Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

146683 miejsce

Książka nad jezioro

Trzydziestoletnia Beata odkrywa, że ludzie, których uważała za swoich rodziców nie są z nią w żaden sposób spokrewnieni. Wynajmuje prywatnego detektywa, by dowiedzieć się, czyją w istocie jest córką. W międzyczasie otrzymuje zaproszenie na ślub siostry, a także stara się udawać niedostępną przed bratem swojej przyjaciółki, w którym w rzeczywistości się podkochuje.

Okładka "Martwego jeziora" / Fot. Prószyński i S-ka
Teraz wystarczy tylko dodać, że książka ta jest (jak informuje wydawca na okładce): "fascynującym połączeniem kryminału oraz romansu", by domyślić się, jakie będzie zakończenie tej historii. Ach, zapomniałbym dodać, że w przeciwieństwie do standardowych thrillerów i dramatów nie ma tu żadnych nagłych zwrotów akcji. Już od pierwszych stron (ba! nawet po przeczytaniu streszczenia na okładce) czytelnik ma pewność, że wszystko prowadzi do szczęśliwego zakończenia z wielką miłością z tle.

"Martwe Jezioro", bo taki jest tytuł książki, jest debiutancką i (niestety) nie ostatnią książką Olgi Rudnickiej - 20-letniej autorki, mieszkającej na co dzień w Śremie. Czytadło (bo na miano powieści na pewno tych 230 stron nie zasługuje) zionie wręcz schematyzmem: postaci, a także wszystkie wydarzenia z nimi związane są czarno-białe. Ta wyraźna granica między moralnością a jej brakiem nie pozwala na stosowanie choćby najmniejszych odcieni szarości. Główna bohaterka od początku ukazana jest jako złośliwa, aczkolwiek inteligentna i nie dająca się nie lubić kobieta. Jej rodzina to chodzące zło (wszak to najlepszy sposób, by pokazać, że Beata nie jest z nimi spokrewniona). Tym samym bohaterowie stają się niezwykle sztuczni - w związku z tym, ta historia powinna nosić tytuł: "Martwe postaci". Nawet formalny podział książki na dwie części wiąże się z rozdzieleniem miejsc akcji: część pierwsza - świat dobry, część druga - zły.

Jednak to wyraźne rozgraniczenie i przewidywalność, to nie jedyny problem, z którym nie może poradzić sobie autorka. Jeszcze gorsze do zniesienia jest traktowanie czytelnika jak istoty gorszej, półgłówka. Niemal każde zdanie jest dwukrotnie wyjaśniane, nie ma miejsca na choćby najmniejsze niedopowiedzenia. Czytelnik prowadzony jest nie tylko za rękę, jest ciągnięty na łańcuchu, a na oczach ma klapki niczym koń wyścigowy. Trudno o swobodę interpretacji, gdy ma się do czynienia z ubogim słownictwem. Pisarka, bo takim mianem określa Olgę Rudnicką Wikipedia, powinna zabrać się za czytanie porządnych książek, których lektura wzbogaciłaby jej zasób słownictwa.

Należy jeszcze zaznaczyć, że wielokrotnie zdarzają się błędy językowe i stylistyczne. Szwankuje umiejętność używania zaimków. Nie zawsze jest jasno określone, kogo dany zaimek dotyczy. Wprowadza to niemały chaos podczas czytania. Często pojawiają się błędy związane z edycją tekstu, np. źle wpisywane dialogi.

Książkę polecam wszystkim, którzy wybierają się nad jezioro, gdyż idealnie nadaje się do tego, by ją tam zatopić. Co więcej, będzie to miało związek z wątkiem kryminalnym „Martwego jeziora”.

Przeczytałem tu kiedyś niezbyt przychylną recenzję "Domu nad rozlewiskiem" Agnieszki Wojewody (tutaj). Jeżeli tamta książka uważana jest za kit, to ta staje się czymś dużo gorszym. Albo inaczej: "Rozlewisko" w zestawieniu z "Jeziorem" staje się wręcz arcydziełem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Anna Hordat
  • Anna Hordat
  • 21.10.2010 22:57

Czytałam nie tylko tę ksiązkę, ale i inne tej autorki. Każda kolejna książka jest lepsza od poprzedniej, chociaż nie jest to Chmielewska, którą kocham. Niemniej dziwi mnie trochę ta recenzja, bowiem po pierwsze, pan Bryda serdecznie żałuje, że pierwsza powieść nie jest zarazem ostatnią, niemniej nie zadał sobie trudu przeczytania kolejnej. Po drugie, odnoszę wrażenie, że to nie jest recenzja tylko atak na autorkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.