Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17889 miejsce

Krzysztof Kwiatkowski: „Teatr wciąż jest dla mnie zagadką“

Krzysztof, aktor teatralny i filmowy. Z sentymentem opowiada o Krakowie, w którym się urodził. Jak przyznaje, czas w tym mieście płynie dla niego wolniej. W rozmowie wspomina o roli Natana w serialu „Pierwsza miłość“ oraz nowych wyzwaniach.

Swoją przygodę z teatrem rozpoczął Pan w wieku lat 13-tu. Proszę powiedzieć, co Pana inspirowało do tego, aby poświęcił Pan się właśnie temu zawodowi?

-W okresie wakacji, pomiędzy kolejnymi latami w szkole podstawowej (później również gimnazjum), często brałem udział w różnego rodzaju koloniach, obozach sportowych i żeglarskich oraz w warsztatach teatralnych. I mimo, że traktowałem wtedy teatr jako czystą zabawę, za każdym razem z wielką przyjemnością wracałem do tych miejsc, co rok czekałem z niecierpliwością na następne teatralne spotkania. W okresie liceum rozpocząłem przygodę z kółkami teatralnymi i różnymi konkursami recytatorskimi, aż nadszedł czas decyzji co do studiów. Zastanowiłem się co chciałbym robić na poważnie, co daje mi prawdziwą przyjemność i satysfakcję. W końcu zdecydowałem, że spróbuję swoich sił w aktorstwie.

Co najbardziej lubi Pan w zawodzie aktora?

-Najbardziej niesamowita jest dla mnie możliwość pracy nad skrajnie różnymi postaciami, analiza ich charakteru, osobowości i schematów zachowań. Fascynuje mnie też sam proces dochodzenia do prawdy danej postaci oraz moment, w którym rezultaty prób prezentowane są publiczności.

Może do aktorstwa namówiła Pana rodzina?

-Na szczęście moi rodzice nigdy nie narzucali mi kierunku drogi, którą miałem podążać. Dali mi wolną rękę co do wyboru studiów, wiedząc, że powinienem w życiu robić to, będzie mnie naprawdę satysfakcjonowało.

Kiedy decydował się Pan na studia aktorskie, mógł Pan wybierać między Wrocławiem, a Krakowem. Wybrał Pan Kraków, mówi Pan, że to miasto jest bliskie Pana sercu. Co najbardziej lubi Pan w Krakowie?
Krzysztof Kwiatkowski, aktor, który urodził się w Krakowie, z szczególnym sentymentem opowiada o powrocie do tego miasta. / Fot. Fot. Tomasz Szkodziński, zdjęcie nadesłane przez Krzysztofa Kwiatkowskiego

-Kraków ma niesamowity klimat, jest świetnym miastem dla każdego, kto chciałby studiować w inspirującym miejscu, bogatym w kulturalne wydarzenia, pełnym urokliwych knajpek i kafejek, zakątków, w których historia sprzed wielu wieków nieustannie przeplata się z teraźniejszością. Dla mnie czas w Krakowie płynie trochę wolniej, czuję, że mogę w nim odpocząć. Poza tym mam do niego sentyment, tam się urodziłem, mam rodzinę i znajomych, których staram się w wolnych chwilach odwiedzać.

Teraz i tak padło na Wrocław, bo gra Pan od pewnego czasu w "Pierwszej miłości", gdzie wciela się Pan w rolę Natana. Pana postać jest jedną z najbardziej lubianych w tym serialu. Jak Pan myśli, dlaczego?

-Cieszę się, że postać Natana spodobała się widzom Pierwszej Miłości. Staram się przedstawiać go jako młodego, ambitnego lekarza, która ma swoje zasady i nie idzie na kompromisy. Ważna jest dla niego uczciwość i lojalność. Oczywiście ma również ciemne strony, bywa porywczy i emocjonalny, ale generalnie stara się unikać sytuacji konfliktowych na rzecz dialogu. Zawszę chcę, żeby postać, którą gram była człowiekiem z krwi i kości, nie tylko literackim tworem ze scenariusza. I jeżeli widzowie dzięki temu wciągają się w historię, którą bohater opowiada, to myślę, że już jest to spory sukces.

