Facebook Google+ Twitter

Krzysztof Piasecki: "Zawsze chciałem występować dla publiczności"

Jakiej muzyki słucha w nocy w samochodzie, jaki dowcip ostatnio go rozbawił oraz jak wspomina współpracę z Januszem Rewińskim? Na te pytania odpowiedział współprowadzący popularnego niegdyś programu „Ale plama", satyryk Krzysztof Piasecki.

Krzysztof Piasecki / Fot. Zebra Foto TeamAdam Sęczkowski: Jest Pan polskim satyrykiem, artystą kabaretowym, dziennikarzem, ale studiował Pan zupełnie inne branże bo Wydział Mechaniczny i Mechaniczno-Energetyczny na Politechnice Wrocławskiej i Kulturoznawstwo na Uniwersytecie Wrocławskim.

Krzysztof Piasecki: Poszedłem na Politechnikę, gdyż w tamtych czasach wszyscy mężczyźni, którzy nie mieli kłopotów z matematyką szli na politechnikę, a pozostali na polonistykę. Nie miałem problemów z matematyką, a lubiłem samochody stąd trafiłem na Wydział Mechaniczny. Nie przypadło mi to jednak specjalnie do gustu, zakończyłem przygodę z politechniką. Kiedy kilka lat później, gdy już pracowałem usłyszałem, że otwiera się we Wrocławiu kierunek kulturoznawstwo, pomyślałem ,że to będzie coś dla mnie. I było. A jednak gdy podczas studiów zacząłem otrzymywać nagrody na festiwalach studenckich będąc na trzecim roku mimo, że zacząłem pisać pracę magisterską stwierdziłem, że wiem co chcę robić i kończenie tych studiów wydawało mi się wtedy stratą czasu. Uważałem, że nie mam po co kończyć tego kierunku skoro i tak wiem, że nie będę pracował w domu kultury ani w ministerstwie kultury i sztuki. Chciałem zająć się twórczością kabaretowo – satyryczną. Teraz widzę, że mój plan zawodowy mógł się nie udać, ale jednak się udał. Występuję zawodowo dokładnie 40 lat. To jest mój największy sukces, że tyle lat mogę robić to co lubię.

Powiedział Pan, że Pański plan mógłby się nie zrealizować; gdyby nie kabaret to czym by się Pan zajmował?

- Nie wiem (śmiech). Czymś bym się musiał zajmować. Kierunki studiów, które zaczynałem miały mi dać w perspektywie jakiś zawód; pierwszy umożliwić zdobycie tytułu inżyniera mechanika, drugi inżyniera energetyka, a trzeci magistra kulturoznawstwa. Byłem akurat w pierwszym roku pierwszego kulturoznawstwa w Polsce. Nie było takiego zawodu, nie było kulturoznawców. Wykładowcy roztaczali przed nami szerokie perspektywy. Mówili nam, że będziemy modelować kulturę w Polsce, pracować w ministerstwie kultury, na uczelniach. Kultura była mi zawsze bliska dlatego bardzo fajnie mi się ten kierunek studiowało. Wracając do pytania; kim byłbym gdyby mi się nie udało? Nie mam zielonego pojęcia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.