Facebook Google+ Twitter

Książka za recenzję: Wenguang Huang - "Strażnik trumny"

Stulecie z życia chińskiej rodziny, która doświadcza kaprysów losu i władz. Wielu z polskich czytelników odnajdzie wspólnotę absurdu jak za dawnych lat, a młodsi zastanowią się nad prawem przemian i procesów dziejowych.

okładka książki "Zwrócił się więc do uczonego starca z sąsiedztwa, który znał podstawy numerologii, a ten po dwóch dniach skomplikowanych obliczeń, uwzględniających dokładne miejsce i moment, w którym się urodziłem, podał mu dwa znaki: "Wen" i "Guang", co oznacza o "szerokich horyzontach". Miałem więc zostać uczonym."

Autor "Strażnika trumny" odnajduje się jako pisarz, tlumacz, dziennikarz, szef PR; przykłady można mnożyć. Taki rozwój umożliwił mu wyjazd do Stanów Zjednoczonych w 1990r. Przewidywania eksperta od numerologii spełniły się zatem, choćby po części. Wcześniej Huang pozostawał jednym z wielu Chińczyków, których życie upływało pod dyktandem niewzruszonych dyktatów komunistycznych ideologów. Dla jego rodziny było to o tyle dotkliwe, że pochodzili z warstwy posiadającej, a więc szlacheckiej. Bezpowrotnie utracony przywilej pozostawania w blasku cesarskiej chwały był dla nich zamkniętym rozdziałem o którym lepiej było głośno nie wspominać.

Opowieść Huanga to stulecie z życia jednej rodziny. Jest to czas, który zdominował i poddał swoistej zależności prąd myślowy stający się z nagła pełnoprawnym ustrojem państwowym. Zderzenie światłej myśli komunistów z filozofią Państwa Środka, z religią, wierzeniami, zabobonami, całą odwieczną kulturą spowodowało wyraźny rozdźwięk. Wenguang Huang prezentuje losy swojej rodziny na zasadzie pewnej anonimizacji. Zarazem postacie stają się bliższe czytelnikowi. Tych kilka osób będących dla siebie Matką, Ojcem, Babcią, czy Synem nie wyróżnia się niczym wobec milionów innych rodzin mających te same programowe równe szanse. Mają więc obowiązek autokreacji idealnego wizerunku robotnika, obowiązek zarzucenia pewnych tradycji ludowych, obowiązek ślepej wierności władzy, która marnuje ludzi, doprowadza do klęski głodu i szereg innych przykładów, które rodzimemu czytelnikowi mogą zdać się znajome. Polskie doświadczenie świetnie odnajduje w tej książce pewne elementy wspólnej historii. Drugie tyle jest już tą czerwoną egzotyką jakiej nie znamy. Fanatyczne do łez samokrytyki, czy indoktrynacje polegające na zbiorowych seansach prania mózgu są właściwe dla narodów Orientu rozmiłowanych w specyficznej mentalnej dyscyplinie. Przykład tępego wzorcowego uwielbienia był obowiązujący: "W 1975 roku Partia propagowała model wzorowego ucznia, który na egzaminie oddał pustą kartkę, twierdząc, że był zbyt zajęty rewolucją, aby się przygotować." Rodzina Huanga nie uniknęła wprzęgnięcia w systemowy dryl. Przedstawieni zostali zatem w całej swojej nijakości i podatności na zmiany. Ma miejsce obecność dialogów przy jednoczesnym rozmywaniu się fizycznej egzystencji bohaterów książki.

"Strażnik trumny" nie jest wydawnictwem nastawionym na zachodnich czytelników łaknących niezwyczajnej opowieści. Nie ma tutaj miejsca konwencja masowej papki, która przez tydzień zdobywa pierwsze miejsca sztucznie tworzonych rankingów. Wenguang Huang nie jest też reprezentantem rozpoetyzowanej prozy chińskiej, która marszczy czoła swoim zagadkowym przesłaniem. Smutna, ponura, wręcz tragiczna historia jednej rodziny jest zarazem niby echo jakiegoś chińskiego Barei. Zdumiewają kolejne absurdy ukazywane z naturalną postawą bezradności wobec kretyńskich zapędów władz: "Pamiętam, jak pod koniec lat siedemdziesiątych pewne młode małżeństwo przyłapano na całowaniu się w ustronnym zakątku parku w Xi'anie. Funkcjonariusze służby porządkowej aresztowali ich, oskarżyli o niemoralne prowadzenie się, a zanim ich zwolnili, zawiadomili ich zakłady pracy." W pewnym momencie czytelnik może skonstatować, że z takich anegdotycznych epizodów pisarz tworzy już nie tyle tło, ale kanwę swojej opowieści i przekształca ją w zbiorowe oskarżenie głosem jednostki. Wyraz tego zarzutu jest rozpostarty na każdej karcie "Strażnika trumny". Zgorzknienie i niechęć potęgują kolejne utracone nadzieje na poprawę losu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.