Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

41593 miejsce

Ksiądz skazany za molestowanie broni abp Głódzia

Po publikacji tygodnika "Wprost", który opierając się na wypowiedziach anonimowych księży, napisał, że abp Sławoj Leszek Głódź "pił, wyzywał, poniżał i dręczył księży" – wystąpili w jego obronie dziekani, ale milczy episkopat.

 / Fot. Wikipedia, Autor:Jarosław Roland KrukO silnym pociągu do popularnej flaszki i jej każdej zawartości oraz obżarstwie i życiu w innym wymiarze i czasie, biskupa Sławoja Leszka Głódzia mówiło się głośno już wtedy, kiedy rządził i trząsł siłami zbrojnymi, jako biskup polowy Wojska Polskiego w randze generała dywizji, w latach 1991–2004. To właśnie wtedy otrzymał nieformalny popularnie zwany, przydomek "biskup flaszka". Gdy trafił do Trójmiasta na funkcję arcybiskupa metropolity gdańskiego, od 2008 roku, stał się prawdziwym cesarzem współczesnego biskupstwa w Polsce.

Dzisiaj słyszymy o dziwnych przypadkach "bezpodstawnego wzbogacenia" gdańskiej kurii kosztem Skarbu Państwa – trwają procesy sądowe i walka o odzyskanie 6,7 mln zł; abp Sławoj Leszek Głódź spłaca długi Kościoła, a księża muszą wnosić zrzutki po 50 zł; budynki kurii gdańskiej są obciążone hipoteką 21 mln zł. Ostatnio na światło dzienne wyszły skrywane dotąd fakty z życia nocnego arcybiskupa Głódzia – ostro zakrapiane towarzyskie spotkania i powszechne poniewieranie przy tym księży, zatrudnianych w roli bezwzględnie posłusznej i posłużnej obsługi swego pana.

Gdy sprawy obszernie opisał tygodnik "Wprost", z podkreśleniem, że wszystkie fakty trafią do nowego papieża w Watykanie, natychmiast znaleźli się gorliwi obrońcy, którzy chcą świadczyć o uczciwości i nienagannej postawie moralnej metropolity gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia, m.in. publicznie zapewnia taką obronę ksiądz Mirosław B., "prawomocnie skazany za molestowanie i rozpijanie nieletniej". Arcybiskupa gdańskiego bronią też z całych sił inni podlegli mu księża. Ale jest ksiądz, który zapowiada sprawę sądową przeciwko arcybiskupowi. Ma - jak zapewnia - ku temu powody i dowody.

Tymczasem, odkąd wybuchła afera alkoholowo-obyczajowa abpa Sławoja Leszka Głódzia, sam zainteresowany – tradycyjnie nadzwyczaj gadatliwy, z ostrym i nazbyt odważnym językiem – wciąż milczy, jak zaklęty, w sprawie publikacji tygodnika "Wprost", który opierając się na szczegółowych wypowiedziach anonimowych księży, napisał, że arcybiskup "pił, wyzywał, poniżał i dręczył księży" - pisze Wprost.pl.

Jeden z nich miał mówić tygodnikowi "Wprost", że "u nas panuje ustrój feudalny". "Jest pan i są podwładni. I wszystko byłoby dobrze, bo przecież ślubujemy arcybiskupowi posłuszeństwo. Ale jeśli ten arcybiskup nie zachowuje się jak duchowny katolicki, tylko jak okrutny władca, to musimy o tym zacząć mówić".

Inny ksiądz opowiedział dziennikarce tygodnika, o ludziach z kurii gdańskiej, którzy "potrafią straszyć". Jak twierdzi - wie, że byli u przyjaciół księdza, "dręczonego przez abp. Głodzia". "Grozili, że jeśli nie wpłyną na młodego kapelana, nie odwiodą go od składania do sądu sprawy przeciwko Głodziowi, to jego życie będzie zniszczone".

