Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25298 miejsce

Księża-oszuści spowiadali i prowadzili msze. Kościół: sakramenty są ważne

W parafii św. Floriana w Mogielnicy dwóch oszustów udawało księży, prowadząc msze, spowiadając i zbierając datki od wiernych. W ręce policji wpadli dopiero po miesiącu "duchownej" działalności.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Janusz Wojtowicz/PolskapresseJak informuje wyborcza.pl, księża-oszuści trafili do Mogielnicy w połowie grudnia 2013 r. Do parafii św. Floriana zadzwonił mężczyzna, podający się za przedstawiciela warszawskiej kurii, który zapowiedział przybycie duchownego, zbierającego datki na budowę Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Doniecku na Ukrainie. Wkrótce ów ksiądz pojawił się w kościele, twierdząc, że przysłał go metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz. Kilka dni później dołączył do niego drugi duchowny.

Mężczyźni prowadzili w parafii św. Floriana msze, spowiadali, udzielali komunii, a przede wszystkim zbierali od wiernych datki. Informacje o podejrzanych księżach dotarły do policji dopiero po niecałym miesiącu, kiedy warszawska kuria zamieściła na stronie internetowej informację o duchownym-oszuście krążącym po parafiach. Do materiału dołączono nagranie programu "Uwaga!" w TVN, w którym pojawił się jeden z oszustów.

Jak mężczyznom udało się oszukać wiernych i duchownych? 40-letni Jacek K. przez rok studiował w seminarium, gdzie nauczył się prowadzić msze. Okazuje się, że już wcześniej był notowany za kradzieże. Oszust działał również w organizacjach charytatywnych, zasłynął m.in. założeniem Stowarzyszenia Pomocy Rodzinie i Osobom Niepełnosprawnym, do którego werbował wolontariuszy spośród uczniów. Dziennikarze programu "Uwaga!" obliczyli, że podczas kwest zebrał ok. 2-4 mln zł. Jacek K. wykazywał jednak dochód w wysokości... 20-30 tys. zł. Drugi ksiądz-oszust to 65-letni Jan K. z Gdańska, znany policji m.in. z łamania praw autorskich. Za oszustwo mężczyznom grozi do 8 lat pozbawienia wolności, a za obrazę uczuć religijnych - od grzywny do 2 lat pozbawienia wolności.

A co z wiernymi, którzy brali udział w sakramentach, udzielanych przez oszustów? "Kanon 144. Prawa Kanonicznego przewiduje, że dla wiernych skutki są takie, jakby one zaistniały. Nie mocą fałszywych duchownych, ale specjalnym działaniem Kościoła. Przecież parafianie przyjęli sakramenty w dobrej wierze. W tej sytuacji Kościół uznaje, że są ważne" - uspokaja rzecznik warszawskiej kurii ks. Przemysław Śliwiński.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Co nie zmienia faktu, że to dość żenujące, że ktoś może się podszyć pod księdza i działać sobie przez miesiąc...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przynajmniej parafianie nie mają problemu z sakramentami. Jak instruktor w szkole jazdy uczył bez uprawnień, to kierowcy muszą od nowa prawo jazdy robić - co z tego że i tak zdali państwowy egzamin.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.