Facebook Google+ Twitter

Książka za recenzję. „Krok do wolności"

Za czasów PRL, by dostać się na Zachód Polacy ryzykowali życie. O tym opowiada książka Jolanty Drużyńskiej „Krok do wolności. Polskie ofiary żelaznej kurtyny”.

 / Fot. Materiały prasoweKsiążka Jolanty Drużyńskiej „Krok do wolności. Polskie ofiary żelaznej kurtyny”, wydawnictwa Rebis, przedstawia losy sześciu młodych mężczyzn. Nie potrafili oni żyć w ojczyźnie zniewolonej przez komunistów po 1944 roku. Próbowali przekroczyć granicę Czechosłowacji i Austrii lub Niemiec. Pięciu z nich zginęło na zasiekach z drutu podłączonego do prądu pod napięciem nawet 6 tys. voltów. Jednego zestrzelił pilot czechosłowacki, gdy próbował przekroczyć granicę w samolocie, używanym do oprysków lasów i pól.

Autorka dotarła do 25 akt Polaków w czeskim Urzędzie Dokumentacji i Ścigania Zbrodni Komunizmu. Odnalazła także rodziny ofiar. Dzięki temu więcej wiemy, kim byli uciekinierzy i dlaczego tak doskwierał im komunizm. Ilustracją są zdjęcia archiwalne.

Rozkaz: zestrzelić!!!


Losy sześciu mężczyzn są dramatyczne i zajmują największą część książki. Szczególnie zainteresowała mnie pierwsza opowieść o Józefie Korniluku, saperze z walk o Monte Cassino. Zginął na granicy Czechosłowacji z Austrią porażony prądem na „ścianie śmierci”. Jednak najbardziej emocjonująca jest ostatnia historia zatytułowana „Mogłem latać gdzie chcę” o Dionizym Bielańskim, znanym pilocie z pierwszej połowy lat siedemdziesiątych. Nie krył się z poglądami antykomunistycznymi. Mimo to osiągnął wiele sukcesów. Jednak do czasu. Władza nie dała się długo wodzić za nos. Dionizy zdecydował, że przy pierwszej nadarzającej się okazji ucieknie samolotem do Austrii. Plan zrealizował, ale doleciał tylko do Czechosłowacji. Zabrakło kilku kilometrów do wolności. Bezprawny rozkaz zestrzelenia wydały polskie władze, najprawdopodobniej Wojciech Jaruzelski. Do dziś nikt nie stanął przed sądem. Nie tylko w tej sprawie.

Przejmujące zdjęcia


Oprócz losów sześciu mężczyzn autorka opublikowała z krótkimi notkami listę 31 Polaków, zabitych na granicy czechosłowacko-autriackiej i czechosłowacko-niemieckiej w latach 1950-1975 oraz jednego na granicy polsko-słowackiej. To wstrząsająca lektura, ale najbardziej przejmujące zdjęcia ofiar, dołączone do raportów pograniczników.
Wymieni nie są jedynymi ofiarami śmiercionośnej „żelaznej kurtyny”. Na skutek porażenia prądem zginęło 350 uchodźców, w innych nieszczęśliwych wypadkach zginęło stu cywilów. Ginęli też pogranicznicy. Było ich 654, w tym 236 sześciu popełniło samobójstwo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Arturze, godna książka, godnej rekomendacji Grażyny. Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa recenzja ciekawej ksiązki. Zbyt szybko zapominamy o ofiarach nie tak odległych czasów. Na podstawie niniejszego artykułu domniemam, że to bardzo wartościowa publikacja. Dobrze, że doczekała się recenzji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.