Facebook Google+ Twitter

Kryzys mistrzów NHL trwa

Tylko dwa mecze odbyły się tej nocy w amerykańsko-kanadyjskiej lidze hokejowej NHL. W obu przypadkach lepsi okazywali się goście.

Drużyna Anaheim Ducks wyraźnie kuleje na początku tego sezonu. Większość gier kończy się dla niej niepowodzeniem. Nie inaczej było w wczoraj. Popularne "Kaczory" mimo gry na własnej tafli (Honda Center) nie sprostały tym razem Minnesocie Wild. Ponad 17 tys. kibiców po raz kolejny mocno zawiodło się na swoich ulubieńcach.

Pierwsza tercja zakończyła się bezbramkowym remisem. Gospodarze byli wprawdzie aktywniejsi (bilans strzałów 14-9 dla Ducks), ale nie zdołali pokonać stojącego w bramce Wild Josha Hardinga.

Druga tercja przyniosła jak się później okazało rozstrzygnięcie meczu. W 23 minucie skrzydłowy przyjezdnych Briana Rolston pokonał Ilije Bryzgałowa. Mimo iż gospodarze oddali w tej tercji aż 19 strzałów (przy 9 Minnesoty), to nie tylko nie zdobyli gola, ale kolejną bramkę stracili. Tym razem w 32 minucie na listę strzelców wpisał się Marc Parrish.

Trzecia tercja nie przyniosła zmiany rezultatu, a o bezsilności Anaheim niech świadczy to, że oddali raptem 4 strzały w kierunku bramki gości. Nie da się już ukryć, iż na początku nowego sezonu mistrzowie NHL przeżywają spory kryzys.

"Czerwony Skrzydła" znowu się wzbiły


Hokeistom Detroit Red Wings szybko udało się zapomnieć o piątkowej wpadce z Chicago Blackhawks. Tym razem ich ofiarą padła najsłabsza drużyna Pacific Division Los Angeles Kings. Widzowie w Staples Center znowu wracali do domów z nie tęgimi minami.

Pierwsza tercja dawała gospodarzom nadzieje na korzystny rezultat z najlepszą drużyną Konferencji Zachodniej. Żadnej ze stron nie udało się skierować krążka do bramki rywali. Jednak w drugiej części meczu sytuacja się zmieniła i to w znaczący sposób. Nim widzowie dobrze rozsiedli się po przerwie goście prowadzili już 1:0 po golu Pawła Datsyuka - 40 sekunda drugiej tercji. Chwilę później grająca w osłabieniu drużyna Detroit podwyższyła na 2:0. Jonathana Berniera tym razem pokonał Kris Draper.

Na początku trzeciej tercji kontaktowego gola zdobyli gospodarze. Stojącego w bramce Red Wings Chrisa Osgooda pokonał Mike Cammalleri. Jednak to było wszystko na co było stać tego wieczoru "Królów" z Los Angeles. Grający w barwach "Czerwonych Skrzydeł" Szwedzi zapewnili swojej drużynie zwycięstwo. Najpierw Tomas Holmstroem w 46 minucie trafił do bramki Kings, a dwie minuty później wynik meczu ustalił Henrik Zetterberg. Wszystko wskazuje na to, że i ten sezon nie będzie dla graczy z "Miasta Aniołów" królewski.

Wyniki i strzelcy bramek 14 października (niedziela) 2007:

Anaheim - Minnesota 0:2
Min: B. Rolston, M. Parrish

Los Angeles - Detroit 1:4
LAK: M. Cammalleri
Det: P. Datsyuk, K. Draper, T. Holmstroem, H. Zetterberg

Wyniki za www.nhl.com

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.