Facebook Google+ Twitter

Książka za recenzję: Lauren Beukes - "Lśniące dziewczyny"

Autorka z Republiki Południowej Afryki dała się już poznać czytelnikom, m.in. "Zoo City". Jej "Lśniące dziewczyny" dostarczają uczucia niepokoju i budzą pierwotny lęk. Harper Curtis napotyka dziewczynki, zabija dorosłe kobiety. One lśnią...

"Lśniące dziewczyny" aut. Lauren Beukes (okładka przód); Rebis / Fot. RebisUlubiony wytwór kultury masowej, czyli seryjny morderca. Znak naszych czasów, którego szalone powodzenie wśród ludu jest nielichą zagadką dla psychologów, kryminologów i innych specjalistów od najmniej oczekiwanego gościa, jakiego można spotkać w swoim życiu. Zarazem znajdujemy potwierdzenie faktu, że czego boimy się naprawdę, tym zachwycamy się na równi z pluszowymi zabawkami i ukochanym fotelem. Fikcyjny Hannibal Lecter czy jak najbardziej autentyczny Zodiac stali się ponadczasowymi symbolami, aczkolwiek właśnie seryjni mordercy są osobowościami tak dalece różnymi od siebie, jak to tylko możliwe. Pisarze kreujący postacie psychopatów też zazwyczaj nie kopiują tych samych pomysłów. Ciekawą propozycją dla miłośników serial killers są "Lśniące dziewczyny." Lauren Beukes przedstawiła intrygującą postać Harpera Curtisa i portrety jego kolejnych ofiar. Pisarka z Republiki Południowej Afryki jest przy tym oryginalna, choć wielu czytelników może wskazywać na pewien niedostatek tekstualny.

Główny bohater książki Lauren Beukes jest typowy. Działa według pewnego klucza, schematu postępowania. Zostawia charakterystyczny ślad na miejscu zbrodni lub naznacza ofiary. Przedstawione rozumowanie "seryjniaka" zawsze zwraca uwagę na szczegół będący obsesją czy natręctwem powodującym do działania. Te i inne elementy zostały przez południowoafrykańską pisarkę opracowane po mistrzowsku. Jej książka ma potencjał, jakiego nie powstydziliby się Stephen King czy Thomas Harris. Wykreowany przez nią morderca wpierw przygląda się małym dziewczynkom, zaś po latach przychodzi zabijać kobiety. Każdej z ofiar zostawia drobny dowód pamięci. Każda w jego przeświadczeniu "lśni" i tylko jednej udaje się przypadkiem przeżyć spotkanie z Harperem Curtisem, kiedy prowadzi już dorosłe życie. Kirby jest bez reszty pochłonięta dziennikarskim śledztwem i szuka śladów działalności seryjnego mordercy. Ciekawie ukazane życie rodzinne, czy może raczej byt rozbitej familii oraz faktograficzne studium wielkomiejskich środowisk i grup społecznych. Beukes obdarzyła swoją książkę nerwem, który czyni lekturę wciągającą bez względu na słabsze partie.

Harper Curtis działa na przestrzeni lat 1929-1993 i... właściwie wcale się nie zmienia. Autorka zawarła w swojej książce element fantastyczny. Jej bohater ma możliwość podróżowania w czasie. Ta strona powieści może powodować dezorientację. Pojawia się jakby bez potrzeby i nie jest wyraźnie eksponowana. Można nawet powiedzieć, że przekonuje tylko jeżeli brać pod uwagę ewentualną ekranizację. "Lśniące dziewczyny" wydają się być znakomitym materiałem dla filmowców. Póki co, swoje zainteresowanie wyraził Leonardo DiCaprio, który chce zająć się produkcją serialu opartego na motywach powieści Lauren Beukes. Rzecz o tyle warta uwagi, że książka jest naprawdę świetnym thrillerem, który niepotrzebnie poddany został zabiegom niweczącym ducha neo-noir przez specyficzne wprowadzenie motywów fantastycznych. Tym samym słabnie siła wyrazu scen, które w całej swojej brutalności i realizmie potęgowały atmosferę grozy. Szczególnie zapadają w pamięć chwile, kiedy Curtis zaczyna rozprawiać się z Kirby. Autorka książki nie podsuwa czytelnikowi obrazów przesyconych metaforyką i złożonością postępowania seryjnego mordercy. Jej bohater jest dość prostym, a może nawet prymitywnym facetem o niezbyt ujmujących manierach. Nie zniewala inteligencją i przebiegłością. Fascynuje i niepokoi prozą codziennego życia. Sposób w jaki odmalowano jego postać przemawia do wyobraźni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.