Facebook Google+ Twitter

Krzyż bez dna

- To znak, że żyjemy w państwie wyznaniowym - skomentował zajścia pod Pałacem Prezydenckim jeden z moich znajomych. Nie, to raczej widomy znak tego, że żyjemy w kraju, w którym większość uważa się za katolików, a tak naprawdę nic nie wie o swoim wyznaniu.

Krzyż był tylko narzędziem misji Chrystusa. Dla wielu jednak to właśnie drewniane belki mają zbawczą moc. / Fot. fot. M. SienkiewiczTo znak, że żyjemy w państwie wyznaniowym - skomentował zajścia pod Pałacem Prezydenckim jeden z moich znajomych. Nie, to raczej widomy znak tego, że żyjemy w kraju, w którym większość uważa się za katolików, a tak naprawdę nic nie wie o swoim wyznaniu.

Walka o krzyż pełna jest złych emocji, brutalności. Tę atmosferę podsycają media, których przekazy doprowadzają do polaryzacji społeczeństwa. Ci, którzy opowiadają się za przeniesieniem krucyfiksu do kościoła św. Anny (w tym także duchowni) stają się wrogami, zaś ci, którzy krzyża bronią nawiedzonymi, oszołomami. W tym całym zamieszaniu zapominamy o punkcie kluczowym, krzyżu. W niebyt odchodzi jego sens.

Krzyż. Te dwie belki przecinające się pod kątem prostym stały się symbolem chrześcijaństwa. To właśnie na nim Jezus Chrystus miał dokonać swojego żywota, wypełnić odkupieńczą misję, która wyzwoliła każdego z nas od grzechu Adama. Krzyż, który do tej pory był oznaką hańby (na nim bowiem wykonywano wyroki na złoczyńcach) stał się znakiem wielkiego poświęcenia.

W Tobie moc płynie i męstwo, w Tobie jest nasze zwycięstwo


Śpiewamy tymi słowami w pieśni pasyjnej, oddając cześć belkom, na którym Chrystus z miłości do człowieka oddał za niego życie. W Wielki Piątek, w jeden jedyny dzień roku, krzyż staje się centrum wydarzeń liturgii katolickiej. W dniu, w którym obchodzimy pamiątkę śmierci Jezusa przyklękamy przed krzyżem. Przez pozostałe dni krzyż pozostaje jakby w cieniu. Wspominamy co prawda wydarzenie, jakie dokonało się na nim, jednak to chrystusowy czyn staje się centrum, nie miejsce jego wykonania. Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż twój święty świat odkupić raczył - powtarzamy podczas stacji drogi krzyżowej. Te słowa wyraźnie pokazują, że krzyż był tylko narzędziem, które (cytując za psalmistą) wszystko co czyni jest udane(Ps 1, 3).

Adorujmy Chrystusa, naszego Króla, który zawisł na drzewie, a nie samo drzewo.

-
tak apelował św. Ambroży. Dziś niestety zapominamy o wymiarze krzyża. Ograniczamy go wręcz do roli amuletu, czy raczej wyznacznika polskości. Romantyzm mocno wpisał się w przekonanie wielu na temat naszej historii. Jesteśmy Chrystusem narodów, cierpieliśmy i cierpieć będziemy, a krzyż podkreśla to przekonanie. Bez tych belek skrzyżowanych pod kątem prostym nie będzie widoczne nasze udręczenie, nie będziemy prawdziwymi Chrystusami. Tylko, że wymiar śmierci Jezusa niesie za sobą słowa dotyczące miłości.

Niech ustaną waśnie i spory, a pośrodku nas niech będzie Chrystus.


Na krzyżu przed Pałacem Prezydenckim nie ma pasyjki, nie ma Chrystusa. Chrystusowej miłości nie widać także wśród jego obrońców. Po czyjej więc oni są stronie? Zdaje się, że więcej w nich ciemnoty i zabobonu niż prawdziwej pobożności i walki o dobra duchowe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Panie Robercie. Nie odbieram nikomu prawa do modlitwy na swój sposób. Ale ten "swój sposób" to w zestawieniu z prawdziwym katolicyzmem - tym opierającym się na pewnych sztywnych regułach - to właśnie "ciemnota i zabobon". Nie odmawiam nikomu prawa do czczenia krzyża. Tylko proszę pamiętać, że w kościele katolickim centralnym punktem jest eucharystia (msza św.), która dokonuje się na ołtarzu. To właśnie ten stół jest najistotniejszy - krzyż, choć w centrum, tak naprawdę pozostaje w tyle.

Proszę pamiętać, że męka Chrystusa była ważna, lecz ważniejsze jest zmartwychwstanie - "Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał daremna byłaby nasza wiara".

To "przeżywanie na swój sposób" to tak naprawdę szablonowe zachowanie, którego jesteśmy nauczeni, tak jak tego, że jesteśmy katolikami - najczęściej wierzącymi, ale niepraktykującymi (swoją drogą: czy można być żyjącym, ale nieoddychającym?). Proszę przyjrzeć się zachowaniom ludzi w trakcie Triduum Paschalnego. Gnamy do kościoła, a gdy ksiądz mówi: "Pobłogosław tę kiełbasę itd., wszyscy się żegnają". Słuchamy? Robimy to automatycznie....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obserwując to wydarzenie, zadawałam sobie dokładnie to samo pytanie- jak wiele jest wiary w tej wierze?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo by już nie było takiej atrakcji i mediów a tak to zainteresowanie jest jest okazja pokazać sie w tv i pochwalić znajomym.
Panie Ryszardzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mateuszu, dostrzegasz to czego inni nie zauważają. Ale tak bywa często i nie wiadomo, czy w związku z tym można mieć do kogoś pretensje. Fakt jest taki, że krzyż zabrany do kościoła miał być wzięty przez pielgrzymów do Częstochowy. Z pewnością byłaby to także forma upamiętnienia tych wszystkich, którzy zginęli niewinnie pod S... Dlaczego krzyż nie "poszedł" z pielgrzymką? link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Mateuszu tak mądrze zaczęty tekst . Dysonans na końcu. Jeśli ci ludzie modlą się po swojemu dlaczego Pan uważa ich za''ciemnotę i zabobon''? Słowo zabobon jest tym wytrychem do odejmowania ludziom prawa do święcenia Baranka według siebie? W Pana sformułowaniu jest ujemna ocena tych ludzi i ich mówiąc kolokwialnie ''odmożdzenia'' Prosze Pana o tolerancje dla tych'maluczkich'.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.