Facebook Google+ Twitter

Kryzys nie zagrozi polskiej gospodarce i Euro 2012

Światowy kryzys finansowy nie zaszkodzi Polsce w znaczącym stopniu. Nie utrudni też przygotowań do Euro 2012. Co więcej, może owe przygotowania ułatwić.

Logo / Fot. http://www.euro2012-pl.org/- Nie wpadajmy w panikę - mówi profesor Witold Orłowski, główny ekonomista PricewaterhouseCoopers Polska - to świat jest w kryzysie, a nie Polska. Zdaniem naukowca polska gospodarka będzie się rozwijać, ale wolniej. Stan ten może potrwać dwa lub trzy lata, ale do 2012 roku na pewno się zakończy. - Katastrofa gospodarcza Polsce nie grozi - uspokaja Orłowski. Według niego, inwestycje związane z mistrzostwami Europy będą podtrzymywać koniunkturę. Spowolnienie gospodarcze, paradoksalnie, może przysłużyć się przygotowaniom do imprezy, między innymi dlatego, że o wiele łatwiej będzie znaleźć wykonawców i podwykonawców do zaplanowanych inwestycji.

150 procent normy

Harmonogram przygotowań do Euro 2012 wykonujemy w 100 procentach, a na niektórych odcinkach nawet w 150 procentach, twierdzi Mirosław Drzewiecki, Minister Sportu i Turystyki. - Wszystko co zostało zapisane w harmonogramie jest wykonywane w czasie. Niektóre rzeczy nawet przed planem - mówi minister.

Stadiony na pewno będą gotowe na piłkarską imprezę, zapewnia polityk. Także w miastach rezerwowych. - Będziemy mieli 6 miast gotowych na Euro - mówi Drzewiecki. To na wypadek, gdyby ze swoich zobowiązań nie wywiązali się Ukraińcy. Minister przypomniał, że we wrześniu, w Bordeaux, przedstawiciele UEFA stwierdzili, że stan przygotowań do piłkarskiej imprezy w Polsce jest zadowalający. Skrytykowali jednocześnie postępy naszego wschodniego sąsiada. - Po stronie ukraińskiej jest kłopot. Mam nadzieję, że po wyborach ruszą z kopyta z przygotowaniami - podsumowuje minister.

- Podczas rozmów z UEFA otrzymaliśmy pewne podstawowe wytyczne i wypełniamy je - mówi Patrycja Wolińska-Bartkiewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury. Zdaniem urzędniczki, tuż po ogłoszeniu decyzji o przyznaniu nam Euro i w początkach planowania daliśmy się zwieść nastrojom hurra-optymistycznym, co sprawiało, że stawialiśmy sobie nierealistyczne cele. - Jeśli zabraknie 500 kilometrów dróg, to mistrzostwa i tak sie odbędą - podsumowuje Mirosław Drzewiecki. Najważniejsze są areny sportowych zmagań, dodaje minister, czyli stadiony.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.