Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15545 miejsce

Ks. Sikorski tłumaczy arcybiskupa: Dzieci mogą prowokować księdza

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2013-10-09 18:37

- Dzieci, które w domu nie zaznają miłości, nie są dopieszczone szukają tego u innych. Jeśli ktoś jest w tej sferze nadwrażliwy, to mogą go nieświadomie sprowokować - w taki sposób ks. Jan Sikorski komentuje słowa abpa Józefa Michalika.

 / Fot. print screen / youtube.comWypowiedź arcybiskupa Józefa Michalika, sugerująca, że pedofilii wśród księży winni są rodzice i dzieci z rozbitych rodzin wywołała skandal. Michalik wycofał się z niej po kilku godzinach i przeprosił za "nieporozumienie". Oburzenie jednak pozostało. Pojawiły się komentarze, że nie wolno wiązać stanowiska jednego arcybiskupa ze stanowiskiem całego Kościoła, bo Episkopat Polski w sprawie pedofilii wśród księży wypowiada się krótko: zero tolerancji.

Komentarz, jakiego dzisiaj udzielił portalowi "Fronda" ks. Jan Sikorski nie pozostawia jednak złudzeń - stanowisko Episkopatu to jedno, a opinie księży to zupełnie co innego. Kościół dalej pogrąża się w tej delikatnej sprawie, obwiniając dzieci, czyli ofiary. Z księdzem rozmawiała red. Marta Brzezińska.

Dzieci pozwalają sobie na zbytnią poufałość

Ks. Sikorski twierdzi, że dzieci z rozbitych rodzin są "spragnione uczuć, troski i czułości" i dlatego szukają tego u księży. Ksiądz zaznacza, że dzieci pozwalają sobie na "zbytnią poufałość", toteż księża muszą zachowywać się w sposób stanowczy.

- To raczej nie jest kwestia braku wrażliwości dla ofiar pedofilii czy horrendalna pomyłka. Jako wieloletni duszpasterz wiem, że dzieci z rozbitych rodzin, pozbawione ojców czy matek są nieraz bardzo spragnione rodzicielskich uczuć, troski i czułości. Czasem szukają tego u księdza, lgną do niego w naturalny sposób. Czasem duchowny musi więc być wobec nich stanowczy, a nieraz nawet niegrzeczny, nie pozwalając im na zbytnią poufałość. Przypuszczam, że właśnie to abp Michalik miał na myśli - mówi Sikorski.

Dzieci niedopieszczone szukają tego u innych

Duchowny uważa, że powodem poszukiwania miłości przez dziecko u księdza jest brak miłości w domu. Używa określenia "niedopieszczenie". W jaki sposób rodzice mają "dopieszczać" dzieci, żeby nie poszukiwały tego u dorosłych księży? Tego ksiądz nie tłumaczy. Ofiary księży pedofilów mają często po kilka lat. Zauważa natomiast, że dziecko może "prowokować" księdza, jeśli ten jest "nadwrażliwy". W taki sposób usprawiedliwia wczorajszą wypowiedź abpa Józefa Michalika.

- Dzieci, które w domu nie zaznają miłości, nie są dopieszczone szukają tego u innych. Jeśli ktoś jest w tej sferze nadwrażliwy, to mogą go nieświadomie sprowokować. Myślę, że o to właśnie chodziło. Każdy z nas, księży spotyka się z takimi sytuacjami. Jeśli duchowny jest dla dzieci serdeczny i dobry, to one się do niego garną, co czasem z zewnątrz może wyglądać dziwnie, a u niektórych budzić podejrzenia. Jeśli jakiś kapłan ma w tej sferze problem, to rzeczywiście, może pojawić się jakieś niebezpieczeństwo - mówi.

