Facebook Google+ Twitter

Książka za recenzję: Miriam Collée - "W Chinach jedzą księżyc"

Zderzenie kultury europejskiej z mentalnością Chińczyków. Próba stworzenia rodzinnego domu w Szanghaju jest pasmem nieporozumień i nietaktów. Autorka walecznie zmaga się z przeciwnościami losu w obcym środowisku.

W Chinach jedzą księżyc, aut. Miriam Collée (okładka przód). licencja: CC3.0 / Fot. wydawnictwo Pascal"Podczas Zhong Qiu Jie, Święta Środka Jesieni, ci, co nie mogą podziwiać Księżyca w naturze, mogą, a nawet muszą, go zjeść."

Perypetie obcokrajowców na nieznanym lądzie to zazwyczaj lektury wdzięczne i pouczające. Dopełnieniem czytelniczej satysfakcji może być poczucie humoru pisarza, które pozwala plasować książkę w kategoriach przyjemności. "W Chinach jedzą księżyc" spełnia takie oczekiwania. Jest przy tym zapisem obdarzonym wyraźnie osobistym i zabawnie subiektywnym spojrzeniem autorki.

"Do jednego z obowiązkowych elementów obchodów Święta Środka Jesieni należało obdarowywanie bliskich i znajomych specjalnymi ciasteczkami. Były wielkości dłoni i miały okrągły kształt, który symbolizował Księżyc w pełni."

Miriam Collée zmuszona była poznawać na nowo życie w wielkim mieście. Z chwilą kiedy opuściła rodzinne pielesze Hamburga, przyszło jej tworzyć swój dom w blisko dwudziestopięciomilionowym Szanghaju (przyrost ludności ponad 600,000 osób rocznie!). Chiny w jakich zamieszkała wraz z kilkuletnią córeczką i mężem, to kraj w którym można poczuć się niby pod adresem Alternatywy 4.

"Etykietka informowała, że prezent przygotowano w Hyatt Hotel - dziesięć na dziesięć możliwych punktów w rankingu ekskluzywności. Na bileciku przypominano, że tradycja nakazuje zjeść ciasteczka wspólnie z rodziną lub przyjaciółmi."

Kobieta z Zachodniej Europy napotyka na kolejne bariery kulturowo-językowe. Zatrudnienie pomocy domowej lub korzystanie z usług fachowców to każdorazowo pochód omyłek i zniszczenia. Sąsiedzi niezbyt ufni obcym i chętnie podłączający się w ramach oszczędności do cudzych przewodów telefonicznych, internetowych i innych. Kelnerzy, taksówkarze, policjanci, którzy rozumieją tylko swój ojczysty język zawsze przytakują cudzoziemcom z radością i postępują na opak oraz wbrew oczekiwaniom przybysza z zewnątrz.

"Pierwsza zaczęła pluć Amélie, żółtą pastą na nową szarą kanapę. Nam nie poszło lepiej."

Chiny jakie przedstawia Miriam Collée to obraz inny od spodziewanego zachwytu nad znakami dawnej cywilizacji i opiewania najwspanialszych dokonań wieków minionych. Państwo Środka ukazane zostało w jego codziennym rozgardiaszu, pośród kolejkowiczów, w natłoku wielkomiejskiej tandety i podróbek pozostających w idealnej, acz zastanawiającej symbiozie z przednimi światowymi markami i firmami, których obecność wtłacza w chińską metropolię kolejne dawki radości z Zachodu. Konsumpcjonizm dyktuje warunki życia w tempie równym przyrostowi ludności.

"Później pytałam wiele osób o księżycowe ciasteczka. Wszyscy ich nienawidzili i wszyscy się nimi obdarowywali."

"W Chinach jedzą księżyc" jest książką nieskrywanie kobiecego punktu widzenia. Tytuł mieści się w granicach tego, co przywykło się rozumieć w temacie literatury podróżniczej. Nie należy jednak oczekiwać, że jest to treść podobna do przygód globtrotterów pokroju Beaty Pawlikowskiej. Urban survival, czyli sztuka przetrwania w dżungli nowoczesnej aglomeracji miejskiej jest przez Collée prezentowana jako bardzo osobiste poskramianie Chin. Europejska pani domu z nieodłącznie towarzyszącą córką Amélie nie od razu rozbawi czytelnika. Wpierw należy przywyknąć wraz z nią do nowego otoczenia. Collée lekko flirtując z felietonistyką bliżej jest do Billa Brysona, który w swoich książkach również nie szczędzi napotykanym tubylcom zabawnych uwag. Oboje posiadają dar szerokiego portretowania obcego otoczenia w zabawny i właściwy sobie sposób. Szanghaj jaki odkrywa autorka "W Chinach jedzą księżyc" nie stosuje wobec niej taryfy ulgowej. Niejednokrotnie rozpycha się łokciami, improwizuje, wykazuje pomysłowością i... niemal nigdy nie płacze.


(fragmenty wyróżnione kursywą z książki "W Chinach jedzą księżyc" autorstwa Miriam Collée)

Zdjęcie z Szanghaju z serii Humans of Shanghai. http://pl.globalvoicesonline.org/2014/01/zdjecia-ludzie-szanghaju/ licencja: CC3.0 / Fot. Global VoicesAutor: Collee Miriam
Tytuł: "W Chinach jedzą księżyc"
Tytuł oryginalny: "In China essen się den Mond"
Tłumaczenie: Zarych Elżbieta
Wydawca: Wydawnictwo Pascal
Numer wydania: I
Data premiery: 2014-03-19
Rok wydania: 2014
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 29 x 205 x 132
ISBN: 978-83-7642-254-1

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.