Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8233 miejsce

Ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski - wspomnienie

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-10-15 20:11

W tym krótkim tekście pragnę przypomnieć, nieco przybliżyć sylwetkę i jednocześnie oddać hołd niedawno zmarłemu ostatniemu świadkowi Katynia. Człowieka, którego dane mi było poznać.

Ks. prał. Zdzisław Peszkowski urodził się w Sanoku lub, jak sam wolał go nazywać, Wolnym Królewskim Mieście Sanok w 1918 roku. Tam skończył gimnazjum i liceum, a w międzyczasie wstąpił do harcerstwa. Po zdaniu egzaminów maturalnych został powołany do służby wojskowej, do szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu, słynnej "Podchorążówki".

W czasie kampanii wrześniowej jego oddział dostał rozkaz wycofania się w kierunku Lwowa i po agresji ZSRR na Polskę, dostał się do sowieckiej niewoli. Wśród internowanych oficerów polskich ks. Peszkowski znalazł się dość przypadkowo, ponieważ kryterium odróżnienia oficera od zwykłego żołnierza były ręce. Mężczyzn o zadbanych rękach brano za oficerów. W ten sposób ksiądz prałat trafił do obozu w Pomorzanach, a następnie w Kozielsku, mimo iż był wtedy podchorążym.

Cudem uniknął śmierci w katyńskim lesie, ponieważ trafił do ostatniej grupy internowanych oficerów, która nie została rozstrzelana. Po porozumieniu Sikorki - Majski wstąpił do armii gen. Andersa i w II Korpusie Armii Polskiej przeszedł szlak wojenny przez Rosję, Iran, Palestynę, Irak, Egipt, Syrię, Liban, Włochy i Anglię.

Po zakończeniu wojny studiował na Oksfordzie i Uniwersytecie Wisconsin, a w 1954 przyjął święcenia kapłańskie. Brał udział w polskiej ekipie ekshumacyjnej która badała masowe groby Polaków ze Starobielska, Ostaszkowa i Kozielska. Pełnił funkcję naczelnego kapelana Związku Harcerstwa Polskiego poza Ojczyzną, przewodniczył Stowarzyszeniu Rodzin Katyńskich. Założył fundację "Golgota Wschodu". Jest honorowym obywatelem Warszawy.

Sam miałem okazję poznać Go bliżej, kiedy przeprowadzałem z Nim wywiad do specjalnego numeru licealnej gazetki, która później zwyciężyła w konkursie "Katyń - przekazanie wiedzy i pamięci". Pamiętam doskonale, jak serdecznie przyjął mnie u siebie i jak później z pasją opowiadał o wydarzeniach, których był świadkiem. Opowiadał o szczegółach, które zapamiętał, a których nie ma opisanych w większości książek. Szczególne wrażenie zrobił na mnie opis podróży w "bydlęcych" wagonach i to, że jedynym posiłkiem jaki dawali im sowieci był śledź solony, przez co Polacy mieli popękane i zakrwawione usta. Ciekawe było też jego podejście do samego pobytu w obozach, ponieważ z dużą ironią, a nawet politowaniem traktował on żołnierzy sowieckich. Podkreślał też ważną rolę duchownych w Pomorzanach i Kozielsku.

Wywiad, a raczej monolog był bardzo długi, a zadawane przeze mnie pytania tylko pobudzały księdza prałata do dalszych opowiadań. Na koniec dostałem w prezencie różaniec i książkę z dedykacją. Tamten dzień zaliczam do bardzo ważnych w swoim życiu, ponieważ poznałem wtedy niezwykłego człowieka, który wiele przeszedł i podzielił się ze mną swoimi wspomnieniami. Od tego czasu sprawa katyńska stała się dla mnie bardzo ważna i mam pewne poczucie, że powinienem w jakiś sposób starać się, aby o tych wydarzeniach nie zapomniano. Teraz będę się starał, aby nie zapomniano i o ks. prał. Peszkowskim.

Jutro o godz. 10 w warszawskiej archikatedrze św. Jana na Starym Mieście rozpocznie się uroczysty pogrzeb księdza Zdzisława Peszkowskiego.

Poniżej prezentuję fragmenty wywiadu, który przeprowadziłem z ks. Peszkowskim w 2005 roku opublikowanym w licealnej gazetce "Propozycje".

Był ksiądz w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Czy w tych krajach wspominano o sprawie katyńskiej?

Byłem cały czas świadkiem huśtawki trzech rzeczy.Po pierwsze tego, że Stalin o mord katyński oskarżył Niemcy. Pięćdziesiąt lat obowiązywała taka kłamliwa wersja wydarzeń. Dopiero Gorbaczow ujawnił prawdę. Teraz druga rzecz, mianowicie to, że zamordowało NKWD, ale ciągle zmieniali nazwę, mimo że to byli cały czas ci sami ludzie. I tutaj zaczęła się sprawa wielkiego kłamstwa. I cały świat to kłamstwo przyjął.
Napisałem apel, w którym domagam się, aby dzień podpisania przez Stalina rozkazu wykonania kary śmierci na oficerach polskich ustanowić Dniem Pamięci o Ofiarach Katyniaa. A dodatkowo trzeba uczcić dzień, w którym umarł Stalin.

I jeszcze jedno pytanie. Jak ksiądz ocenia obecną postawę Rosji wobec sprawy Katynia?

Ja mam na ten temat inne zdanie, niż wielu innych. Mianowicie, ja mam dokument podpisany przez Stalina, gdzie jest rozkaz ludobójstwa, który jest nazywany rozpatrzeniem w trybie specjalnym z zastosowaniem najwyższej kary, czyli rozstrzelania. Tak, że oprócz tego dokumentu nic nie potrzeba. Gorbaczow też napisał do Szerapina zapytanie o to, jak to było naprawdę z tym Katyniem. I Szerapin wszystko mu dokładnie opisuje: gdzie, kiedy i jak to robili. Nic więcej nie potrzeba, a wszystkie te dokumenty zostały odtajnione.
Jest taka rzecz, że rodziny katyńskie wybaczają. W millenium biskupi polscy wysłali list do biskupów niemieckich, w którym napisali, że wybaczają i proszą o wybaczenie. I w ten sposób zostało odwrócone całe podejście do Niemców. W stosunku do Rosji ważna jest pamięć o tej zbrodni i świadomość tego mordu. A nad to wszystko jest taka rzecz dziwna, że wybaczamy.


Czytaj też:
"Wspomnienie o księdzu prałacie Peszkowskim"
"Krzyż katyński w Mielcu ostatnią posługą Peszkowskiego"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.