Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1024 miejsce

Krzysztof Wach: "Bezkompromisowość natury zawsze mnie pociągała"

Z aktorem młodego pokolenia, Krzysztofem Wachem, znanym m.in z serialu "Barwy szczęścia" rozmawiam o zawodzie oraz o...magii górskich krajobrazów.

Naszą rozmowę chciałabym zacząć od początku. Jak to się zaczęło? Co spowodowało, że wybrał Pan aktorstwo?

-Zaczęło się od konkursów krasomówczych. Pierwszy raz usłyszałem o nich w szkole podstawowej, od mojego nauczyciela historii p. Grzegorza Szopy, który później przez lata przygotowywał do nich mnie i mojego kolegę Łukasza. Nie obyło się bez sukcesów na poziomie ogólnopolskim. Bardzo byliśmy wtedy dumni:) Następnym etapem, który przybliżył mnie do decyzji o szkole teatralnej była grupa teatralna “Garderoba”, prowadzona przez p. Barbarę Płocicę. Bardzo dużo zawdzięczam jej uporowi, wierze i oddaniu. Gdyby nie ona, pewnie byłbym teraz nauczycielem języka niemieckiego, to była alternatywa. Ale udało się, a później już matura i egzaminy do szkoły. I tak, aktorstwo to nie tylko zawód, to sposób na życie.
Krzysztof Wach, aktor filmowy i teatralny. / Fot. Fot. Michał Floriańczyk
Jest Pan aktywny w jak w Teatrze, tak i przed kamerą telewizyjną. To zupełnie dwa różne środowiska pracy. Gdyby jednak miał Pan wybrać, gdzie czuje się Pan lepiej?

-Nie potrafiłbym wybrać między sceną a kamerą. Jedno i drugie jest dla mnie pociągające i twórcze. Często mówi się o dwóch rodzajach aktorstwa. Dobrze jest znać oba:)

To prawda, że Teatr jest tym miejscem, w którym bardziej, niż przed kamerą udaje się improwizować?

-Z pewnością w teatrze jest na to więcej “przestrzeni”. Plan filmowy charakteryzuje się pewnymi obostrzeniami, głównym jest czas, a czas to wiadomo co:)

Pan lubi sztukę improwizacji? Zdarza się Panu czasem z niej korzystać?

-Bardzo lubię. Wbrew pozorom nie jest to proste narzędzie. Wyjściem do improwizacji jest jej temat i zarys do czego improwizacja ma prowadzić. Jeżeli uczestniczy w niej partner, bądź więcej osób ważna jest czujność i gotowość. Improwizacja potrafi być szalenie zabawna, pełna zwrotów akcji, albo bardzo osobista, wręcz obnażająca aktora. Wszystko zależy od jej natury. Z każdej improwizacji można coś wyciągnąć i zachować np. na potrzeby spektaklu.

Obecnie można oglądać Pana m.in w spektaklu "33 powieści, które każdy powinien znać". Przedstawienie określane jest jako "intensywna przygoda literacka". Uważa Pan, że może być takim ekspresowym przewodnikiem po literaturze także dla widzów?

-Scenariusz do “33 powieści…” składany był po części właśnie z naszych improwizacji. Lubimy to grać, bo każdy z nas dużo ofiarował bohaterom. A czy może być ekspresowym przewodnikiem? Tak, ale z naciskiem na “ekspresowym”:)

Tego rodzaju spektakle są Pana zdaniem również zachętą do czytania? Cały czas przecież w różnych miejscach pojawiają się komunikaty traktujące o tym, że czytelnictwo w Polsce gwałtownie spada...

-Cieszy nas każda osoba, którą zachęcimy do przeczytania choć jednej przedstawionej przez nas książki.

Idąc za ciosem, zapytam o tytuł książki, która ostatnio Pana zachwyciła.

-Była to książka “Shantaram” G.R.Robertsa, i jej kontynuacja “Cień góry”. Bardzo polecam:)

Kontynuujmy jednak tematy zawodowe. Warto w tym momencie poruszyć temat niezwykłego widowiska z Pana udziałem - "Antony and Cleopatra". Mam wrażenie, że to niezwykle ambitny projekt. Proszę opowiedzieć coś o jego kulisach. Co było najtrudniejsze?

-Historia Antoniusza i Kleopatry jest według mnie jedną z najpiękniejszych, wielopłaszczyznowych, pełną ekstremów, opowieścią o miłości. Ubrana w język Szekspira, jest niemal kompletna. Najtrudniejsze było to na czym najbardziej nam zależało. Chcieliśmy, aby w tej pełnej ostatecznych decyzji, ogromnych poświęceń tragedii na skalę mocarstw, widz dostrzegł dwójkę kochających się ludzi, którzy chcieli po prostu, aby zachód o nich zapomniał. Zostawił ich miłości.

Przejdźmy jednak do seriali. Nie da się pominąć tematu "Barw szczęścia". W czym Pana zdaniem tkwi sukces tej produkcji, że jest tak lubiana przez widzów?

-Sukcesem jest na pewno wielowątkowość - każdy znajduje interesujący go wątek i podąża za nim; drugim aspektem jest aktualność dobieranych tematów.

Zdarza się Panu czasem oglądać serial?

-Nie, nie oglądam. Trudno mi znaleźć czas.

Niemal automatycznie nasuwa mi się pytanie o to, czy lubi Pan oglądać siebie na ekranie?

-Jestem bardzo krytyczny wobec siebie, często wolę sobie oszczędzić nerwów. (Śmiech.)

W jakich produkcjach zobaczymy Pana w nowym sezonie?

-UltraViolet dla stacji AXN.

Przeglądając Pana Instagrama, wyciągam pewne wnioski. Pierwszy - jest Pan miłośnikiem podróżowania. Ostatnio przebywał Pan na urlopie w Alpach. Co najbardziej Pana zachwyciło?
Widzom znany m.in z serialu "Barwy szczęścia". / Fot. Fot. Michał Floriańczyk
-Tak, podróże to moja słabość. I na nie i podczas ich trwania zapominam o oszczędzaniu, choć to i tak nigdy nie było moją silną strona. W górach zawsze najbardziej zachwyca mnie przestrzeń, ogrom i cisza. Bezkompromisowość natury zawsze mnie pociągała. Ona nie kłamie. A za to, że pozwala nam siebie oglądać w pełnej okazałości powinniśmy być jej bardzo wdzięczni.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.