Dzieciaki szukają kontaktu fizycznego

Sikorski brnie dalej. Sugeruje, że abp Michalik miał na myśli to, że dzieci same szukają "kontaktu fizycznego" z księżmi. - Jako stary duszpasterz, wychowawca wielu pokoleń dzieci wiem, że dzieciaki w zupełnie naturalny sposób szukają kontaktu, także takiego fizycznego, co absolutnie nie usprawiedliwia grzesznych gestów względem nich. Być może - tego nie wiem - arcybiskup to właśnie miał na myśli. (...) Wystarczy pójść do domu dziecka i zobaczyć, jak dzieciaki reagują na życzliwego kapłana - niemal rzucają się na niego, szukają w nim ojca. To, że ojciec finansowo utrzymuje rodzinę to jeszcze nie wszystko. Dzieci mają niedosyt psychiczny, a nawet fizyczny jeśli chodzi o obecność, zainteresowanie, miłość ze strony ojca. Chyba to chciał powiedzieć abp Michalik, tylko być może wyraził się niezręcznie - czytamy w komentarzu.

Duszpasterz więzienny ponownie stwierdza na koniec, że dzieci "działają pobudzająco" na księży. To garnięcie się dzieciaków do księży w normalnych sytuacjach nie jest niczym złym, nikomu nie przeszkadza, ale kiedy mamy do czynienia z jakąś patologią - może działać pobudzająco.

Skoro dzieci "działają pobudzająco" na księży, "prowokują" i pozwalają sobie na "zbytnią poufałość" wobec duchownych, może powinniśmy zabronić księżom pracy z dziećmi? To kolejny taki głos przedstawiciela polskiego Kościoła katolickiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 11.10.2013 12:45

@Miona Zdu
Interpretacja? A jak pani interpretuje te słowa? Sikorski mówi, że dzieci same poszukują kontaktu fizycznego, pozwalają sobie na zbytnią poufałość, nie są dopieszczone i mogą "prowokować księdza". Mogą tego "dopieszczenia" szukać u księdza.

Jak to interpretować inaczej, Miona Zdu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Jeśli ktoś jest w tej sferze nadwrażliwy, to mogą go nieświadomie sprowokować. Myślę, że o to właśnie chodziło."

Aj, co za piękny eufemizm na określenie pedofila: "nadwrażliwy w tej dziedzinie". I znów winne są dzieci, które takiego nadwrażliwca prowokują...
Kolejny ksiądz powtarza słowa, które kaleczą psychicznie ofiarę: ten "wrażliwy inaczej" pan zrobił ci krzywdę, bo TY go do tego (świadomie lub nie) sprowokowałeś.

Oto, jak ocenia "lapsus" Michalika dr Magdalena Czub, która pracowała z dziećmi wykorzystywanymi seksualnie i jest biegłym sądowym w sprawach dotyczących wykorzystywania seksualnego:
"Ofiara wykorzystania, nawet jeśli przeszła terapię, powróciła do równowagi po tym, czego doświadczyła, pozostaje osobą podatną na zranienie i na manipulację. Takie wypowiedzi absolutnie nie powinny pojawiać się w przestrzeni publicznej, a jeśli się pojawiają powinny, być zdecydowanie piętnowane - i cieszy mnie, że właśnie teraz to się dzieje."

Ergo - każdy, kto arcybiskupa broni, pogłębia krzywdę ofiar pedofilów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Głodnemu chleb na myśli. Przecież powiedział wyraźnie o co chodzi. Dzieci szukają również kontaktu fizycznego, czyli np chcą być przytulone, chcą posiedzieć na kolanach. Kto ma dzieci zapewne o tym wie. Wie również, że nie ma to żadnego związku z pedofilią. Wyraźnie zaznaczył też, że jeśli jakiś ksiądz ma problem w sferze seksualnej, czyli np jest pedofilem, to taka sytuacja może zadziałać na niego jak zapalnik i może być niebezpiecznie. Nie broni księży którzy dopuścili się pedofilii.

Swoją drogą ciekawe, że na w24 jakoś nikt nie pisze o innym głośnym ostatnio przypadku pedofilii. Problem zapewne mniej istotny bo tym razem zboczeniec nie był księdzem, to i dziecko mniej skrzywdzone.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm ... więc to nie wypowiedź biskupa jest skandaliczna lecz jej interpretacja - tak?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.