Facebook Google+ Twitter

Krzysztof Kolberger: Moja walka ciągle trwa

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-11-01 08:39

Ze znanym aktorem rozmawiamy o poszukiwaniu piękna, jego walce z chorobą, o śmierci i o najnowszym spektaklu "Kocham O’Keeffe".

Ostatnio możemy oglądać pana na scenie w sztuce „Kocham O’Keeffe”. Wypowiada Pan w niej słowa „60 lat służyłem pięknu”.

Fot. Tomasz Jodłowski/DZ / Fot. – Trafił pan niebywale! To jest jedyne zdanie, które pozwoliłem sobie dopisać do tego utworu. To jest moje zdanie. Bo o miłości do sztuki, o fascynacji bycia twórcą traktuje ta sztuka.

To zdanie odnosi się do Pana?

– No tak. Jeszcze nie służę pięknu 60 lat, bo dopiero zbliża się 35-lecie mojej pracy. Za chwilę będę miał 60 lat. Staram się w swoim zawodzie rzeczywiście służyć pięknu, temu co ludziom, chociaż często sobie tego nie wyobrażają, jest potrzebne. Nie do końca i nie wszyscy jeszcze, ale myślę, że to jest tylko kwestia czasu, ochłonięcia z tej szarej rzeczywistości, która nas jeszcze ciągle niestety otacza. Wierzę, że to poszukiwanie piękna i dążenie do niego będzie coraz bardziej naturalne i potrzebne ludziom.

Pracował Pan nad tą sztuką w dosyć dramatycznych okolicznościach, w czasie walki z chorobą.

– Zaczęliśmy pracę dużo wcześniej. Małgosia Zajączkowska, która gra O’Keeffe, znalazła ten tekst w czasie pobytu w Stanach Zjednoczonych. Dostała go od autora i przetłumaczyła. Potem pracowaliśmy jeszcze nad tekstem, wygładzając tłumaczenie, wkładając to wszystko w nasze usta. Pracowaliśmy wiele miesięcy, ktoś to miał wyreżyserować, ale zrezygnował. Małgosia namówiła mnie, żebym się podjął reżyserii. To dość trudne przy dwuosobowej obsadzie, kiedy wciąż jestem na scenie. Zdecydowałem się to zrobić. Kiedy już byłem przyzwyczajony do układu tekstu, przyszedł czas pobytu w szpitalu i operacja. Nie czekając na wyjście ze szpitala zacząłem myśleć o mojej wizji tego przedstawienia. Kiedy Małgosia przyszła do mnie do szpitala, pokazałem jej projekt dekoracji, który ułożyłem ze szpitalnych karteczek. Pracowałem nad tą sztuką długo, miałem dużo czasu i w szpitalu i w domu podczas rekonwalescencji. To było ważne przedsięwzięcie dla mnie. Pozwoliło szybciej wrócić do zdrowia, do życia, do pracy, do radości.

Po raz kolejny wyrwał się Pan śmierci. Tymczasem spektakl „Kocham O’Keeffe” zaczyna się śmiercią bohatera, którego Pan gra. Ważną rolę odgrywa trumna, w której się pan kładzie...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Tak się dziwnie złożyło, że ten materiał czytałem wczoraj wieczorem. Jakież było moje przerażenie, gdy doszły do mnie informacje o śmierci aktora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"60 lat służyłem pięknu..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

duży plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.