Facebook Google+ Twitter

Ksiądz molestował. Ministrant w traumie. Napisał list do papieża

W telewizyjnym programie TVP2 "Tomasz Lis na żywo", goście dyskutowali o trudnym problemie pedofilii w polskim Kościele. Słuchacze dowiedzieli się o molestowaniu ministrantów, procesie sądowym z księdzem i kurią oraz liście do papieża.

 / Fot. Wikimedia CommonsByły ksiądz ma wiele obserwacji i przeżyć, dobrych i złych, związanych z pełnioną funkcją duchownego. Ale nie tylko. W telewizyjnym programie "Tomasz Lis na żywo", opowiedział przede wszystkim o swoich przeżyciach z okresu dzieciństwa, gdy był ministrantem. Lesław Juszczyszyn wspomniał o pedofilii księdza, której był nie tylko obserwatorem, ale i obiektem przykrego i bolesnego doświadczenia.

- Zaczęło się, kiedy miałem dziewięć lat, byłem wtedy ministrantem. Zapytał: Czy twój tata sprawdzał, czy dobrze się rozwijasz? Obnażył mnie, zaczął masturbować. Byłem cały sztywny, zaskoczony, zawstydzony - opowiadał w programie Tomasza Lisa o molestowaniu przez księdza, były ksiądz dr Lesław Juszczyszyn. Jak podkreślił, Kościół powinien płacić odszkodowania, za winy swoich duchownych.

Ministranci byli molestowani przez księdza

Podobnie jak Lesław Juszczyszyn, także Marcin K., będąc w młodości ministrantem, był molestowany przez księdza. Teraz, jako pierwszy w Polsce, domaga się odszkodowania od kurii, a także od księdza, za molestowanie i wykorzystywanie seksualne. W tej sprawie wystąpił już do sądu i połowicznie wygrał.

Doktor Lesław Juszczyszyn, dziś pastor zboru Kościoła Chrystusowego w RP działającego w Płocku, opowiadał w TVP2, o swojej tragedii, która zaczęła się, gdy miał dziewięć lat. - Po jednej z porannych mszy, kiedy było bardzo mało ludzi w kościele i tylko ja i ten ksiądz, weszliśmy do zakrystii. Zamknął drzwi na klucz. Zanim mnie przygotował do tego, co miał zrobić, powiedział: Lechu, zaraz wydarzy się ważna rzecz, chcę ci coś ważnego przekazać... – opowiadał były ministrant.

Wtedy myślał, że ksiądz ma dla niego jakąś ważną misję. - Powiedział mi: To jest sprawa między mną a Panem Bogiem. Nie możesz o tym powiedzieć. Zapytał: Czy twój tata sprawdzał, czy dobrze się rozwijasz? Tym pytaniem mnie zaskoczył i zawstydził, nie wiedziałem, o co mu chodzi - mówił gość programu Tomasza Lisa.

"Byłem dzieckiem. Nie mogłem nikomu powiedzieć"

- Obnażył mnie, zaczął masturbować. (…) Przytulał, zaczął całować. To się powtarzało, z przerwami, aż do 13. roku życia. Nie mogłem nikomu zdradzić tak ważnej tajemnicy, zwłaszcza, że zostałem zobowiązany przed Panem Bogiem. Ja byłem tylko dzieckiem. Naprawdę nie pomyślałem wtedy, że mogę o tym powiedzieć rodzicom - wyjaśnił Lesław Juszczyszyn.

Ucieczki - jak tłumaczył - szukał przed tymi traumatycznymi wspomnieniami, głównie w nauce, w seminarium, do którego postanowił wstąpić. Miał też nadzieję, że uzyska tam pomoc, w związku ze swoim problemem. Ale jednak tak się nie stało. Zmagał się tak długo, aż końcu wystąpił z Kościoła katolickiego.

- We mnie to spowodowało tak ogromne zamieszanie, poczucie winy, grzechu, brudu... Nie wiedziałem, co z tym zrobić, nie miałem do kogo pójść - wyjaśniał w rozmowie telewizyjnej, były ksiądz Juszczyszyn, odnosząc się do swojej przeżyć z młodości.

Według niego Kościół powinien zapłacić za swoje winy. - Jestem wściekły, kiedy słyszę biskupów, którzy cały czas wracają do kwestii odszkodowań, do sprawy pieniędzy. Nie mówią o ofiarach, o cierpieniu dzieci, tylko boją się, że będą musieli płacić odszkodowanie. To powinno kosztować - pokreślił.

Jako pierwszy postanowił walczyć o odszkodowanie

Gościem programu redaktora Lisa był również Marcin K., który w wieku 12 lat był molestowany przez proboszcza Zbigniewa R., w Kołobrzegu. Ksiądz został skazany na karę dwóch lat bezwzględnego więzienia, ale nie trafił za kratki, bo tłumaczy się problemem zdrowotnym. Marcin K. jest pierwszą poszkodowaną przez księdza osobą w Polsce, która postanowiła walczyć o zadośćuczynienie na drodze cywilnej.

Jego zdaniem kuria wiedziała o zachowaniu księdza, ale nie reagowała. On zaś żąda obecnie 200 tys. zł odszkodowania, tj. 100 tys. od diecezji i 100 tys. od ks. Zbigniewa R. Na niedawnej pierwszej rozprawie sądowej, nie doszło do ugody między stronami. Wówczas Marcin K. zapowiadał pisemne zgłoszenie sprawy ze szczegółami, do papieża Franciszka. Sprawę tę nagłośniło Radio TOK FM. Opublikowało też jego wezwanie do Franciszka.

Marcin K. napisał skargę do papieża

- Ojcze Święty Franciszku, ten list jest krzykiem wszystkich skrzywdzonych dzieci w Polsce - pisze do papieża Marcin K. - Jestem rozchwiany emocjonalnie, czuję, że jestem nic nie warty, nie godny miłości. Lęk przed bliskością i brak zaufania do ludzi sprawiają, że nie mogę wejść w zdrową relację z drugą osobą. Kto przywróci mi dzisiaj utracone dzieciństwo? - pyta w liście. - Dopiero po 10 latach przestałem czuć się winnym tego, co się stało.

- Ojcze Święty, ten list opisujący moją historię jest krzykiem wszystkich skrzywdzonych dzieci w Polsce. Problem w tym, że wrażliwość na krzyk kończy się u kościelnych funkcjonariuszy wraz z okresem prenatalnym krzyczącego. Po urodzeniu kończy się cudowny stan świętego zarodka, a zaczyna dzieciństwo...

- Chciałbym się zapytać Waszej Świątobliwości, czym różni się nasz polski Kościół, od Kościoła w USA, Irlandii, Niemczech itd., gdzie kurie biskupie wypłacają milionowe odszkodowania, a zwierzchnicy Kościoła w Polsce twierdzą, że nie są odpowiedzialni za czyny podwładnych i nie będą wypłacać odszkodowań? Jeden jest ponoć Bóg i do Niego wszyscy chrześcijanie dążą (…)

W długim liście Marcin K. opisuje, jak kuria zbywała sprawę, nie reagowała na doniesienia o pedofilii i jak w ogóle tę kwestię traktuje polski Kościół. Pełna treść listu do papieża dostępna jest w internetowym serwisie TOK FM.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.