Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3272 miejsce

KSW - Krakowska Szkoła Wyższa czy Kup Sobie Wykształcenie?

W ostatnich latach pojawiło się wiele prywatnych uczelni. Wzbudzają one wątpliwości wobec sensu ich powstawania i oferowanego przez nie poziomu. Należy do nich Krakowska Szkoła Wyższa, która od kilku lat budzi kontrowersje. Czy słusznie?

fot. Robert Kwiatek/Dziennik BałtyckiKawałek Superowego Wykształcenia

Krakowska Szkoła Wyższa im. Andrzeja Frycza-Modrzewskiego jest najnowocześniejszą uczelnią prywatną w Krakowie. Od sześciu lat, czyli od momentu powstania wzbudza emocje.

– Pojawienie się niepaństwowych uczelni jest w Polsce na pewno czymś niesłychanie korzystnym i pożytecznym. Szansę na studiowanie otrzymali wszyscy chętni. Zarówno ci, którzy z różnych względów nie dostali się kiedyś na uniwersytety czy akademie państwowe, jak i ci, którzy o studiach mogli tylko pomarzyć, bo wiedzieli, „że są to dla nich za wysokie progi”– mówi Maciej Malinowski, prowadzący ćwiczenia ze wstępu do dziennikarstwa prasowego na Wydziale Politologii i Komunikacji Społecznej w KSW.

Jednak studia na takich uczelniach mają też minusy. Często studentami zostają osoby, dla których nieważna jest nauka, albo takie, które zdecydowały się na studia by zaspokoić ambicję rodziców. Ich postawa i lekceważący stosunek do edukacji wpływa niekorzystnie na obraz wszystkich uczących się w KSW. - Uważam, że nauka w prywatnej szkole wyższej wcale nie musi być gorsza od tej w renomowanych uczelniach państwowych. W pierwszej kolejności powinni to zrozumieć studenci. Kiedy za jakiś czas uczelnia doczeka się wielu własnych wykładowców pracujących na tzw. pierwszym etacie, a w jej mury trafiać będą głównie ci, którzy tego naprawdę chcą, a o KSW będzie się mówiło: Tak, to prawdziwa marka albo (K)awałek (S)uperowego (W)ykształcenia tam dają - dodaje Maciej Malinowski.

Płacisz, wymagasz

– Negatywne opinie na temat prywatnych uczelni wynikają nie z niewiedzy, ale zwykłej złośliwości. KSW jest największą prywatną uczelnią w Krakowie, a to może boleć. Nie jest też tajemnicą, że w rankingach KSW jest wysoko – stwierdza Marcin Tynor, przewodniczący KSW. Krakowska Szkoła Wyższa im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego jest nagrodzona certyfikatem „Wiarygodna Szkoła”, nadanym przez Akademickie Centrum Informacyjne.

Studenci podkreślają, że fakt iż za naukę się płaci, wymusza na uczelni odpowiedni poziom. W końcu nic tak dobrze nie reguluje rynku jak konkurencja. Jeśli szkoła będzie świadczyła usługę na niskim poziomie, a nauka jest formą usługi, to studenci prędzej czy później przestaną do niej aspirować. Poza tym w przypadku niektórych uczelni państwowych pojęcie "bezpłatna" jest względne.

– Jestem z rocznika wyżu demograficznego. Skoro uczelnie państwowe nie są w stanie przyjąć wszystkich studentów, którzy zdali egzaminy, a nie dostali się z braku miejsc, robią to prywatne. Za dostęp do wiedzy się płaci. Kto płaci ten wymaga. Ten prosty mechanizm sprawia, że zajęcia są prowadzone na wysokim poziomie i w komfortowych warunkach. A jak twierdzą niektórzy zdarza się i tak, że na elitarne kierunki na uczelniach państwowych bez kasy się nie dostaniesz – mówi Ksenia Pilarz, studentka turystyki międzynarodowej w KSW.

Wielu studentów studiuje jak Joanna Polak na dwóch uczelniach: prywatnej KSW i państwowej Akademi Ekonomicznej.

- KSW to dobra uczelnia, studiuję również na Akademii Ekonomicznej i wcale nie uważam by w KSW było lekko. Od 2006 r. absolwenci KSW mogą doskonalić się na studiach Master of Business Administration (MBA), prowadzonych we współpracy z University of Luton. Na uczelni działają organizacje studenckie, koła naukowe, akademicki związek sportowy i biuro karier. Organizowane są jak na wszystkich uczelniach wyjazdy studyjne za granicę, praktyki, staże i wymiany studenckie - mówi Polak.

Kup sobie wykształcenie?

Zdania studentów uczelni państwowych w Krakowie są podzielone.

