Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

90962 miejsce

Książka za recenzję. „Bezlitosny ocean” Beara Gryllsa

Masz marzenia, ale nie wierzysz, że je zrealizujesz? Przeczytaj „Bezlitosny ocean”. Autor Bear Grylls opowiada o wyprawie odkrytą łodzią po wzburzonych wodach północnego Atlantyku. Wielu nie wierzyło, że tego dokona.



„Bezlitosny ocean. Historia wyprawy otwartą łodzią przez lodowate wody północnego Atlantyku” to pełny tytuł książki Beara Gryllsa. Trasa wiodła od portu Halifax w USA poprzez Nanortalik na Grenlandii, Rejkiawik w Islandii, Wyspy Owcze do John O'Groats w Szkocji. Towarzyszyło autorowi czterech członków załogi.
Wszyscy zdawali sobie sprawę jak ich przedsięwzięcie jest niebezpieczne. Niektórzy zostawili w domu testamenty. Ich obawy nie okazały się bezpodstawne. Wiele razy śmierć była blisko. Mieli jednak szczęście i potrafili walczyć do zwycięstwa. Poznajemy te chwile dokładnie, ponieważ Bear na łodzi nagrywał swoje wrażenia na dyktafon.

Straszliwy sztorm


Bear Grylls sugestywnie opisuje tragiczne wydarzenia na morzu. Załoga małej łodzi walczyła ze straszliwym sztormem, gdy płynęła w kierunku Grenlandii.
„.. trwał już czterdzieści godzin i nic nie wskazywało na to, by miał się skończyć. Porażka zaczynała wydawać się bardzo prawdopodobna, a my byliśmy bezsilni. … Pojawiają się pierwsze objawy hipotermii”.
Bear tak wspomina sztorm w okolicach Islandii.
„Ponownie złapałem za około sterowe i gorączkowo usiłowałem odgadnąć, z której strony uderzy kolejna wściekła fala. Byliśmy jak ślepcy na ringu – samotni, przerażeni, przyjmujący ciosy z każdej strony”. Niewiele brakowało, by uczestnicy wyprawy zostali zmyci z podkładu. Autor książki przyznaje, że nigdy wcześniej nie czuł strachu i nigdy tak rozpaczliwie nie pragnął żyć. A przecież to nie było jego pierwsze tak ryzykowne przedsięwzięcie. M.in. zdobył Mount Everest.


Narażali życie


Autor „Bezlitosnego oceanu” opisując mrożące krew w żyłach wydarzenia przedstawia nam sugestywnie jak udało się przetrwać najtrudniejsze chwile. Przekonuje, że ważne jest wsparcie wzajemne uczestników wyprawy. Przyznawał, że modlił się i prosił pastora o modlitwę przez telefon satelitarny. Gdy Bóg zdawał się nie wysłuchiwać modlitw, narażając życie zdjął talizman, który trzepotał przy kotwicy, przymocowany do podkładu dziobowego. Uważał, że dla Boga jest to powód, że sztorm nie ustaje.
Uczestnicy wyprawy podejmowali trudne decyzje. Jedną z nich był ta o zmniejszeniu prędkości, by zaoszczędzić paliwo. Groziło im wyziębienie, bo przecież dłużej płynęli do portu. Dotarli tam na oparach paliwa. Podobnych sytuacji było wiele. Przybywali do portu, gdy za kilka sekund miał wystartować wezwany przez nich samolot ratowniczy. Musieliby pokryć niemałe koszty akcji z własnej kieszeni.
Kto zazdrości tych przygód z zainteresowaniem przeczyta jak taką wyprawę się organizuje, jak zbiera pieniądze oraz pozyskuje sponsorów.


Bez nudy


Bear Grylls na 277 stronach pisze interesująco i z pasją. Nie bez znaczenia jest rola tłumacza Krzysztofa Cierniaka. Nie ma nudnych i nietrzymających w napięciu fragmentów książki.
Każdy rozdział rozpoczyna się od zdania wypowiedzianego przez sławnego człowieka, który dzięki determinacji i silnej woli realizował marzenia. Autorem pierwszego cytatu jest Neil Armstrong, zdobywca księżyca. To motto brzmi: „Kto nic nie ryzykuje, ten nic nie zdobywa”. Książka dzieli się na 14 rozdziałów. Pierwsze cztery obejmują, m.in. przygotowania do wyprawy. Osiem samą wyprawę, a dwa - radość i świętowanie zwycięstwa nad bezlitosnym oceanem.
32 zdjęcia umieszczone są w jednej wkładce na kredowym papierze. Widzimy w jakich warunkach pięciu mężczyzn przeżywało niebezpieczne chwile na małej łodzi wśród bezkresnych wód Atlantyku.
Okładka jest miękka. Na niej zdjęcia: autora, małej łodzi, wzburzonego oceanu. Zapowiadają niebezpieczną przygodę Brytyjczyków.
Książkę wydało Wyd. Pascal.





Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.