Kolejny ksiądz, występując anonimowo – proponuje: "Niech pani dzwoni do tego księdza. On ma zeznania przygotowane, dokładnie spisane wspomnienia z prawie każdego dnia współpracy z arcybiskupem. Z każdej nocnej pijackiej imprezy, każdego upokorzenia, jakiego doświadczył. Zresztą nie tylko on. Ale on chyba jako pierwszy się postawił" - podkreśla stanowczo duchowny. Wszyscy rozmówcy gazety – księża i przyjaciele oraz członkowie ich rodzin - nie chcą wypowiadać się oficjalnie, w obawie przed rozpoznaniem i zemstą.

Jeden z księży, który służył u arcybiskupa i był kapelanem oraz przybocznym abpa Głódzia, czyli "kimś na każde zawołanie", mówi prosto z mostu, że "arcybiskup budził go w nocy, pijany, i kazał grać na akordeonie do tańca". "Podczas pijackich biesiad wysyłał go do miasta na poszukiwania odpowiedniego gatunku kiełbasy, kazał nalewać alkohol, krzycząc: "Co ty, k..., nawet nalać nie potrafisz!"

"Rano na kacu wzywał go, żądając "actimelka" i krzycząc: "Bądź moim actimelkiem!". Upokarzał, wyzywał go, pomstował na jego rodzinę przy swoich gościach, często słynnych politykach różnych opcji" – pisze Wyborcza.pl.

Do głośnej sprawy, opisanej przez "Wprost", nie odniósł się jeszcze episkopat i nie ma oficjalnego stanowiska kurii gdańskiej. Natomiast w obronie metropolity gdańskiego wystąpili księża dziekani 24 dekanatów archidiecezji gdańskiej. W specjalnym oświadczeniu napisali: "W nawiązaniu do artykułu 'Cesarz Trójmiasta' opublikowanego w Tygodniku 'Wprost' z dnia 18 marca 2013 r. jako duchowieństwo Archidiecezji Gdańskiej wyrażamy nasz protest i oburzenie na tak skandaliczny tekst przeciwko osobie Księdza Arcybiskupa Metropolity Gdańskiego".

Zdaniem księży dziekanów - "publikacja wyczerpuje znamiona zniesławienia prawnie ustanowionego biskupa diecezjalnego Kościoła Rzymskokatolickiego". Jednocześnie dziekani dostrzegli w publikacji "Wprost", "wyraźny zamiar poniżenia hierarchy, który w swych wypowiedziach odważnie broni wolności mediów i promuje wartości patriotyczne". Tłumaczą zatem publikację względami ideowymi i atakami na patriotycznego księdza.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Mili Państwo, mam niesmak, gdy w sprawach pijaństwa wytyka się komuś jego profesję. Ludzie moczą gęby w gorzałce bez względu na wykonywane aktualnie czynności czy wyuczony zawód. Problem tylko w nazewnictwie. Robotnik oraz żołnierz "chla", a biskup, sędzia czy generał kulturalnie pije drinki. Efekt końcowy jest w każdym przypadku taki sam - zataczanie się, bełkot i brak krytycznego myślenia, że o zanieczyszczaniu się nie wspomnę... Zadziwiająca jest wyrozumiałość dla karanego moczymordy, bo zawsze do czegoś takiego dojdzie, wcześniej czy później. Raczej jednak później... a na wyższych szczeblach - wcale. W najbliższym otoczeniu ci "porządni ludzie" mają wsparcie lepsze niż przestępca, który otrzymał wsparcie prawnicze z urzędu... Przecież im się zdarzyło, a każdego może to spotkać... Czy kiedyś taka solidarność zostanie złamana? Tu mam dużo wątpliwości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzecz polega na tym, że młodzi księża też wywodzą się z pokolenia młodzieży, która została inaczej wychowana i nieco inaczej patrzy na świat. Widać przelała sie (sic!) miarka, bo o pijaństwie biskupa-generała wspominano tu i ówdzie w prasie od pierwszej chwili jego wojskowej kariery.
A dziekani? Oczywiscie wystosowali pismo obronne, bo mają stanowiska dostatecznie lukratywne i zapewne żaden, z racji wieku, nie był "Szwejkiem u Feldkurata".
Wszelkie zaś doniesienia o tego typu sprawach są o tyle sensacyjne, że kler przestał być nietykalny: ludzie patrzą, oceniaja i na dodatek - mają odwagę mówić, co o tym myślą.
Można tylko miec nadzieję, że epoka "świętych krów" powoli odejdzie w niebyt, a zbuntowana młodzież będzie demonstrować swoją obecnośc i postawę życiową nie tylko w zadymach ulicznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Bartku, przepracowałam długie lata w szkole, jestem nauczycielką dyplomowaną i z przykrością muszę się zgodzić z Pana opinią - w środowisku nauczycielskim dalej istnieją nietykalne "święte krowy". I właśnie dlatego z całą mocą twierdzę, że to zjawisko powinno się tępić na każdym kroku, również wśród kleru.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.03.2013 00:18

