Facebook Google+ Twitter

Kto chce zabić Howarda Webba?

Zawsze znajdzie się paru osobników, których intelektualne zdolności wzbudzą żywy strach bądź zażenowanie. Nie zamierzam się za nich wstydzić, nie zamierzam rozumieć, zamierzam zlinczować słowem uczestników obrzydliwej nagonki.

Wielka plansza, jaka stanąć ma dziś w centrum miasta przy skrzyżowaniu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej w Warszawie. / Fot. Agencja reklamowa Althermedia"Dziennik.pl" donosi dziś, że wobec brytyjskiego sędziego, który w ostatniej minucie meczu Polska-Austria podyktował dla Austriaków rzut karny, kierowane są w internecie pogróżki. Howard Webb wraz z rodziną otrzymali policyjną ochronę. Polscy internauci grożą Brytyjczykowi nawet śmiercią.

O tym, że rzut karny dla Austrii podyktowany został z kapelusza, przekonani są w Polsce (bo nie w Austrii czy w... UEFA) prawie wszyscy. Sprawa nie dotyczy tu żadnej ułańskiej fantazji, wybujałej emocjonalności czy innych bzdur, nieraz, co prawda słusznie, przypisywanych Polakom. Sprawa dotyczy intelektualnej i psychicznej ułomności tych, których prymitywizm łatwo podsycić bądź wydobyć krztą emocji. Ludzie tacy znajdą się w każdej nacji. W mniejszej lub większej liczbie. Ludzie, którym wydaje się, że odpowiedzialność za słowo nie istnieje, którzy są na tyle ograniczeni, że nie rozumieją, iż są uczestnikami zbiorowej emocji ani nie rozumieją, do czego taki emocjonalny, samonapędzający się chaos prowadzi. Ani dlaczego im nie przystoi.

Ale my, którzy sukcesami sportowymi staramy się niemal łatać własną życiową bądź zawodową nieudolność, którzy Małysza, a teraz jeszcze Kubicę, traktujemy prawie jak członków własnych rodzin, jesteśmy żądni krwi. Chcemy zemsty na arbitrze, który odebrał nam radość i marzenia. A może warto posłuchać największego profesjonalisty w naszej kadrze, Artura Boruca, który mówi, że to piłkarze byli na boisku i mogli zadecydować o wyniku meczu? Może faktycznie nie graliśmy najlepiej? A może nawet strzeliliśmy gola ze spalonego? I strzelił go zresztą Roger, który Polakiem jest znacząco krócej niż reszta zespołu. Więc może w końcu warto na coś zapracować własnymi siłami, a nie liczyć wiecznie na Fortunę, która i tak często nam nie sprzyja (chyba nie częściej niż innym).

Wirtualna Polska popisała się z tej okazji skandalicznym wstępem do tekstu dotyczącego całej sytuacji. Polscy kibice [kibice?! - dop. autor] nie zamierzają przebaczyć angielskiemu sędziemu Howardowi Webbowi rzutu karnego podyktowanego dla Austrii w 93. minucie spotkania biało-czerwonych ze współgospodarzami Euro 2008. Znają już jego numer telefonu, e-mail i adres jego domu w Rotherham. Wyrok jest znany - "Webb musi umrzeć". - czytamy na wp.pl.

 / Fot. EPA /ASSIL DONEVTakie słowa na jednym z największych polskich portali są naprawdę szokujące. Gorszącą nagonkę na sędziego obłudnie napędzają media i firmy reklamowe. Bo im się opłaca. To tak, jakby w głównych wydaniach serwisów informacyjnych promowano bijatyki kiboli. A sprawa jest równie odrażająca, jak kibolskie zachowania. Uczestniczą w niej ludzie, co najmniej mentalnie, identycznego pokroju. Widok złapanych przez policję pseudo-piłkarskich fanatyków zawsze napawa mnie radością. Cieszę się, gdy ich fizycznej tępocie przeciwstawiana jest siła większa. Umysłowo owi ludzie są bowiem i tak bezsilni.