- Ja bym wolał sobie zrobić rok przerwy, niż tam studiować. Uczelnie prywatne to kicha. Wydaje mi się, że jak zapłacisz, to dostaniesz wszystko. Dla mnie ludzie, którzy tam studiują, świadomie wyrzucają pieniądze w błoto. Dla mnie liczy się nie tylko "mgr" przed nazwiskiem, ale i renoma uczelni. Poza tym jak wykształcić tak dużo osób. Przecież u nas jest 60 osób na roku, a tam ok. 200. Jak zweryfikować wiedzę przyszłych żaków, gdy o przyjęciu na studia decyduje rozmowa kwalifikacyjna. Ja miałem trudny egzamin - podkreśla Marcin Ryszka, student Akademii Rolniczej.

Jeszcze bardziej sceptyczny w stosunku do prywatnych uczelni jest Piotr Kowalewski - również z AR.

- Popatrzmy na to realnie. Ponad połowa ludzi w KSW i innych uczelniach prywatnych, to studenci, którzy nigdzie się nie dostali. Gdzieś musieli się zaczepić. Wiadomo: KSW jest dalej postrzegana nie jako Krakowska Szkoła Wyższa, tylko jako: Kup Sobie Wpis lub Wykształcenie. Nie twierdzę, że to sprawiedliwe i że jest tak łatwo, jak się powszechnie przyjmuje, ale na pewno łatwiej niż na mojej uczelni, a przynajmniej na moim kierunku - mówi Kowalewski.

Takimi opiniami nieco zdziwiona jest Beata Liszowska z Akademii Pedagogicznej: - Mam chłopaka, który studiuje w KSW. Dostał się na uczelnie państwową, ale po dwóch miesiącach zrezygnował. I to nie dlatego, że sobie nie radził, tylko dlatego, że się strasznie nudził. Teraz jest zadowolony. Wybrał ciekawy kierunek ze specjalizacją, której nie ma inna krakowska uczelnia. I ma więcej praktyk ode mnie - twierdzi Liszowska.

Uczyć się trzeba wszędzie

Dla wielu studentów ważniejsze są zdobyte doświadczenie i kwalifikacje. Dyplom nie jest tak ważny jak referencje. - To tak jakby stwierdzić nagle, że wszystkie "państwówki" są rewelacyjne, gdy tymczasem poziom wielu z nich co rok się obniża – mówi Krystian Nowak z UJ.

– Słyszałem wielokrotnie jak moi znajomi podśmiewali się z KSW. Niektórzy śmieją się nadal, ale część przestała, gdy porównała programy i ilość zajęć. Nie można uogólniać. Wszystko zależy na jakiego trafisz wykładowcę - podkreśla. A starościna turystyki międzynarodowej, Katarzyna Narewska dodaje: – Jak człowiek chce się uczyć, to uczyć się będzie wszędzie. I nieważne czy uczelnia jest prywatna czy państwowa.

Pracodawcy coraz rzadziej patrzą na dyplom pokazywany przez kandydata do pracy. Najważniejsze dla nich jest zdobyte doświadczenie, wiedza teoretyczna, jak i praktyczna, a także charakter przyszłego pracownika. – Referencje są najważniejsze. Jeśli starasz się o wysokie stanowisko, raczej nikt nie zwraca uwagi na to gdzie kończyłeś studia, tylko ile potrafisz. Dyplom ukończenia uczelni jest konieczny, ale sam niczego nie załatwia – stwierdza Maciej Kwaśny z firmy Onet.

Liczy się doświadczenie a nie nazwa uczelni

Jednym z najważniejszych elementów wpływających na jakość szkoły jest poziom kadry naukowej. KSW zatrudnia pracowników naukowych większości wyższych uczelni. Są to wykwalifikowani nauczyciele z wieloletnią praktyką zawodową, jak np. Bogdan Szlachta czy Erhard Cziomer z UJ, Ryszard Stemplowski (były ambasador Polski), Jadwiga Warszyńska AWF, Maciej Malinowski (dziennikarz Angory), Marek Simlat AP, Jan Staszków UJ, Krystyna Czepielewska - Kałka AE i wielu innych. Mariola Nycz, studentka integracji europejskiej, stwierdza - KSW wybrałam świadomie. Kilku moich znajomych, którzy myśleli, że na tej uczelni nic nie trzeba robić, bo i tak się zda, albo zrezygnowali ze studiów, albo nie radzą sobie z zaliczaniem materiału. Ja z dostaniem się na staż nigdzie nie miałam problemów.

Krakowska Szkoła Wyższa im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie jest szybko rozwijającą się uczelnią. Na dwunastu kierunkach studiuje około 20 tys. młodych ludzi.

