Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15289 miejsce

Książka za recenzję: Piękna kapeluszniczka

Moda od dawna fascynowała, inspirowała, stanowiła sens życia. Niezależnie, czy mówimy o Nowym Jorku czy Paryżu, czy sprawa dotyczy lat 30. XX wieku czy czasów współczesnych, większość z nas chce przyciągać wzrok,czuć się pożądaną, piękną.

 / Fot. Wydawnictwo PascalI choć mówi się, że nie szata zdobi człowieka, to tak naprawdę pierwsze wrażenie może zadecydować o naszych przyszłych losach. Dlatego też, tak wielką wagę przywiązujemy do wyglądu, poddając się operacjom plastycznym czy wynalazkom medycyny estetycznej, korzystamy z usług wizażystów, stylistów, a także stajemy się częścią wizji projektantów.
Właśnie o modzie i o trudnej drodze na szczyt jest powieść „Tajemnica dziewczyny z kapeluszem”, opublikowana nakładem wydawnictwa Pascal. Autorka, Carla Steward, przenosi nas do Nowego Jorku, do roku 1922 r. Tu właśnie rodzi się moda, odbywają pierwsze pokazy, tu też toczą się pierwsze walki o wpływy gangów i zyski z nielegalnego alkoholu.
Ten burzliwy okres w historii Stanów Zjednoczonych, stał się tłem opowieści o losach pięknej kapeluszniczki, Nell Marchwold, którym jedynym celem jest wydobywanie kobiecego piękna przy udziale nakryć głowy. Młodą dziewczynę, pochodzącą z Wysp Brytyjskich, odkrył w Kentucky słynny Oscar Fields, właściciel wytwórni kapeluszy. Przebywająca u wujostwa Nell dała się poznać jako wspaniała i utalentowana projektantka, ale dopiero pod czujnym okiem Fieldsa nauczyła się technik konstrukcyjnych oraz zdobyła wiedzę na temat tkanin. Uczennica szybko przerosła techniką oraz kreatywnością większość pracowników zatrudnionych u Fieldsa, choć on uparcie starał się tego nie zauważać. Mami Nell możliwością utworzenia w przyszłości własnej marki, naprzemiennie chwaląc oraz krytykując jej nowatorskiej projekty oraz wyśmiewając się z jej wady wymowy.

Nell ma bowiem poważny problem z płynnością mowy – jąka się, szczególnie w chwilach stresu czy emocjonalnego napięcia. Ta wada jest jej przekleństwem i największa bolączką, czego szef nie waha się wykorzystywać do upokarzania dziewczyny. Jedynie w ścisłym gronie przyjaciół, w tym przy dawnej miłości Quentinie Bledsoe, nie miała problemów z głoskami i nie musiała się obawiać, jak zostanie odebrana. Jednak w trosce o wizerunek firmy, dziewczyna uczęszcza do terapeuty, który z zastosowaniem nowatorskiej metody ma jej pomóc uporać się z problemem, poszukując jego źródła. Wszystko wskazuje na to, że sednem kłopotów z wymową, jest straszliwa tajemnica z przeszłości …

Nell jest zmuszona walczyć nie tylko z jąkaniem – każdy dzień przynosi nowe wyzwania, jest walką o pozycję projektantki, o nowe zlecenia i renomę firmy. Przełomowym momentem w jej karierze jest współpraca ze znanym projektantem, Sorenem Michaelsem, a pokaz mody będący ich wspólnym dziełem, przyciąga do pracowni wiele nowych klientek. Nawet afera z projektami Sorena, które zostały wykradzione i nielegalnie skopiowane, nie jest w stanie osłabić jej entuzjazmu. Przeciwnie – z każdą przeszkoda uczy się ona coraz więcej, dochodząc do wniosku, że obietnice Fieldsa nie znajdują pokrycia w rzeczywistych działaniach. Co więcej, niepokojące jest zachowanie szefa, który wykorzystuje moment otwarcia tymczasowego salonu w Wielkiej Brytanii do realizacji własnych planów…

Jak zakończy się ta opowieść? Jaka tajemnica stoi za problemami Nell z mową? Czy uda jej się wspiąć na sam szczyt? Czy jej życie rzeczywiście wypełni tylko praca, czy może znajdzie czas na coś jeszcze – na miłość? Na te pytania odpowiedzi przynieść może lektura powieści „Tajemnica dziewczyny z kapeluszem”. Powieści wciągającej, choć trudno mi ukryć rozczarowanie. Mimo wielu wydarzeń, zwrotów akcji czy wspaniale nakreślonego tła historii, książce zabrakło tego blasku, ekscytacji i kolorów, nieodzownych w świecie mody. Autorce nie udało oddać się emocji targających bohaterką w obliczu oskarżeń o pozostawienie projektów bez opieki, zbyt często też litujemy się nad biedaczką, która nadmiernie koncentruje się na swojej wadzie wymowy, przypominając niekiedy swoim zachowaniem pensjonariuszkę, która przeprasza za to, że żyje. Choć czas spędzony na lekturze z pewnością nie był czasem straconym, to jednak szkoda mi zaprzepaszczonego potencjału, który bez wątpienia tkwi w książce. Znacznie lepiej Steward wyszła konstrukcja współlokatorek Nell czy nawet jej wiernego przyjaciela Calvina, który nie kryje się z uczuciami do niej. Szkoda, bowiem tym sposobem powieść stała się zaledwie lekturą na jeden wieczór, o której szybko się zapomina, a nie fascynującą książką o silnej kobiecie obdarzonej pasją tworzenia …

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.