A Pan zdążył już polubić swojego bohatera?
Krzysztof Kwiatkowski, aktor, który urodził się w Krakowie, z szczególnym sentymentem opowiada o powrocie do tego miasta. / Fot. Fot. Tatiana Jachyra - zdjęcie nadesłane przez Krzysztofa Kwiatkowskiego
To jest dosyć złożona kwestia, ponieważ są cechy Natana, które lubię, i są też takie, nad którymi bym popracował. Przede wszystkim myślę, że Natan za bardzo przejmuje się rzeczami, na które nie ma wpływu i zbyt często dąży do tego, aby wszyscy byli zadowoleni. A wiemy przecież, że jest to niewykonalne.

Jeśli chodzi o najbliższe losy Natana i Sabiny w polsatowskiej produkcji, co będzie się działo?

-Związek Sabiny i Natana będzie przechodził trudne chwile od momentu pojawienia się Piotra, nauczyciela angielskiego, który do złudzenia przypomina Igora, zmarłego męża Sabiny.

Nawiązując do tematu ról serialowych, nie uważa Pan, że dłuższy czas grania jednej postaci prowadzi do "zaszufladkowania" aktora i kojarzenia właśnie tylko z jedną postacią, jednym bohaterem?

-Rzeczywiście myślę, że istnieje takie niebezpieczeństwo. Dlatego też sądzę, że trzeba rozsądnie wybierać role, z którymi aktor wiąże się na dłużej. Na pewno trzeba być mocno wyczulonym na moment, kiedy postać przestaje się rozwijać, jej schematy zachowań zaczynają się powtarzać. Jeśli taka chwila nadejdzie myślę, że wtedy warto zastanowić się nad tym, co dalej.

Jeśli chodzi o Teatr, właśnie zaczyna Pan próby do "Króla Leara", który od końca kwietnia będzie odgrywany w Teatrze Polskim w Warszawie. W jakiej roli pojawi Pan się w spektaklu?

-Reżyser Jacques Lassalle powierzył mi rolę Edmunda, jednego z dwóch synów hrabiego Gloucestera. Jako poniżany i pozbawiony praw bękart, Edmund postanawia zdobyć władzę w królestwie Brytanii, nie zważając na środki, za pomocą których tego dokona. Spiskuje, podburza, rozkochuje w sobie córki króla (bez wzajemności) i nie zawaha się nawet skrzywdzić najbliższych, byleby zyskać to, o czym marzy.

Czy według Pana praca nad rolą w Teatrze jest trudniejsza od pracy nad rolą w produkcji telewizyjnej?

-Wydaje mi się, że w obu przypadkach proces przygotowania roli i sama praca są podobne. Różni się to tylko w tym, iż w teatrze rezultaty na żywo weryfikuje publiczność, a w produkcji telewizyjnej, widzowie zasiadający co wieczór przed ekranem telewizorów.

Czy Teatr ma dla Pana szczególne znaczenie? Czy oprócz wspomnianego już przeze mnie "Króla Leara" szykują się inne nowe spektakle z Pana udziałem?

-Teatr dla mnie jest wciąż zagadką. Nieustannie staram się zrozumieć jego fenomen. Każda próba i spektakl dostarcza mi niesamowitych wrażeń, uruchamia mnie emocjonalnie i intelektualnie. Rzeczywiście uważam, że to miejsce o szczególnym znaczeniu. Jeżeli chodzi o moje plany, to właśnie rozpoczęliśmy w Teatrze STU pracę nad spektaklem "Akropolis", trzecią częścią tryptyku "Wędrowanie wg. Stanisława Wyspiańskiego", w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego. W listopadzie 2014 wyjedziemy w dwuletnią trasę z całym Tryptykiem, aby wystąpić w pięćdziesięciu miastach w całej Polsce.

A jeśli chodzi o produkcje telewizyjne, gdzie będzie można Pana zobaczyć w najbliższym czasie?

-Fani piłki nożnej będą mieli okazję zobaczyć mnie w jednym z odcinków serialu "Piąty stadion". Pojawię się również gościnnie w serialu "Na dobre i na złe".
Krzysztof Kwiatkowski, aktor, który urodził się w Krakowie, z szczególnym sentymentem opowiada o powrocie do tego miasta. / Fot. Fot. Tatiana Jachyra - zdjęcie nadesłane przez Krzysztofa Kwiatkowskiego
Jeżeli chodzi o Pana czas wolny, wiem, że w zawodzie aktora takiego czasu nie jest za wiele, ale jak już jest, to jak lubi Pan go wykorzystać? Jakie ma Pan pasje?

-W wolnym czasie lubię przeczytać dobrą książkę (ostatnio sporo reportaży i biografii), grywam również na klawiszach i na gitarze, a jeśli tylko jestem w formie, trenuję boks z moim trenerem personalnym.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.