Facebook Google+ Twitter

Książka z jedną, podstawową wadą - zbyt szybko się kończy

Kolejna magnetyczna powieść autora "Krainy chichów". Magicznie, smutno i gorzko.

 / Fot. empikKażdy, kto kocha świat Carrolla, biorąc do ręki jego najnowszą powieść, dostanie dokładnie to, co smakuje mu najbardziej – realizm pomieszany z surrealizmem. Główny bohater, Tony Areal, ma totalnie nudne życie. Jest tak szare, że autor postanawia nie opowiadać o nim prawie nic. Tony, ten przeźroczysty człowiek, pechowiec, staje się nagle wybrankiem losu. Co jest tego przyczyną? Oczywiście coś, co nikomu z nas nigdy nie przyszłoby do głowy.

Czujny i rozkochany w fantazjach Jonathana Carrolla czytelnik zobaczy w powieści kilka kalek, nawiązań do jego poprzednich książek. Ktoś, kto uwielbia delektować się tą specyficzną, hipnotyczną Carrollową rzeczywistością, rozczaruje się, że po 1,5 godzinie z książką w ręku, powróci do swojego zwyczajnego świata. I chociaż „Ucząc psa czytać” posiada wiele zalet – w tekście pełno tych charakterystycznych złotych myśli, a treść zaskakuje, bo jak to zwykle bywa u tego autora, okazuje się, że to, co widzimy, to tylko połowa tego, co istnieje; choć wypływająca z ostatnich stron gorycz historii pozostaje na długo w głowie, to jednak tęsknię za czasami, kiedy mogłam długi czas delektować się słowami mojego ulubionego pisarza. Mam wrażenie, że książka zyskałaby wiele, gdyby fabuła była bardziej rozbudowana, a ostateczne rozwiązanie zagadkowej opowieści nastąpiło dużo później.

Mimo to, nadal pozostaję absolutną zwolenniczką Jonathana Carrolla. Uwielbiam przyglądać się tej intrygującej, czarnej okładce książki i myśleć o kolejnych powieściach, które mam nadzieję, będą zaplatały myśli nie gorzej niż „Ucząc psa czytać”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.