Facebook Google+ Twitter

Książki dla dzieci recenzja dla dorosłych

Rozpoczynając lekturę drugiej z trzech napisanych dotąd przez Jacka Podsiadłę książek dla dzieci, podśmiewałam się z samej siebie i to całkiem serio. Powodów do podśmiewania się było słownie trzy, wszystkie związane z rolą recenzenta tej właśnie pozycji, w jaką to rolę po lekturze miałam się wcielić.

„Czerwona kartka dla Sprężyny”, Jacek Podsiadło, Nasza Księgarnia, Warszawa 2009 / Fot. Nasza KsięgarniaPierwszy powód śmiania się z samej siebie był taki, że "Czerwona kartka dla Sprężyny" jest książką dla dzieci, a ja z książkami dla dzieci wspólnego mam doprawdy niewiele. To znaczy, że ani nie czytam, ani nie piszę, ani tym samym nie recenzuję. A słaby to recenzent, co na przedmiocie swojej krytyki się nie zna.

Drugi powód to fakt, że stało jasno zapisane w mej świadomości tak: o ile piłkę nożną lubię (oglądać ma się rozumieć), o tyle słabo się na niej znam. A fabuła książki Podsiadły oparta jest na pasji głównego bohatera i jego przyjaciół do futbolu właśnie.

Trzeci powód jest taki, że autor książki (nie będzie to chyba uznane za karygodne, jeśli przyznam się do tego w recenzji) jest mi znany od wielu lat z zupełnie innego kontekstu - poety i bądź co bądź kontrowersyjnego redaktora radiowej audycji "Studnia" - i, choć napisał już trzy powieści kierowane do dzieci, ta jest pierwszą przeze mnie przeczytaną. Ten ostatni argument utrudniał mi umiejscowienie sobie Jacka Podsiadły w roli autora książek dla dzieci, wymagających, jak może się wydawać, specyficznego języka, konstrukcji fabuły i przede wszystkim posiadania dziecięcej wyobraźni, ażeby napisane dzieło do czytelnika trafiało.

Każda z tych obaw obalana była konsekwentnie w trakcie czytania, każda runęła doszczętnie w innym miejscu lektury.

Akcja książki jest wartka jak woda na ustrzyckim odcinku Strwiąża, a bohaterowie wyraziści jak Christoph Waltz w "Bękartach wojny", choć nie przerysowani. Nie wieje nudą, są realne dylematy i problemy. Dlatego znalezienie wiary w prawdziwość postaci i fabuły zajęło mi najmniej czasu. Kwestią nierozwiązaną pozostała natomiast wiarygodność używanego przez postaci słownictwa. Okazuje się jednak, że autor pozostawił to do oceny czytelnikom, sam twierdząc tak: "nie czytałem innych książek dla dzieci i nie wiem, czy to, co piszę, nie jest na przykład za bardzo oldschoolowe." ("Jacek Podsiadło dzieciom", GW 2009-11-20). Ja też nie wiem, czy "grzana" jest jeszcze w użyciu. Niech osądzą dzieci.

Przekonanie o moim recenzenckim dyletanctwie na polu wiedzy o futbolu zostało rozbite nieco później. Jest bowiem taki moment fabuły, w którym Podsiadło wystawia uczulonego na "opisy przyrody" czytelnika na próbę. Wówczas to, mniej więcej w dwu trzecich długości książki, następują wzmożone liczebnie oraz wydłużone opisy rozgrywanych meczów. Całkiem zresztą ekscytujące. Dla tych natomiast, którzy nie rozumieją wszystkich futbolowych terminów, autor co jakiś czas wplata skrzętnie praktyczną definicję w opis rozgrywanej na boisku akcji.

Jacek Podsiadło nie jest nachalny w opisywaniu wartości, jakie w życiu Daniela i Sprężyny wygrywają. Nie ma tu straszących sztampą, czarno-białych bohaterów ani sytuacji. Jest natomiast ten rodzaj optymizmu, który zbyt często w "lekturach dla dorosłych" uznaje się za życiową naiwność. Optymizm ten osadzony jest na wierze w znaczenie pasji, przyjaźni i empatii jako tych, które wyznaczają życiową drogę.

"Czerwona kartka dla Sprężyny", Jacek Podsiadło, Nasza Księgarnia, Warszawa 2009

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

No,5.*

Komentarz został ukrytyrozwiń

całkiem niezła ta recenzja. I po co było sie tak bac? 5

Komentarz został ukrytyrozwiń

w senise "ale grzana", czyli "ale ubaw", także ironicznie, w zależności od kontekstu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W jakim sensie "grzana"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

ładnie. ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.