Facebook Google+ Twitter

Księżna bez butów. Recenzja filmu „Diana”

Jaka naprawdę była? To pytanie zadawało sobie wielu po śmierci księżnej. Film „Diana” nie do końca na nie odpowiada. Za to opowiada piękną i wzbudzającą emocje, ale wciąż wyrywkową, historię życia skomplikowanej kobiety.

Film przedstawia ostatnie dwa lata życia księżnej – przed rozwodem z księciem Karolem i do śmierci. Skupia się na jej relacji z kardiochirurgiem, Hasnatem Khanem (Naveen Andrews), działalności charytatywnej i nieustannej obserwacji przez fotoreporterów.

Księżna i kardiochirurg


 / Fot. Materiały prasoweDianę gra niezbyt do niej podobna Naomi Watts. Mimo to, gdy porówna się oryginalne nagrania z filmem, aktorka oddaje esencję uroku Diany. Postać kobiety wywołuje różnorakie emocje – bawi i wzrusza, zadziwia i smuci. Pod względem aktorskim najlepsze sceny są te, w których Diana jest wśród ludzi, działa charytatywnie. Są one krótkie, ale ukazują to, jaki wpływ miała na swoją epokę (tego też dotyczą napisy końcowe). Najgorsze te, w których jest razem z ukochanym kardiochirurgiem. Między nimi pada wiele słów o wielkiej miłości, cytaty poetów, ale są to tylko słowa. Ich relacja pozostaje płytka, nie czuć między nimi chemii. Film mija się z prawdą. Autentyczny Khan przyznał, że był w relacjach intymnych z księżną, ale to, co widzimy na ekranie to fantazja filmowców.

Księżna i Diana


Ciężko zgodzić się z zarzutem, że „Diana” to melodramat czy harlequin. Miłość to część historii opowiedzianej w filmie. Szkoda, że została tak płytko przedstawiona. Podobnie zostały także potraktowane relacje z synami czy z dworem królewskim. Odczuwa się pewien niedosyt, ale i zrozumienie – nie można wszystkiego opowiedzieć, bo wtedy film nigdy by się nie skończył. „Diana” przede wszystkim mówi o dramacie samotności, kontraście między księżną uśmiechniętą z pierwszych stron gazet, a tą za ciemnymi szybami samochodu. Diana to kobieta, która tęskniła za swoimi synami, nie za dobrze czuła się w pałacowych murach, marzyła o miłości, chciała być wśród ludzi i wieść zwykłe życie, mimo nadmiernej obserwacji przez fotoreporterów. Reżyserowi (Oliver Hirschbiegel) doskonale wyszedł intymny portret tej skomplikowanej kobiety, który porusza i zmusza do refleksji.

Księżna i kobieta


Mimo że to tylko część historii o księżnej, film mówi o niej coś istotnego. Takie właśnie było jej życie. Znamy je tylko z takich wzmianek w prasie czy telewizji, kolorowych migawek. Znamy je pobieżnie i możemy tylko zgadywać jaka była ta księżna, co chodziła boso po pałacowych dywanach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.