. Dochodzą do mnie głosy z Belgii i Wlk.Brytanii (od Znajomych), ale sam to muszę sprawdzić. Jak ja lubię odkrywcze kobiety. A mówiłem nie raz, że wtedy będzie łatwiejsze życie, jak bedziemy cokolwiek odkrywać i w sobie też.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak. Pani Jadwigo, taki jak Pani pisze kryzys wiary jak i KK jest właśnie od 2 tysięcy lat.
Czy mam udawadniać przytczając conajmniej 2 tys. przykładów? Wątpiący chrześcijanie byli w każdej epoce chrześcijanizmu. Wyznawca, który dylematów nie ma. jest fanatykiem, fundamentalistą. alebo skeciarzem.
Najwęksi "twórcy" KK mieli dylematy i spisali o nich całe tomy.
A wiara "w co wygodniejsze" to już inna historia. Bo nie wiem, o jakiej "wygodzie" (sic! wyszło śmiesznie . sorry) jakim "dopasowaniu" i "czego" Pani mówi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witoldzie -"... lecz nie mogę jako człowiek wolny odrzucic dogmatów i nakazów państwowych, po państwo z reguły nie daje żyć po swojemu."
Alez możesz - zmienic państwo. :)
Barbara pisze, że KK jest w takim czy innym kryzysie od 2 tysiecy lat, i trwa. No i dobrze. Nie chodzi wszak o kryzys Koscioła, ale kryzys wiary u wyznawców, ktorzy wierząc, mają jednak dylematy. A więc tak, jakby wierzyli trochę, i w to, co wygodniejsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.07.2009 11:27

Moje państwo wypominam ci-ależ ty w kryzysie głębokim. Ty mój biedaku. Które rządy w przyszłości wprowadzą stan wyjątkowy-najpierw będzie według zasług: wasalny, lewicowy, centrowy, prawicowy a może jakiś koalicyjny? Wszyscy po jednym interesie. I jeśli chodzi o fenomen, to jest taki amerykański film o tym samym tytule. Tytułową rolę gra J.Travolta. Gra mechanika, który po ujrzeniu błysku światła zmienia całe swe dotychczasowe życie. Też bym tak chciał. Autorce artykułu chodziło oczywiście o fenomen w ujęciu filozoficznym-to też ważne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tło historyczne jest tylko lekkim tłem, przypomnieniem a nie argumentem.
Alicja pisze o dniu dzisiejszym, jak zawsze na miarę filozofa, co dla mnie oznacza, że bardzo ciekawie i dobrze, ale to moje osobiste odczucie.
KK jest w takim, czy innym, kryzysie od 2 tysięcy lat. I trwa. Będzie trwał. Czy tego chcą "wypominalscy" czy nie, nie zmienią wiele swoimi wypominkami.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.07.2009 10:19

Duży plusik dla autorki. Utrzymany w spokojnym tonie, wyważony tekst.
Taaak, odmienne systemy wartości. I dziennikarze obywatelscy nie mogą pominąć tego sporu. Jedni dodadzą drewek do ognia, a Drudzy piaskiem zasypią. I tylko korzyść maja z tego obserwatorzy zdarzeń i zaskoczą być może statystykami: ile drewna i piasku poszło na wojenkę. Nakazy i dogmaty. Wszędzie one prawie są. Jako człowiek wolny moge odrzucić dogmaty i nakazy religijne, i zyć będę po swojemu, lecz nie mogę jako człowiek wolny odrzucic dogmatów i nakazów państwowych, po państwo z reguły nie daje żyć po swojemu. Kościół nie wprowadzi stanu wojennego, lecz państwo już tak. Mogę twić na pozycjach neutralnych. I co z tego-muszę płacić podatki-zgoda na to, lecz mały bunt wtedy, kiedy wasalny polityk, złośliwy urzędnik są niegospodarni i trawią cudze pieniądze i nie ponoszą odpowiedzialności. To jest kryzys.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uo, aż tyle? To się kłóci z moimi obserwacjami mojego otoczenia, ale spoko...
Kryzys w Kościele - tu również z moich obserwacji i refleksji wynika co innego.
Sumarycznie rzecz biorąc: wydaje się, że statystyki są zawyżone przez respondentów z jakichś powodów, natomiast jednocześnie faktycznie ciężko mówić o kryzysie jako ogólnym zjawisku, prędzej można spotkać jednostki lub grupy ludzi, które są nim dotknięte, i wręcz przeciwnie, jednostki lub grupy, które są na "hossie".

@Joanna: Ksiądz ma rację, kapłani i duszpasterze mają ogrom roboty, jakby nie spojrzeć. Nie ma co opadać ;). Inna sprawa, że to jest kwestia powołania a nie tego, co se ksiądz powie.

