Facebook Google+ Twitter

Książka w mojej biblioteczce "Badenheim 1939"

Badenheim 1939 Autor: Aharon Appelfeld Wydawnictwo: W.A.B.

 / Fot. Wydawnictwo W.A.B.Miasteczko Badenheim, odległe od Wiednia o dwieście kilometrów, uzdrowisko, do którego, wraz z nadejściem wiosny przybywają, ci sami od wielu lat kuracjusze i wczasowicze. Są to, miedzy innymi postaciami: doktor Pappenheim – impresario, organizator festiwalu muzycznego, księżna Milbaum, maestro Mandelbaum i jego trio, pani Zauberblit, przybyły przypadkiem komiwojażer Salo, zajęty korektą książki, odsunięty od reszty gości profesor Fussholt, znany historyk, Shutz wybitny matematyk, członkowie orkiestry wraz dyrygentem. Wszyscy lokują się w jedynym w mieście hotelu.
Stałych mieszkańców kurortu reprezentują dwie postarzałe prostytutki Sally i Gerti, aptekarz Martin i jego chora żona Truda, właściciel hotelu, cukiernik.
Wszyscy, jak co roku, czekają na rozpoczęcie sezonu muzycznego. Lecz letnie miesiące będą się różnić i to bardzo, od tych poprzednich, minionych. „Władze miasta ogłaszają, że kompetencje wydziału sanitarnego zostały rozszerzone i w przyszłości będzie on mógł przeprowadzać samodzielne śledztwa. Skromny komunikat w tej sprawie znalazł się na miejskiej tablicy ogłoszeń. Prawie natychmiast też urzędnicy z wydziału przypuścili prawdziwy szturm i bezceremonialnie zaczęli sprawdzać miejsca, które już wcześniej zostały zaznaczone na planie miasta." Miejscowość została odgrodzona od reszty Austrii kordonem sanitarnym. Izolacja, ograniczenie swobody, ma różny wpływ na poszczególne osoby. Jedni decydują się na samobójstwo, drudzy starają się pogodzić z przeznaczeniem.
Teatr absurdu w aurze Zamku i Procesu Franza Kafki? Nie. Chociaż klimat podobny, fabuła powieści Bedenheim 1939 osadzona jest w konkretnym miejscu, czasie i systemie politycznym.
Słowa kończące książkę,
„Lokomotywa, do której doczepiono cztery bydlęce wagony, wyłoniła się zza pagórków i zatrzymała na stacji. Pojawiła się tak nagle, jakby wyrosła spod ziemi.
– Wchodzić! – dały się słyszeć rozkazujące głosy.
A ludzie wchodzili i znikali w wagonach. Również ci, którzy stali z lemoniadą lub kawałkiem czekolady w ręku. Starszy kelner i pies zostali wchłonięci z łatwością, z jaką ziarno znika w lejku. Mimo to doktor Pappenheim zdążył jeszcze obwieścić:
– Skoro wagony są takie brudne, to znaczy, że droga nie może być daleka!”,
tak naprawdę niczego nie wyjaśniają.
Dobra literatura skierowana do czytelnika o szerszych horyzontach myślowych.
Informacje o autorze znajdziecie na stronie Wikipedii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.