Facebook Google+ Twitter

Kryzys w stosunkach USA - Izrael

Ostatnie tygodnie przyniosły najpoważniejszy od lat kryzys w stosunkach USA z Izraelem. Czy to tylko przejściowy zgrzyt, czy też początek końca "specjalnych relacji"?

Premier Izraela Benjamin Netaniahu i Sekretarz Stanu Hillary Clinton (maj 2009) / Fot. Michael Gross, Departament StanuGdy 9 marca wiceprezydent Joe Biden przybył do Jerozolimy, aby zapewnić Izrael, że może on liczyć na administrację Baracka Obamy tak samo, jak na jego poprzedników, nic nie zapowiadało nagłego kryzysu w stosunkach między USA a ich najbliższym sojusznikiem na Bliskim Wschodzie. Tego samego dnia George Mitchell, były senator i specjalny wysłannik amerykańskiej administracji, ogłosił wznowienie pośrednich rozmów izraelsko-palestyńskich. Jednak sytuację zasadniczo zmieniło ogłoszenie przez izraelskie ministerstwo spraw wewnętrznych decyzji o budowie kolejnych 1600 mieszkań dla żydowskich osadników w spornej wschodniej części Jerozolimy.

Sprawa żydowskiego osadnictwa na Zachodnim Brzegu Jordanu jest jedną z najpoważniejszych przeszkód w procesie pokojowym. Ostatnio proces ten postępuje wyjątkowo źle - przez ostatnie 15 miesięcy strony w ogóle nie rozmawiały ze sobą, a amerykańscy negocjatorzy mają trudności ze skłonieniem ich do wstępnych rozmów za pośrednictwem USA. Tymczasem, jak zauważa Daniel Kurtzer w Foreign Affairs, powrót do takich tylko rozmów to krok o 20 lat w tył. Prezydent Obama, który zapowiadał nowe otwarcie w procesie pokojowym jako element szerszej strategii wobec świata arabskiego, nie może więc mieć powodów do zadowolenia.

Dlatego też reakcja Bidena na dalsze rozszerzanie osadnictwa we wschodniej Jerozolimie była wyjątkowo ostra. Wiceprezydent zdecydowanie potępił decyzję strony izraelskiej, a czołowi doradcy Obamy publicznie określili ją jako afront. Władze izraelskie szybko zrozumiały swój błąd i premier Benjamin Netaniahu przeprosił za ogłoszenie decyzji o rozbudowie osiedli w wyjątkowo niefortunnych okolicznościach. To jednak nie usatysfakcjonowało Obamy, który postanowił wykorzystać sytuację, aby wymusić na rządzie w Jerozolimie koncesje w sprawie osiedli oraz innych kwestii spornych. Netaniahu odmówił, przekonując, że takie ustępstwa muszą być obustronne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Tak jak podkreślił Martin Indyk, Izraelczyków nic nie drażni tak, jak mówienie im, co mają robić... wtedy można być niemal w 100% pewnym, że zrobią.. dokładnie na odwrót ;)
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.