@Jadwiga: "Natomiast "selektywność" dotyczy tych, ktorzy uczestniczą w zyciu kościoła, deklarując wiarę w jego dogmaty i nakazy, ale wybierają tylko wygodniejsze. Te - przystające realnie do codziennego zycia."
Fanatycy z Frondy (a dokładniej jeden, nie jedźmy po całości) wykombinowali taki oto obrazek: http://boskiateista.files.wordpress.com/2009/01/wypierdalaj.jpeg
Ostre, prawda? Ano, zgadzam się, za ostre. Ale wybieranie sobie z oficjalnych nauk (nie z nieoficjalnych, wbrew pozorom w Kościele jest miejsce na dużą różnorodność, w końcu jesteśmy różnorodni) jest częściowym wyparciem się tej religii. Taki katolicyzm jedną nogą.
Z tymi stereotypami szerzącymi się wśród niektórych katolików (a może i oni nimi nie są? dobrze 'wykształcony' katolik wie, jak powinien się zachowywać wobec wyznawców innych religii i nie chodzi tu o politowanie, i broń Boże o pychę, poczucie wyższości! Wszak w oczach Boga wszyscy jesteśmy równi, a mamy na świat patrzeć oczami Boga) dobrze by było powalczyć, trafna uwaga.

@Alicja:
"Co do inkwizycji - stały argument w stylu "a Kosciol tez popelnial bledy"."
No bo tak bywa. Zwłaszcza jak nie ma rozdziału państwa od Kościoła i świeccy możnowładcy jeszcze kombinują (choćby konfiskata majątków skazanych przez Inkwizycję na śmierć).
Przekleję też fragment komentarza spod innego artykułu.
Warto pamiętać o tym, że również etos moralny ewoluuje. Ale nie, dlaczego starożytni nie byli weganami...?
(swoją drogą ostatnio z kolegami wykombinowaliśmy, że chrześcijanie za Chrystusa też nie byli przykładnymi, a no bo Biblii nie czytali, do kościoła nie chodzili, bierzmowania nie mieli... x])
Polecam poczytać, jako przeciwwaga dla "Imienia róży" (raz dominikanie sobie zrobili żart i w bodaj Krakowie/Warszawie poszli grupą w habitach do kina na ten film ;])
http://pl.wikipedia.org/wiki/Inkwizycja
http://pl.wikipedia.org/wiki/Inkwizycja_w_Hiszpanii
http://pl.wikipedia.org/wiki/Torquemada
http://www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_54.htm
link
http://mateusz.pl/czytelnia/rz-stosy.htm
http://forum.histmag.org/index.php/topic,1790.0.html
http://nczas.com/publicystyka/historia-okrucienstwo-inkwizycji-to-bajka/
Artykuł z "Wiedzy i życia" (pełen, na stronie internetowej jest skrawek):
http://img154.imageshack.us/img154/279/wiz1.jpg
http://img154.imageshack.us/img154/2543/wiz2.jpg
http://img355.imageshack.us/img355/3052/wiz3gt9.jpg

Jednocześnie jestem świadom że mimo tego lepiej by Inkwizycji w ogóle nie było, patrząc z dzisiejszej perspektywy.

Pozdrawiam, miłego dnia ;).

Komentarz został ukrytyrozwiń

---> Jadwiga Kowalczyk

"ludzie poza KK byli gorsi, godni politowania i zasługiwali na "ratunek" - owszem, postawa, która zakłada iż ludzie poza KK są już na starcie "w drugim szeregu" nie jest właściwa. Zwłaszcza, że mamy tendencje do etykiet typu: jak katolik to i dobry obywatel. Nie-katolik = kiepski obywatel...

Co do inkwizycji - stały argument w stylu "a Kosciol tez popelnial bledy". Nie słyszałam, żeby ktoś w Kościele mówił dziś - metody tamtego trudnego z perspektywy wieków czasu były godne pochwały i nasladowania! Dodam jeszcze pewien istotny dla historii Kosciola, moze i myslenia:

Rzym 2000 r. - pierwsza niedziela Wielkiego Postu Roku Jubileuszowego, Bazylika św. Piotra. Dzień Przebaczenia i
siedmiorakie wyznanie grzechów. W przededniu ceremonii przedstawiono poszczeg. punkty dziennikarzom, wsrod nich był też następujący zapis: "odrzucenie sięgania po siłę dla obrony wiary, które zawiera w sobie żal za grzechy wojen religijnych, wypraw krzyżowych, trybunałów inkwizycji".

Komentarz został ukrytyrozwiń

".. Wzruszamy ramionami, współczujemy, czy jesteśmy przy nim?" - ktos odchodzi z własnej woli; nie jest to kryzys, ale działanie przemyslane. Mozna wzruszac ramionami, ale nie ma potrzeby okazywania współczucia - jest ono bowiem przejawem myslenia, że "skoro nie jestes z nami, to jestseś okaleczony". Jest to z gruntu fałszywe mniemanie, jakoby ludzie poza KK byli gorsi, godni politowania i zasługiwali na "ratunek".
Od czasów, kiedy KK przestał "ratować duszyczki" przy pomocy inkwizycji i jej narzędzi - człowiek ma prawo do jawnego okazywania własnych przemysleń na temat wiary/niewiary.
Natomiast "selektywność" dotyczy tych, ktorzy uczestniczą w zyciu kościoła, deklarując wiarę w jego dogmaty i nakazy, ale wybierają tylko wygodniejsze. Te - przystające realnie do codziennego zycia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.