Facebook Google+ Twitter

Krzysztofa Gierałtowskiego portrety subiektywne

Krzysztof Gierałtowski należy do światowej czołówki artystów fotografików. Wykonał niezliczoną ilość zdjęć, głównie portretów, które zobaczyć można w renomowanych galeriach i biurach wystawienniczych Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec, Litwy i Polski.

Mistrz Krzysztof Gierałtowski we własnej osobie. / Fot. Krzysztof KrzakOd czwartku, 28 maja 2009 roku, prace wykonane przez Gierałtowskiego można oglądać w Galerii Fotografii Miejskiego Centrum Kultury w Ostrowcu Świetokrzyskim na wystawie zatytułowanej "Niepotrzebne portrety". Dlaczego niepotrzebne? - Gdyby były potrzebne, to po pierwsze; tłum waliłby do mojego studia, tak że musiałbym mieć ochroniarzy - wyjaśniał Krzysztof Gierałtowski podczas wernisażu. - A po drugie: gdyby panstwo uważało, że są one potrzebne, to wspierałoby ze wszystkich sił moje działania. Nie mogę powiedzieć, żeby władza, której "przedpiekle" pokazuję na swoich zdjęciach, rozpieszczała mnie. Owszem, dostałem kiedyś stypendium Ministra Kultury i Sztuki, ale było to dawno. W tej chwili walczę o przeżycie. Nie tyle o przeżycie fizyczne, bo mam 550 złotych emerytury po tym jak komornik od 4 lat po 200 złotych mi ściąga, ale ja walczę o to, żeby móc pracować, fotografować i żeby służyć temu narodowi. Na całym świecie byłbym "karmiony" przez społeczeństwo i główną troską byłoby, żebym jak najwydajniej pracował. Mam 70 lat i jestem człowiekiem pełnym energii i doświadczenia, chętnym do pracy, a muszę walczyć, by móc robić nowe portrety.

I to jest problem. Mam nadzieję, że jeszcze to i owo zrobię.Fragment cyklu "Przedpiekle władzy": Henryka Bochniarz, Jadwiga Staniszkis i Andrzej Celiński. / Fot. Krzysztof KrzakPortrety wykonane przez siebie artysta nazywa subiektywnymi. Znajdują się na nich Polacy, nie tylko ci znani z pierwszych stron gazet. Żeby zainteresować nimi widzów na całym świecie Gierałtowski musiał odejść od tradycyjnego portretowania. Na każdego portretowanego należało znaleźć określony sposób. Fotografik niezwykle interesująco opowiadał o pracy z tak wybitnymi "modelami", jak Wisława Szymborska, Jerzy Kosiński czy Gustaw Holoubek. - Swego czasu portretowałem Tadeusza Różewicza i on przysłał mi kartkę: "Zdjęcia nieudane, wina wspólna. Dlaczego pan mnie źle oświetlał i moja twarz wyszła jak na talerzu? Dlaczego mi pan nie powiedział, że moja koszula wyjdzie jak brudna szmata?" - wspominał Gierałtowski. - Te słowa o potrzebne wykroczenia poza oczywistość wskazywały mi drogę, wobec czego starałem się znaleźć jakieś cechy ludzi, które uznawałem za interesujące i je wizualizowałem. Na każdym z tych portretów jest coś, co zauważyłem w danym człowieku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ciekawy sposób portretowania...A do kiedy trwa wystawa?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.