"pozwy mają to do siebie, że nie zawsze są wyrokowane zgodnie ze stanem faktycznym"

Jeżeli ma pan jakiekolwiek dowody, które mogłyby odsłonić stan faktyczny, czyli zaprzeczyć "buractwu" i "pijactwu" arcybiskupa, jako dobry katolik powinien pan zgłosić się do episkopatu (kurii? Watykanu?) i człowieka bronić.

Ja nie wiem, jaki jest "stan faktyczny", ale niezwykle mnie ta sprawa z "actimelkiem" bawi ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan chyba dawno nie był w szkole. Są grupy zawodowe w których potrzeba "wybitnych zasług" żeby zostać zwolnionym. A co do grzeszników to miałem do czynienia z księżmi którzy stanowczo piętnowali postawę "nie mam grzechów" również we własnym gronie i otwarcie mówili że są ludźmi i jak każdy człowiek mają grzechy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeciwnie proszę Pana. Osoby związane na stałe z kościołem uważają się za bezgrzeszne, a o ludziach świeckich mówią per: "ci grzesznicy". Miałem z tym do czynienia. A co do owych księży broniących jeden drugiego, to jak się zajmuje TAKIE stanowisko, to się jednak powinno reprezentować jakiś poziom...
Pijącego nauczyciela zwalnia się z pracy, pijącego kierowcę, czy innego fachowca też. A w kościele to się takiego broni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, cóż są warci ci antyklerykałowie którzy bronią Kwaśniewskiego? Zawsze znajdzie się idiota który uwierzy że to Głódź upił Kwaśniewskiego, bo ten wcale nie chciał pić tylko go ksiądz zmusił.
Panie Grzegorzu - bez grzechu nikt nie jest, ani episkopat ani świeccy. I oprócz Pana w tym komentarzu nikt nie mówi że są bez grzechu.
Panie Janku - pozwy mają to do siebie, że nie zawsze są wyrokowane zgodnie ze stanem faktycznym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przecież "muszą" się bronić nawzajem. To taka solidarność między panami "bez grzechu"...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.03.2013 19:45

Jest jedno proste narzędzie walki z pomówieniem - pozew cywilny i wygrana w sądzie.

Pewna aktorka rezygnując z głównej roli w serialu-tasiemcu oskarżyła producentów w wywiadach o mobbing i złe traktowanie na planie. Producenci wytoczyli jej proces, aktorka chciała się dogadać polubownie, ale producenci nie chcieli. Proces trwa. Okaże się, kto w tym sporze ma rację po wyroku sądowym.

Niech kuria (episkopat? Watykan? Duch Święty?) pozwie redakcję "Wprostu", a wówczas zobaczymy, że istotnie abp Głódź jest "pijakiem", "chamem" i "prostakiem" czy tylko arcybiskupem. Brak pozwu może być oznaką lęku przed wyrokiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do tego, co napisałeś Andrzeju, o zaraźliwej chorobie abpa Głódzia, wypada powtórzyć za gazeta.pl/trojmiasto: "Wszyscy dziennikarze, którzy tam byli [w Charkowie], wiedzieli i opowiadali po całej Warszawie, że to biskup Głódź uczynił, ale on ma mocną głowę, a Kwaśniewski słabą, więc po biskupie widać nie było, a po prezydencie - było. Pili jednak obaj w takim miejscu. Dlaczegoż to osobę duchownego otoczono wówczas taką dziennikarską dyskrecją?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.