Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32923 miejsce

Książka za recenzję. Marek Bardadyn: "Nałóg jedzenia"

Współautorzy: Barbara Podgórska

"Nałóg jedzenie to najbardziej podstępne uzależnienie, które zabija najwięcej ludzi, a wielu pozbawia sprawności i radości życia" - słowa Marka Bardadyna, twórcy diety strukturalnej i autora Kodów Młodości, są, niestety, do bólu prawdziwe.

 / Fot. RebisDlatego rzesze ludzi cierpiących na otyłość z ochotą sięgną po ten poradnik, w nadziei na pozbycie się trapiącego ich „ciężkiego” - w przenośni i w rzeczywistości - problemu.

Prawdopodobnie z taką samą nadzieją i optymizmem wcześniej sięgali po „dzieła” z dietami Diamondów, Atkinsa, Dukana, Budwig, Kwaśniewskiego, kapuścianą, proteinową, dietą grupy krwi, kopenhaską, kosmonautów, hollywoodzką i dziesiątkami innych, cudownych diet, których czytelnicy W24 wymienią co niemiara.

Przyznaję bez bicia, z nadwagą blisko 30 kilogramów, że sam marzę o prostej i skutecznej recepcie na schudnięcie. Szukam jej bezskutecznie od ponad 40 lat, kiedy utuczony na przepysznych zupach pomidorowych teściowej, z wkładką mięsną i makaronem domowym (potrafiłem pałaszować trzy czubate talerze na jedno posiedzenie), zauważyłem, że kolejne ubrania się dziwnie kurczą, a ja, niegdyś cherubinek po rzadkim bywaniu w studenckiej stołówce, staję się coraz okrąglejszy.

No, ale, ja tu gadu-gadu o jedzeniu, a książka Marka Bardadyna traktuje właśnie o tym, co robić, aby nie jeść. Jest przewodnikiem dla nieco osób „nieco” przygrubych, zupełnie „puszystych” i dla tłustych grubasów (kto chce niech się na mnie obraża), dla których tusza i niezbyt estetyczny wygląd stają się problemem, a nawet wyzwaniem życiowym. Aby ograniczyć skłonność do nieustannego opychania się wiktuałami i schudnąć, trzeba najpierw zrozumieć mechanizmy, które tymi procesami rządzą.

Bardadyn pokazuje jedzenie ponad miarę, ponad rzeczywiste potrzeby biologiczne organizmu, jako zwykły nałóg, jako uzależnienie nieomal takie same, jak od narkotyków, papierosów, czy alkoholu. Osoba uzależniona je nie dlatego, że jej organizm potrzebuje „surowców energetycznych", tylko po to, aby poprawić własne, obecnie odczuwane mało komfortowe położenie.

Choć z góry wiadomo, że poprawa będzie tylko chwilowa, dla nałogowca - bez względu na rodzaj uzależnienia - nie ma to znaczenia - pisze autor. Również świadomość, że kolejne okresy głodu będą coraz bardziej dotkliwe, a za powtarzające się wpadki trzeba będzie kiedyś zapłacić, co najmniej zdrowiem, nie wystarczy zwykle do wyrwania się z uzależnienia.

Święte słowa! Doświadczyłem tego na własnej skórze, Nawet pisząc te zdania myślę o przepysznej „szarlotce królewskiej”, kupionej dwie godziny temu w supermarkecie. Zjem ją na pewno! Bo nałóg, to nałóg!

Utrata kontroli nad własnym zachowaniami powoduje, że tracimy zaufanie najpierw do siebie, później również do otoczenia - twierdzi autor. Ja tego zaufania do końca nie utrąciłem. Mam silną wiarę, że kiedy nie tylko przeczytam tę książkę, co niniejszym czynię, ale ją przestudiuję, wyzwolę się od manii obżarstwa.

Wierzę więc, powtarzam, że studium o nałogu jedzenia (powinno być: żarcia, bo to nie jedzenie, ale żarcie) mnie tego nauczy. Marek Bardadyn pisze, jak wykształca się nałóg jedzenia, pokazuje jego kulturowe uwarunkowania: przymuszanie dzieci do jedzenia, opychanie się fastfoodami, poruszanie się w świecie nieustannych pokus i zamiłowania do rozkoszy kulinarnych. Ujawnia dokąd prowadzi nałogowca samodzielne poszukiwanie ratunku, niewłaściwe, nietrafne, podejmowane na oślep decyzje żywieniowe, powiązane z nieracjonalnym stylem życia, które coraz bardziej protegują ryzyko uzależnienia się od nadmiernego jedzenia.

Wartością samoistną poradnika są studia przypadków, co zawsze najbardziej przemawia do odbiorców i pozwala na optymizm: - Jeśli innym się udało, to mnie te się wreszcie powiedzie! Nie jest tak beznadziejnie, jak się może wydawać. Biorę się za siebie!

Cała sztuka „przetrwania” sprowadza się do prostej, zdałoby się zasady: „jeść, a nie przytyć!" I do przyznania się do winy! Do nałóg jedzenia, jak każdy inny nałóg jest chorobą samozakłamania!

Ba, ale jak to zrobić? Przeczytajcie Państwo sami! Nie będę przecież streszczał rozdział po rozdziale całej wiedzy zebranej przez twórcę diety strukturalnej. Czy rzeczywistej recepty na pozbycie się problemów psychicznych i zdrowotnych wynikających z nadwagi? Czy kolejnej. modnej, cudownej diety? O tym zamierzam się przekonać.

Wydaje się, że Bardadyn posiada sztukę przekonywania: „Jeśli dotychczas bagatelizowałeś problem uzależniania od jedzenia lub nie byłeś w stanie przyznać się przed samym sobą do tego, że możesz być nałogowcem, zdobądź się na odwagę, aby uniknąć bolesnego zderzenia z dnem”.

Marek Bardadyn: Nałóg jedzenia, Dom Wydawniczy Rebis,
Poznań 2011, s.118, cena detaliczna 39,90 zł

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jarek ŁAzik
  • Jarek ŁAzik
  • 05.02.2012 22:26

Nie żałuje Pan czasu zmarnowanego na tę wątpliwej jakości "literaturę" ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.