* Nazwiska i imiona niektórych bohaterów zostały na ich prośbę zmienione

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (39):

Sortuj komentarze:

em em
  • em em
  • 28.05.2012 01:56

Szczerze mówiąc, bałabym się wysłać swoje dziecko do psychologa po KSW...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Magda em
  • Magda em
  • 28.05.2012 01:51

KSW to pseudo-uczelnia... Jestem po UJ i byłam tam na studiach podyplomowych. Myślę, że z dyplomem magistra spokojnie mogłabym douczać niektórych pracowników naukowych, a do końca studiów pozwoliła mi dotrwać konieczność zdobycia papierka... Część studentów tej uczelni w ogóle nie powinna studiować, bo jednak jakieś minimum inteligencji, wiedzy o świecie czy warsztatu badawczego powinien student mieć. Nie wiem, skąd wzięło się przekonanie, że każdy powinien studiować. Niestety nie każdy. Brakuje nam wykwalifikowanych robotników bardziej, niż absolwentów pseudo-psychologii, pseudo-socjologii czy pseudo-politologii.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ccc
  • ccc
  • 04.09.2011 10:49

Proszę i pilną odpowiedz. Czy trudno dostać się na akademie Frycza Modrzewskiego? Czy przyjmują raczej
każdego?

Komentarz został ukrytyrozwiń
studentka KA
  • studentka KA
  • 19.06.2011 14:58

Studiuje administrację na KA i szczerze mówiąc jestem zadowolona. Wszystko zaliczam w pierwszym terminie bo niestety nie stać mnie na poprawki. Studiuje w trybie niestacjonarnym. Od poniedziałku do piątku pracuje a w weekendy chodzę na uczelnie. Wracam z pracy zabieram się za naukę i tak mija mi tydzień za tygodniem.
DO Krakowa przeprowadziłam się z innego województwa. Nie mam kasiastych rodziców. Pokój w mieszkaniu, wszystkie rachunki (jedzenie, bilety itp.)+ raty za studia opłacam sama.
Maturę napisałam średnio i dostałabym się na gorsze uczelnie państwowe a i tak byłabym wyśmiewana przez tych najlepszych z UJ czy UW.
Zawsze chciałam mieszkać w Krakowie i studiować na UJ. Swoje marzenia spełniam sama za wszystko płacąc. Nie powiem złego słowa na studentów UJ i nie będę mówić, że na KA jest wyższy poziom niż na uczelni, która istniej 647 lat. Myślę, ze porównywanie KA z UJ jest żałosne.
Cieszę się tym co mam. Realizuje siebie i co najważniejsze mam pomysł jak pokierować swoją kariera i zawodem. Pracując zdobywam doświadczenie.
Mimo wszystko jak słyszę opinie niektórych osób z uczelni państwowych np. nie mam szacunku do ludzi z niepublicznych uczelni to naprawdę nóż mi się w kieszeni otwiera. Właśnie do takich ludzi nie mam szacunku , którzy oceniają kogoś przez pryzmat tego co studiuje i gdzie a nie jakim jestem człowiekiem. Nastały głupie czasy, ze nie ważne kim jesteś ważne co masz i ile. Można i tak…
Rozumiem, że niektórzy studenci z KA leczą kompleksy wypisując takie brednie, że KA jest lepsze od UJ ale kochani nie ma co się przejmować bo każdy myślący człowiek w taki sposób nie wypowiada się. Wszędzie są dobrzy studenci i wszędzie są słabsi nawet na UJ. Rozejrzyjcie się w swoich grupach. Jedni radzą sobie lepiej a drudzy gorzej. Na KA też tak jest. Są ludzie którzy z różnych przyczyn nie poszli na uczelnie państwowe i naprawdę mają pisząc kolokwialnie ‘’ łep do nauki’’ a inni to zwyczajna banda tumanów. Taka jest prawda i sorry, ze piszę prawdę, która i tak większości się nie spodoba i będę besztana na forum.
Nie uogólniajcie proszę Was. Miejmy do siebie szacunek bo mimo, że jesteśmy z różnych środowisk akademickich łączy nas wspólna idea- chęć zdobycia wykształcenia.
Rozmawiajmy ze sobą kulturalnie. Poznajmy się a później oceniajmy czy coś sobą prezentujemy.
Pozdrawiam wszystkich studentów! Życzę wszystkim zdania egzaminów! Udanego wypoczynku.

Komentarz został ukrytyrozwiń
adriannak
  • adriannak
  • 28.05.2011 22:52

Jestem studentką filologii angielskiej i powiem tylko tyle tak koszą, że już prawie nikt nie chce iść na ten kierunek

Komentarz został ukrytyrozwiń
alex
  • alex
  • 19.05.2011 14:06

a co do poziomu KA a UJ to wiem że na KA na pewnym kierunku osoby które prowadzą ćwiczenia są absolwentami właśnie UJ i mówili że tam przez całe studia trzepali głównie teorie w zawodie gdzie równie ważna jest praktyka także właśnie te osoby opowiadały ile własnej kasy wydali żeby zorganizować sobie więcej ćwiczeń i praktyk, co prawda było to jakiś czas temu ale do dziś gdy studenci 3 roku UJ zobaczyli co potrafią ich koledzy z KA z 1 roku mówia się ze po skończeniu UJ będą musieli przyjść na KA żeby się douczyć . . .

