Facebook Google+ Twitter

Ksiądz w świecie odwróconego dekalogu. O biografii księdza Bukowińskiego

"Brzemię. Opowieść o księdzu Władysławie Bukowińskim, duszpasterzu sowieckiej Rosji" Przemysława Słowińskiego, wydaną przez wydawnictwo WAM czyta się z zapartym tchem, jakby to była powieść sensacyjna. Tymczasem jest to biografia z odrobiną hagiografii.

Okładkę książki zaprojektował Andrzej Sochacki. / Fot. www.wydawnictwowam.plJeśli przejrzeć dorobek autorski Przemysława Słowińskiego, to znajdziemy w nim biografie tak różnych postaci, jak Bruce Lee, Edith Piaf, Włodzimierz Wysocki, Fryderyk Chopin, Włodzimierz Lubański czy Lech Kaczyński. Teraz dołączył do nich Sługa Boży, ksiądz Władysław Bukowiński. Duchowny ów jak najbardziej zasłużył sobie na miano świętego, czego dowodzą jego losy opisane w utworze "Brzemię". "Tak mało mamy bohaterów, a jeszcze mniej świętych" - stwierdza we wstępie autor, niejako uzasadniając wybór głównej postaci najnowszej swej książki.

A wybór jest ze wszech miar trafiony, bo losy księdza Władysława Bukowińskiego są niezwykłe pod każdym względem. Jak przystało na porządnie skrojoną biografię, Słowiński rozpoczyna opowieść o kandydacie na ołtarze od narodzin 22 grudnia 1904 roku w Berdyczowie, w rodzinie Jadwigi i Cypriana Józefa, którzy wpoili synowi miłość do ojczyzny i Boga i stworzyli mu rodzinne gniazdo, bezpieczne i przytulne, przesycone atmosferą zgody, spokoju i pracowitości. Potem autor przedstawia kolejne etapy życia i doskonalenia intelektualnego i duchowego Bukowińskiego, które dokonuje się w rosyjskim gimnazjum w Kijowie, polskim w Płoskirowie na Podolu, na Wydziale Prawa, a następnie Teologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Oprócz tego jesteśmy świadkami jego zaangażowania w działalność wielu organizacji ze Stowarzyszeniem Katolickiej Młodzieży Akademickiej i Akademickiego Koła Kresowego na czele. Wraz z bohaterem wędrujemy następnie poprzez kolejne miejsca, dokąd udaje się z posługą kapłańską: od Gimnazjum im. św. Teresy w Rabce, poprzez wikariat w Suchej Beskidzkiej aż po wyjazd na ukochane Kresy, do Łucka na Wołyniu, gdzie zostaje proboszczem w tamtejszej katedrze, a potem w Karagandzie (Kazachstan). Jednak najwięcej emocji dostarcza czytelnikowi lektura opisu działalności duszpasterskiej księdza Bukowińskiego w sowieckiej Rosji, za którą kilkakrotnie trafiał do obozów pracy i więzień, w których spędził w sumie ponad 13 lat. W łagrach polski duchowny pracował przy karczowaniu syberyjskiego lasu i kopalni miedzi. Był również stróżem nocnym na budowie. W żadnej sytuacji nie popadał w rozpacz, nie złorzeczył losowi - przeciwnie: we wspomnieniach współtowarzyszy niedoli, które przytacza Przemysław Słowiński, pozostał zawsze pogodnym, życzliwym, dobrodusznym, otwartym na innych ludzi człowiekiem. Potrafił się dzielić głodowymi porcjami żywności, które dostawał jako osadzony. Natomiast wobec władz obozowych zachowywał godność i wyższość umysłu. Jego postawę nazwie później Jan Paweł II "heroizmem świadka i pasterza" (zwłaszcza w zestawieniu z decyzją Bukowińskiego o pozostaniu w ZSRR mimo namów kardynała Karola Wojtyły do powrotu do Polski).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Mam "Wspomnienia z Kazachstanu" ks. Bukowińskiego, wydane jeszcze w okresie stanu wojennego. Świetnie scharakteryzował mentalność narodu rosyjskiego. Trzeba to przeczytać, by inaczej patrzeć na Rosjan

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zofia
  • Zofia
  • 30.11.2011 08:00

Znakomity wzór do naśladowania dla Ojca Rydzyka,może choć trochę zmieniłby swoje podejście do realiów Polski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.