Facebook Google+ Twitter

Książka za recenzję. „Mój Pen Club” Władysław Bartoszewski

Fanom Władysława Bartoszewskiego polecam trzecią już książkę z zapisem rozmowy z dziennikarzami z serii „Na dwa głosy”. Tym razem, jak zawsze ze swadą, opowiada on o PEN Clubie: sławnych pisarzach i wolności słowa.

 / Fot. Materiały prasowe„Mój Pen Club” Władysława Bartoszewskiego udzielającego wywiadu Iwonie Smolce i Adamowi Pomorskiemu powinien mieć każdy, kto kocha polską literaturę, ale nie tylko. Do PEN Clubu należeli oprócz znanych i cenionych pisarzy, także tłumacze oraz humaniści, m.in. Karol Estreicher, Aleksander Gieysztor, Władysław Czapliński, Bronisław Geremek. Książka jest odpowiednia również dla miłośników historii. Podejmuje ważny temat wolności słowa w czasach, gdy obowiązywała cenzura, a od prawdy ważniejsza była ideologia.

Zawiedzie się ten, który liczy na kontrowersyjne wypowiedzi Władysława Bartoszewskiego. Są wyważone i nie dotyczą bieżącej polityki.

Z Parandowskim i Jasienicą


Czas na opis zawartości. Książka podzielona jest na 12 rozdziałów, co ułatwia czytanie. Wiadomo czego możemy się spodziewać w danym miejscu.

Iwona Smolka i Adam Pomorski zaczynają tradycyjnie, czyli od początku. Przedrukowują podanie Bartoszewskiego o przyjęcie do PEN Clubu z 7 lutego 1969 roku. Już 17 grudnia tego roku był on w zarządzie, znał więc dobrze prezesa Jana Parandowskiego, Antoniego Słonimskiego. Wspomina o nich na kilkudziesięciu stronach.

Następne rozdziały poświęcone są, m.in. czasom wojny, walce w Armii Krajowej, działalności w Żegocie, czasom stalinowskim, wybitnym postaciom PEN Clubu, zasadom przyjmowania nowych członków, współpracy z zagranicznym PEN Clubami: na zachodzie i z demoludów, czasom stanu wojennego - internowaniu, opozycji, stosunkowi do Kościoła.

Dziwna reakcja Miłosza


Wiele informacji z książki jest znanych, szczególnie z czasów wojny i zaraz powojennych. Jednak wszystko zebrane w jednej publikacji daje obraz polskich pisarzy i intelektualistów, zaczynając od tych urodzonych na początku XX wieku. Wystarczy powiedzieć, że z 18-osobowego zarządu z 1981 roku żyje tylko Władysław Bartoszewski. Jest ostatnim świadkiem i uczestnikiem powojennego PEN Clubu.

Opowiada on o dziwnej reakcji Czesława Miłosza na wieść o nagrodzie PEN Clubu za tłumaczenia w 1974 roku. Przypomnę, że wtedy można było pisać o Miłoszu bez podawania nazwiska, na przykład autor „Ocalenia”. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do książki.

Zdjęcia z czarem przeszłości


Ważną częścią książki są fotografie. Te najciekawsze zdjęcia: z 1930 roku: Johna Galsworthy'ego, prezesa Międzynarodowej Federacji PEN i Ferdynanda Goetla, prezesa Polskiego PEN Clubu oraz z pogrzebu Pawła Jasienicy. Są także dokumenty: podanie Władysława Bartoszewskiego o przyjęcie do PEN Clubu. Nie widnieje tam nazwisko, tylko inicjały WB. Wiele jest zaproszeń na uroczystości i zebrania. Najbardziej interesujące, z czasów internowania w Jaworzu. Tam Władysław Bartoszewski obchodził jubileusz 40-lecia pracy i 60-lecia urodzin. Na plakacie czytamy ironiczną uwagę, że jubilat zostanie doprowadzony.

Z dokumentów polecam jeszcze uwadze decyzję Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy z 1983 roku o rozwiązaniu Zarządu PEN Clubu oraz odpowiedź prezesa Juliusza Żuławskiego.

Jakość i elegancja


Książka jest elegancko wydana. Okładka twarda czarno-biała, oczywiście z fotografią ekskluzywnego pióra. Papier wszystkich 287 stron bardzo dobry. Całość dopełnia świetna jakość 29 fotografii i 18 dokumentów. Zadbano o indeks nazwisk na ośmiu stronach. Od razu widać, kto ile razy jest wymieniony. Można ocenić ile znanych nazwisk nie zasłużyło więcej niż na zdawkowe wymienienie.

Książkę opublikowało wydawnictwo Faktu PWN we współpracy z firmą wydawniczą SEZAMM Małgorzata Maruszkin. Wydawcy apelują: „Szanujmy cudzą własność i prawo”. Informują, co jest zgodne z prawem, a co nie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.