Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

117511 miejsce

Księżyc i Mars muszą poczekać

Zagęszczenie w czasie i skala ostatnich katastrof naturalnych, europejskich i australijskich powodzi, wybuchów wulkanów, trzęsień ziemi oraz tsunami zdaje się przewartościowywać istniejące do tej pory przekonanie o panowaniu ludzkości nad planetą Ziemia.

Ziemia widziana z kosmosu http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:NASA-Apollo8-Dec24-Earthrise.jpg&filetimestamp=20050903022650 / Fot. Wikipedia

Fascynacja


Ostatnie trzy wieki niezwykle szybkiej i skutecznej industrializacji oraz rozwoju nauki wyrobiły w
dużej części ludzkości przekonanie, że nie ma materialnych barier, których nie można pokonać, zaś jedynym ograniczeniem są koszty, które należałoby ponieść dla realizacji nawet najbardziej fantastycznych i groźnych pomysłów.

Pojawiły się totalitarne reżimy, które ekonomię miały w nosie, w efekcie gwałciły przyrodę na niespotykaną skalę, przenosząc góry, zawracając bieg rzek, powodując w późniejszym efekcie wielkie katastrofy ekologiczne (casus Jeziora Aralskiego). Wynalezienie i rozwój broni atomowych oraz energetyki jądrowej pozwoliły następnie realnie uwierzyć, że ludzie stali się zdolni do zniszczenia życia na swojej planecie.

Lata pięćdziesiąte XX wieku to okres pierwszej fascynacji potęgą atomu. Naukowcy wespół z pisarzami science-fiction zaczęli snuć najbardziej fantastyczne wizje wykorzystania
energii atomowej i podboju całego wszechświata. Na deskach projektowych pojawiły się samochody, samoloty, okręty, rakiety i inne cuda o napędzie atomowym (praktyczna
realizacja ograniczyła się do wojskowych okrętów). Załogowe loty w kosmos i lądowanie na księżycu miały być zapowiedzią regularnych lotów i kolonizacji Księżyca i Marsa.

Wydawało się to tak proste i jasne, że podawano nawet niezbyt odległe terminy ich realizacji (np. 2000 rok), które obecnie tylko śmieszą. Wówczas jednak zachwyt nad technicznymi możliwościami ludzkości osiągał apogeum. Pomimo, że w kolejnych latach ów entuzjazm nieco
zmalał, w czym pomagało wygaszanie agresywnych programów kosmicznych, wiara w dominację człowieka nad naturą trwała w najlepsze. Budowano miasta na terenach zalewowych, a elektrownie atomowe na terenach sejsmicznych. W podręcznikach szkolnych przywoływany był przykład pracowitej Holandii, która okiełznała morze oraz Japonii, która potrafi budować potęgę gospodarczą, nie bacząc na sejsmologiczne zagrożenie. Cmokano z zachwytem nad konstrukcją japońskich budowli, wyginających się jak sprężyna, lecz nie rozsypujących. Informacje o czynnych wulkanach z reguły komentowano pod kątem ich atrakcyjności turystycznej, a nie realnego zagrożenia dla ludzkości. Propagandowe hasło ludzkości brzmiało: „Człowiek wszystko potrafi”, a wniosek z tego płynący: „Jesteśmy władcami planety Ziemia”.

Bolesna refleksja


Tymczasem, po kolejnych dekadach okazało się, że w zakresie technicznym praktycznie nie posunęliśmy się zbytnio naprzód w stosunku do pełnych optymizmu naukowego lat połowy XX wieku. Świat nie zjednoczył się i nie skonsolidował swoich wysiłków dla dobra całej populacji ludzkiej. Nadal mamy głód, śmiertelne choroby, wojny, plagi społeczne. Ostatnie wydarzenia, skala i skutki katastrof naturalnych i technicznych typu chmury popiołów wulkanicznych nad Europą, skażenie Zatoki Meksykańskiej, trzęsienie ziemi i tsunami w Japonii, pozbawiły również pewności najbogatsze kraje świata, dotąd przekonane o swojej dominacji i braku realnych zagrożeń ich bytu. Kilkanaście minut japońskiej tragedii pokazało, jak kruchy i nietrwały jest materialny byt społeczeństwa. To co uważane jest za synonim bogatego państwa m. in. pełne półki sklepowe, bardzo silny przemysł, sprawna infrastruktura komunikacyjna, bezpieczeństwo, silna energetyka, łatwy dostęp do świadczeń medycznych i wysokie emerytury w jednej chwili legło w gruzach, przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Wobec skali żywiołu nawet tak bogaty kraj jak Japonia okazał się bezradny.

Mam nadzieję, że te tragiczne i bolesne wydarzenia nauczyły pokory możnych tego świata
i zadufanych naukowców. Może więc lepiej skupić cały wysiłek naukowy na dogłębnym poznaniu naszej matki Ziemi i jej kaprysów, zamiast marnotrawić środki na badania i mrzonki o załogowych podróżach kosmicznych, pozaziemskich cywilizacjach i kolonizacji innych planet.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Co do ewentualnego nabycia pokory przez rządzących Planetą Ziemią jestem bardzo sceptyczna. Przyznam, że nie wierzę w taki obrót sprawy. Chęć pomnażania zysku za wszelką cenę nie powstrzyma światowego kapitału od dalszego dewastowania Matki Natury w imię "postępu cywilizacyjnego". Z Matką Naturą jeszcze nikt nie wygrał - czego dowodów ostatnimi czasy mamy aż za nadto.
Wojtku! Napisałeś świetny artykuł. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojtku, cóż do tego dodać, poza wiarą, że byt znajdzie odpowiednie miejsce w społecznej hierarchii. Po cóż nam odległe planety jak swojej nie potrafimy zagospodarować i wykorzystać. Jak miliony ludzi żyje w nędzy, zabija się i walczy. Jak prawa natury nie są przez nas respektowane. W imię czego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.