Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31105 miejsce

Książeczka nadziei. Jerzego Stuhra walka z chorobą i cierpieniem

Powinienem raczej napisać „minibook”, a w tym wypadku nawet i mini mini. Ale czy to, że książka jest o bardzo małej objętości oznacza, że jest mniej interesująca i wartościowa? Akurat w tym przypadku jest całkowicie odwrotnie.

Każdy z nas, kto choć troszkę interesuje się współczesnym życiem społecznym, czy kulturą, to musiał słyszeć, że jeszcze całkiem niedawno znany i ogólnie lubiany aktor, Jerzy Stuhr, ciężko chorował na raka. A jak dodamy do tego, że napisał tę opowieść Krzysztof Ziemiec, dziennikarz TVP, który swego czasu uległ ciężkiemu wypadkowi i także przez długi czas zmagał się z chorobą i cierpieniem, no to mamy już praktycznie odpowiedź, o czym może być ten minibook. Niepokonani. Jerzy Stuhr. Taki tytuł i... starczy. Tak trochę opowieść, a trochę wywiad.

Człowiek w trudnych chwilach swojego życia poszukuje zazwyczaj po omacku pocieszenia. A tak naprawdę często jest ono tak blisko. Te słowa autor zamieścił w dedykacji, którą ja tutaj tylko napisałem własnymi słowami. Okazuje się, że takimOkładka minibooka / Fot. Wydawnictwo pocieszeniem dla osób chorych na raka, który znajdował się blisko nich, był w czasie pobytu w szpitalu Jerzy Stuhr. Lekarze oddziału często „wykorzystywali” znanego aktora, by wsparł innych. „Lekarz choremu może powtarzać coś sto razy, ale zmarnowany i przybity pacjent i tak tego nie przyjmie do wiadomości. A gdy chory coś mówi do innego chorego, jest zupełnie inaczej. Bo to mówi swój do swojego”. Tak doktorzy uważali, a Pan Jerzy dobrze to rozumiał i często, nawet telefonicznie, gdy proszono go, aby wsparł jakiegoś pacjenta, to on to robił. „On pana posłucha, a nas nie”. Lekarze dziękowali mu, że tak dużo zrobił dla sprawy. Bo się nie ukrywał, występował publicznie i opowiadał, że trzeba walczyć. Ale i ludzie, często obcy, jego także wspierali. Ale i tak najważniejsza była rodzina. Jerzy Stuhr tak o tym mówi: „Najbliżsi oddali mi się całkowicie. Dopiero teraz się przekonałem, że ktoś mnie kocha”.

Od początku był twardy. Gdy postawiono diagnozę, że to rak i potrzebna jest chemia, to powiedział - natychmiast zaczynajmy, po co to odkładać. Nie mógł się nawet doczekać pierwszego zabiegu. Zresztą choroba ta nie była mu obca. Kilka lat wcześniej z nowotworem walczyła jego córka. Chciał zabrać od niej to cierpienie i wziąć na siebie. I tak dużo później się stało.

Krzysztof Ziemiec pisząc tę książkę, miał osobiste, podobne przeżycia, bo także „liznął”, jak sam się wyraził cierpienia, wiedział, że przeprowadzając wywiad z tak bardzo doświadczonym chorobą aktorem, musi ważyć każde słowo, być taktownym i delikatnym. Tworząc tę książkę też takim był. A ja sobie myślę tak na koniec, że ta opowieść, także jak i postać jej bohatera, może dawać nadzieję i to nie tylko ludziom chorym.

Minibooka nabyłem tutaj

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.