Facebook Google+ Twitter

Książka za recenzję: O’Reilly i Dugard - "Zabić Lincolna"

Kronikarska opowieść o ostatnich dniach i godzinach życia prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zamach na Abrahama Lincolna z obszernym omówieniem tła wydarzeń jakie stanowiła wojna secesyjna.

Zabić Lincolna (okładka przód). / Fot. Aleksander Czyż/wydawnictwo PascalOstatnich czternaście dni życia 16. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dzień po dniu, godzina po godzinie. Autorzy starali się nie pomijać żadnych istotnych szczegłów, ani osób, które choć przez chwilę stały się mimowolnymi uczestnikami wydarzeń. Numer pokoju hotelowego czy chłopiec pilnujący koni, mają w tej historii swoje znaczenie i zawsze mogą okazać się punktem zwrotnym nad badaniem przebiegu zamachu, w którym po raz pierwszy w dziejach USA zdarzyło się, że zginął amerykański prezydent.

Śmierć Abrahama Lincolna była w istocie bardziej złożonym aktem terroru niż można by pomyśleć. Niestety, nadal brak ostatecznych potwierdzeń i dowodów dla kilku kluczowych kwestii, co czyni okoliczności zamachu tajemniczymi i sprzyja spekulacjom, teoriom spiskowym jak też interesującym spostrzeżeniom i hipotezom.

Bill O'Reilly i Martin Dugard bazują raczej na wersji najbliższej prawdy historycznej i nie próbują stawiać czytelnika na rozdrożach przecinających się domniemań. Autorzy nieco idealizują postać Abrahama Lincolna i nadają książce niezwykłego uroku amerykańskiego patriotyzmu. Jest to książka z pewnym oddaniem i głęboko zakorzenionym poczuciem tożsamości obywatelskiej. Już obszerne wprowadzenie przydaje podniosłej atmosfery. Omówienie końcówki wojny secesyjnej, od oblężenia Petersburga po zabiegi generała Lee o przyjęcie aktu kapitulacji Południa, nie tylko dają czytelnikowi pewne rozeznanie o uwarunkowaniach geopolitycznych, ale pozwalają poczuć atmosferę tamtych dni.

"Zabić Lincolna" nie jest zbiorem dat i faktów, lecz kronikarskim dokumentarium z świetnym, wręcz powieściowym omówieniem, któremu nie można zarzucić taniej sensacji. Zapewne wielka w tym zasługa Billa O'Reilly'ego, który prowadzi jeden z najpopularniejszych programów politycznych w amerykańskiej TV. Taka też jest książka, przypomina w swoich obrazach najlepsze filmowe magazyny i studia faktów nad dziejami, w których osoba prowadząca wykład jest zarazem nie tyle gawędziarzem, ile mówcą porywającym słuchaczy. Autorzy przywołując historię Juliusza Cezara nazywają wiosenne dni 1865r. "idami śmierci".

Żaden prezydent w historii Stanów Zjednoczonych nie był tak dalece obiektem złych emocji i złorzeczeń jak Lincoln. Bardzo wielu, bardzo często odgrażało się i składało obietnice zemsty na jego osobie. Ostatecznie spełnionym zamachowcem okazał się być aktor John Wilkes Booth, którego rys osobowościowy może posłużyć za wskazówkę ówczesnych dążeń przeciw prezydentowi: "nienawidził Lincolna i głęboko wierzył w model społeczeństwa oparty na niewolnictwie." Ludziom z Południa nadal nie mieściło się w głowie, aby czarnoskóry człowiek mógł by uważany za człowieka, a gdzież za Amerykanina!

Booth stał po stronie Południa. W kwietniu 1865r. mógł już tylko kipieć ze złości i obserwować niekończące się parady i feerie zwycięstwa Unionistów. Co najmniej dwukrotnie w tych dniach był bliski dokonania zamachu na prezydenta. Jego skłonność do powodowania się emocjami potęgowały też sprawy osobiste: "Pewnego wieczora wpadł w prawdziwą furię na widok narzeczonej tańczącej z Robertem Lincolnem." Być może, że zazdrość o Lucy Lambert Hale, a tym bardziej zażyłości z synem prezydenta, były wodą na młyn instynktów i popędów...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.