Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

53414 miejsce

Książeczki mieszkaniowe tematem tabu?

W czasach realnego socjalizmu książeczki mieszkaniowe były jedynym kluczem do otrzymania własnego mieszkania. Dzisiaj nikt o tym nie chce pamiętać. W chwli obecnej ok 1.7 mln osób posiada książeczki – "zamrożone" jest ok 10 mld zł.

Własne mieszkanie to podstawa egzystencji każdego człowieka. W czasach socjalizmu było synonimem luksusu. Żeby ten luksus w pełni kontrolować, komuniści wymyślili książeczki mieszkaniowe. Były jedynym kluczem do otrzymania własnego „M”. O standardzie tych mieszkań nie będę pisał, bo jest to temat na osobny artykuł, skupię się na książeczkach mieszkaniowych.

Otrzymanie mieszkania było możliwe wyłącznie po zgromadzeniu pełnego wkładu ( wartość mieszkania). W tamtych czasach był to nie lada wysiłek finansowy dla wielu polskich rodzin; tym większy, jeżeli zakładało się książeczki dla wszystkich swoich dzieci.


fot. AKPAObecnie około 1.7 miliona osób posiada wspomniane książeczki, rocznie likwidowanych jest około 80 tysięcy. Jeżeli przyjąć, że wypłacana premia wynosi ok. 6.000 zł, to nadal zamrożone jest w ten sposób ok. 10 mld złotych.

Premia gwarancyjna w kwocie, którą wymieniłem to obecnie cena 1 metra kwadratowego w Warszawie...

Oczywiście, tą niebagatelną kwotę otrzymają tylko te osoby które założyły książeczkę przed 23 października 1990 r.


Chciałbym zatem zadać pytanie, dlaczego osoby, które spełniają wszystkie warunki wynikające z posiadania książeczki mieszkaniowej nie otrzymują mieszkania? Gdzie podziały się te pieniądze? Nie interesuje mnie fakt, że w 1989 roku zmienił się ustrój. Polska nie powstała w 1989 roku i to, co było przed tą datą nie jest nieważne.


Problem jest ogromny, państwo opiekuńcze powinno się wywiązać z tych zobowiązań. Niestety żadna ekipa po 1989 roku nie poruszyła tego tematu. W kampanii wyborczej do parlamentu PiS obiecał 3 miliony mieszkań, wiadomo, że ta deklaracja była i jest bez pokrycia. Chciałbym żeby obecna ekipa rządząca przedstawiła realny projekt rozwiązania problemu książeczek mieszkaniowych oraz stworzyła alternatywne możliwości ich wykorzystania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Całkowicie zgadzam się z Autorem artykułu! Kiedyś (na zasadzie dobrowolnego ubezpieczenia) kosztem niskich płac, fundowano po kolei chętnym mieszkania wg jakiejś kolejności. I w pewnym momencie wypowiedziano warunki pisanej i niepisanej umowy solidarności społecznej. Pisanej, bowiem w książeczce zapisano, że za zgromadzone środki odpowiada Skarb Państwa. Zatem, skoro kiedyś wszyscy fundowaliśmy oczekującym mieszkania, to teraz to powinno być kontynuowane - niech ci, co otrzymaki teraz nadal w tej grze uczestniczą. I to nie tyle oni, co rząd powinien tak konstruować system podatkowy i kredytowy, aby realizować ideę solidarności budownictwa mieszkaniowego.
Druga sprawa - część pracowników wzięła kredyty w swoich zakładach pracy w latach 70-80., aby uzupełnić stan na ks. mieszk. Spłacało się je wraz z odsetkami, ale nie były dopisane do ks. mieszk., lecz w konkretnych spółdzielniach mieszk. Za te pieniądze spółdzeilnie budowały i wypłacały pensje. I nagle to padło. Okradziono ludzi, bowiem oni pospłacali swe kredyty wraz z odsetkami, a po denominacji przeliczono im te oszczędności na 10000 razy mniejsze zasoby, czyli praktycznie unieważniono im te pieniądze, gorzej jak za Bieruta. I kto wyprostuje to złodziejstwo? Który rząd RP? Jest taki odważny?

Komentarz został ukrytyrozwiń
betty
  • betty
  • 23.08.2006 08:21

ja mam ta ksiazeczke, ale co niej bede miala, jak ja zlikwiduje, na mieszkanie nie starczy, ani w zasadzie na zadna jego czesc:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.