Komentarz został ukrytyrozwiń
alex
  • alex
  • 19.05.2011 13:58

czemu nikt nie weżmie pod uwagę ludzi którzy z pewnych względów nie mogą sobie pozwolić na studia dzienne a na uj jest wiele kierunków które są tylko w trybie stacjonarnym natomiast na KA jak i pewnie na innych niepublcznych szkołach t wszystkie kierunki są w dwóch opcjach i co tacy mają zrobić nie isc w ogóle na studia bo słaba renoma

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tessa
  • Tessa
  • 04.05.2011 17:29

Wyciągacze kasy! To był duży błąd i teraz żałuję inwestycji w tą uczelnię :/ Starają się naciągnąć studenta jak tylko mogą, jednocześnie traktując go jak debila, który przełknie byle wytłumaczenie. Pomijam fakt, że o wszystko trzeba się samemu dopominać i nie można się doprosić (a za to się płaci). Ze stypendiami za wyniku w nauce jest droga przez mękę. Kombinują, że tylko ci je obciąć alebo wpłacić jak najpóźniej. Nie polecam nikomu! Jeżeli masz tylko możliwość pójścia gdzie indziej to nie wybieraj Frycza.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Michał P
  • Michał P
  • 04.04.2011 15:05

jest studentem KSW-prawo V rok, mam kolegę na V roku tez prawa na UJ, mam pelne porownanie jak to jest, jaki jest jego stan wiedzy, jaki moj, czasami probuje z nim pogadac o prawie, tak ogolnie ale tez w szczegolach. Nie wiem jak ucza na UJ, ale wiem ze porownojac jego wiedze do mojej to przepasc, on nie umie nic, poprostu zero, dla niego prawo ( a przypominam ze je konczy) to jak dla mnie astrologia, jak taka osoba jest na 5 roku?? wiem ze na KSW na 5 by napewno nie byla, co ciekawe ocen tez najgorszych nie ma i zadko kiedy poprawki jakies. Nie mnie oceniac czy inni studenci maja taki sam stan wiedzy co moj kolega, chociaz spotykajac sie z jego znajomymi to smiem twierdzic ze jednak wiekszosc studentow prawa UJ ma nienajlepszy stan wiedzy.
Osoby ktore krytykuja prywatne uczelnie przypominam ze komunizm w Polsce dawno sie skonczyl, ze nie jest juz tak ze co panstwowe to najlepsze, zeby popatrzyli na uczelnie zachodnie, w stanach, jakie tam sa najlepsze uczelnie, a zobaczycie ze z biegiem czasu bedzie tak i u nas, juz tak sie dzieje, prywatne uczelnie maja ciaglosc finansowa, maja niesamowite dochody, co z tym idzie moga sobie pozwolic na zatrudnienie najlepszych wykladowcow i juz za pare lat to CI najlepsi beda tylko na prywatnych, bo skoro majac za ten sam tyklad 1 tys czy 3 tys wiadomo co wybiora, do tego warunki socjalne w pracy, szkola jako budynek, sale wykladowe, to sa inne swiaty, ale zeby to zrozumiec trzeba to samemu chociazby zobaczyc a nie pisac takie bzdury..., a do kolezanki ktora pisala o cwiczeniach z prawa rzymskiego, dziewczyno, nie masz pojecia o czym mowisz to po co w ogole bierzesz udzial w rozmowie>??

Komentarz został ukrytyrozwiń
Justyna S
  • Justyna S
  • 06.02.2011 11:58

Powiem tak, ja studiuje drugi rok na KA. Z moją maturą mogłabym spokojnie się dostać na UJ na Psychologię dzienną. A, że ja chciałam iść jednak na Psychologię zaoczną, bo pracuję, to poszłam na KA. Nie żałuje decyzji. Wszystkich wykładowców mam z UJ. Nie jest łatwo. Niestety Polacy mają taką mentalność, że kierują się stereotypami, co świadczy o ich poziomie. Duże muszę się napracować, żeby semestr zaliczyć z dobrymi ocenami. To, że zaocznie i jeszcze w szkole prywatnej, to nie oznacza, że wyłożę kopertę i mam wakacje. A dylemat wykładowcy polega na tym: przepuścić, machnąć ręką i przyczynić się do złej renomy uczelni? Czy może ostro piłować, zapraszać na kolejne terminy, żeby coś się nauczyli i być w oczach studentów chytrusem, bo pomyśli, że na poprawkach chce zarobić?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.