Facebook Google+ Twitter

Kryzys? W mediach tego nie ma

Współczesne media kreują nam społeczeństwo fragmentu, epizodycznego spotkania, jednorazowego seksu.

Dzisiejszy mężczyzna używa dezodorantu, dzięki któremu kobiety same lgną do niego, ubiera się w „dziewiczą” kolekcję ubrań, chociaż jego gesty z zachowaniem cnoty raczej nie mają nic wspólnego. Nie inaczej lansowany jest w muzyce. Pomijając Baśkę, miał "ich" jeszcze z 15, ma pewność tego, że „będzie brał Cię w aucie”.

Kryzys? Takie słowo w dzisiejszym obrazowaniu nie istnieje. „Po co nam słowa, przecież wszystko wiesz” cytując za Januszem Panasiewiczem. Nie ta, to następna.

Jednak tak wygląda jedna strona medalu. Z drugiej zaś coraz częściej możemy usłyszeć o słabości, a wartości rodzinne górują nad ową epizodycznością. Tak jest np. ze Spiętym, wokalistą zespołu Lao Che. - Kiedy wejdzie się w swój strach, to wtedy może się narodzić odwaga. I podobnie jest z miłością. Też trzeba się z nią oswoić, przestać przed nią uciekać - mówi w wywiadzie dla Magazynu Muzycznego „RuaH”. Na najnowszej płycie płockiej kapeli znajdziemy utwór „Czarne kowboje”, którego fragment brzmi: "Jadą braciszkowie moje, jadą – czarne kowboje jadą w pistoletach mają ołowiano-ch***owe nastroje […]Przemówicie do mnie ja wysłucham co macie do powiedzenia bo żeby się obudzić muszę poznać datę i miejsce waszego urodzenia".
Spięty nie ukrywa, że mowa o ponurych myślach, które dopadają go o poranku i jednocześnie stwierdza coś, co dzisiejsza kultura masowa nie potrafi zaakceptować – nauczmy się z nimi żyć. Czy jest to możliwe w czasach, kiedy najlepszym lekarstwem na „ołowiano-ch***owe” nastroje jest rozmowa z psychologiem, albo jakaś bliskowschodnia medytacja?

Żeby pójść za ciosem, wystarczy zajrzeć do Nr 30/2008 „Gościa Niedzielnego”. W rozmowie z Marcinem Jakimowiczem, Grzegorz Wacław (znany z książki „Radykalni”) dokonuje swoistego comming outu dotyczącego własnej osobowości. Nie boi się stwierdzić, że jest tyranem, potworem. Mówi o problemach małżeńskich, ale zacina się, że nie można tego przemilczeć, lecz dążyć do tego, by spełniły się słowa: „niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce”. Jakże odmienne to od tego, co proponuje nam lider zespołu Lady Pank. Niby wiemy wszystko, ale dążmy do tego, żeby były słowa. Podobnie zresztą o kryzysie małżeńskim wypowiada się (słowami piosenki) Kuba Mańkowski z trójmiejskiej Pneumy – „Bez siebie wciąż trudno nam o krok, więc to nie koniec. Bez Ciebie ja nic nie jestem wart”.

Tak wyglądają dwa oblicza współczesnego, polskiego mężczyzny, jaki możemy zaobserwować we współczesnej kulturze. Różnią się od siebie diametralnie nie tylko sposobem kreowania, ale i dostępem do odbiorcy – muzyka Lao Che czy Pneumy z pewnością nie jest tak mocno akcentowana w mediach, jak biuściasta „Baśka” Gawlińskiego, czy letni przebój Sokoła i Pono. No a wywiady z „Gościa Niedzielnego”? To przecież katolickie pismo, co ono wie o życiu. Nie to co „Newsweek” czy „Wprost”. Tylko nikt nie bierze pod uwagę wyników sprzedaży, gdzie GN zdecydowanie góruje nad tymi dwoma tygodnikami opinii…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

nie chce mi się wierzyć, że Gość ma lepsze wyniki, a akurat tygodniki iopinii nie kreują zycia "prostego łatwego i przyjemnego.." już prędzej teledyski i jak aurot wspomniał oglónie piosenki
PAnasewicz natomiast swoje przeżył, swoje wie, i mam wrażenie, że śpiewa trochę o czym inny,ale tak to jest , jak się bawimy w "co autor miał na mysli" - z hiphopowowym kawałkiem siechyba nie pomylił, bo kawałek jest zbyt prostacki, zeby go różnie rozmieć

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) nic odkrywczego, ale zgrabnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.