
Sprzedaż gruntu przy ul. Dobrej 33/35 urzędnicy zaplanowali na początek 2009 r. Jednak kluby pod tym adresem będą działać jeszcze co najmniej rok. - Teraz w dobie kryzysu nie uzyskalibyśmy dobrej ceny - mówi Tomasz Andryszczyk, rzecznik warszawskiego ratusza. Dlatego zdecydowano, że działka zostanie sprzedana dopiero pod koniec 2009 r., a może nawet później. Urzędnicy chcą przeczekać zawirowania na światowym rynku finansowym. Potem w miejscu klubów pojawią się nowe inwestycje, np. luksusowe apartamenty.
Zagłębie klubowe w podwórzu przy ul. Dobrej działa ponad sześć lat. Z czterech klubów, które tu działały, zostały już tylko dwa: Jadłodajnia Filozoficzna i Diuna. To ulubione miejsca zabawy warszawskich studentów. Odbywają się tu koncerty, pokazy filmów i spotkania literackie. Można w nich również potańczyć.
Przygotowując grunt do sprzedaży, ratusz chce zaproponować najprężniej działającemu klubowi - Jadłodajni Filozoficznej - nową lokalizację. Diuna będzie musiała radzić sobie sama, bo zalega miastu z opłatami za najem lokalu.
- Szukamy nowego miejsca dla Jadłodajni. Mamy już kilka wstępnych propozycji - mówi Andryszczyk.
Maciej Wysocki, właściciel Jadłodajni Filozoficznej, nie jest jednak zadowolony z przebiegu rozmów z urzędnikami. - W Jadłodajni dzieje się mnóstwo ciekawych rzeczy - mówi. - Chcielibyśmy dostać takie miejsce, w którym będziemy mogli się rozwinąć.
Jadłodajnia to prawdziwe centrum kulturalne skupiające wielu artystów z różnych środowisk. Już teraz zaczyna brakować tu miejsca, by realizować wszystkie pomysły właścicieli. Klub chciałby wystawiać sztuki i organizować różne pokazy. Dlatego właściciele zwrócili się do ratusza, by wspólnie wybudować dom kultury, który - podobnie jak Jadłodajnię - wezmą we władanie środowiska artystyczne.
- Unia przyznała nam na ten cel 20 mln euro, mamy również doskonałą pracownię architektoniczną, która chce z nami współpracować - tłumaczy Wysocki. Szefowie Jadłodajni zaproponowali miastu, by klub przenieść w arkady mostu Poniatowskiego. Jednak miasto wpadło na inny pomysł: proponuje klubowi barkę na Wiśle.
- To niepoważna propozycja - mówi Wysocki. - Nie wyprowadzimy się z Dobrej, póki miasto nie zacznie z nami współpracować na serio - zapewnia.