Nie wierzę, by któryś z tych internautów chciał zrobić Webbowi coś więcej niż przebić oponę w samochodzie, choć i to zbyt wiele. A przy tym właśnie – czy to nie psychopaci zabijali nieraz nawet ludzi wielkich, powodowani jakimś uniesieniem? A zatem kto będzie odpowiedzialny za ewentualną krzywdę Webba, o której aż boję się myśleć? I czy wobec idiotów można postawić zbiorowy akt oskarżenia, który skaże ich na... na co? Bo chyba na czytanie elementarza i kontemplację w celach. Choć ścigani i łapani będą być może tak czy inaczej, czego im życzę.

Żarty i karykatury to jedno. Śmiać lubi się każdy, a dowcipy zawsze są mniej lub bardziej zabawne i wyszukane. Ale pogróżki, nagonka - to co innego. Doprowadza to wszystko do sytuacji, w której trzeba bronić sędziego najwyraźniej kiepskiego, który spisał się w dodatku w swoim ostatnim meczu wybitnie słabo. Bronić przed bandą umysłowych kiboli, którzy nie wiedzą, gdzie kończy się boisko. Pozostaje tylko wołać o opamiętanie.

A może na ochłonięcie potrzeba nieco czasu? Jeszcze do niedawna tytuł innego artykułu na Wp.pl, o austriackim wykonawcy karnego, brzmiał: "Dobił Polaków, a teraz szczuje na nas Chorwatów!". Po jakimś czasie tytuł zmieniono. Teraz na stronie widnieje: "Dobił Polaków, a teraz prosi o pomoc Chorwatów!"...

Przeczytaj: Dziennikarze, jesteście trollami

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (70):

Sortuj komentarze:

Nie jest takie pewne, że Roger strzelił ze spalonego. Według wielu osób Saganowski nie podawał, tylko strzelał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do samego sędziego, to być może po prostu facet wyszedł na przerwę, tam obejrzał sobie naszą bramkę wreszcie z różnych kamer na monitorze i dotarło do niego, że popełnił błąd. A potem wrodzone poczucie sprawiedliwości kazało mu poszukać okazji do wyrównania szans.

I to jest tylko kolejny dowód na to, że sędziowie powinni mieć prawo do zobaczenia tego samego, co widzą ludzie na całym świecie.
To przecież absurdalne, że my na kanapie dostajemy od razu widok z kilku kamer i widzimy, co się stało, a sędzia, który tam na miejscu decyduje i ocenia jest tej możliwości pozbawiony. Gdyby zasady były sensowniejsze, to Webb sprawdziłby naszą bramkę, podjął właściwą decyzję i nie zawracał sobie tym więcej głowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaiste, historycznie się zgadzamy:)

Ok, każdy pozostaje przy swoim:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzesiek, a jaki sens jest przeciągać dyskusje nie w temacie? Skoro pytasz to co sądzisz o wypowiedzi "powtarzam, bo opornie to przyjmujesz"? Bo dla mnie to jest wyraźna sugestia, że jeśli się nie zgadzam z czyimś zdaniem to jestem co najmniej oporny, być może nawet tępy. Mam swoje zdanie Łukasz swoje, a Ty swoje.

A propos dyskusji o niepokonanym Borucu (przy całym szacunku dla naszego bramkarza - jedynego jasnego punktu reprezentacji) i teoretyzowaniu co by było w meczu z Chorwacją i niestosowności takich dywagacji w kontekście meczu z Austrią - wczorajszy mecz pokazał wyraźnie co by było - bo się stało. I Chyba czas zakończyć ten wątek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Heh, Łukasz, jakiś historyczny moment tu mamy ;)

Bonar, a w którym momencie Łukasz coś Ci narzucił?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakie tam insynuacje...ja żadnych nie zauważyłem w wypowiedziach Grześka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzesiek, nie narzucam nikomu mojej opinii, wyrażam swoje zdanie, a że dobitnie to po prostu mam taki sposób wysławiania się. Nie mowie za to że Ty, czy Łukasz jesteście oporni na moje argumenty, wbrew Twoim insynuacjom nie zamierzam nikogo zmuszać do zmiany zdania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Będą go kochać", "znienawidzą". Czy to nie przesadna egzaltacja?

Komentarz został ukrytyrozwiń

W każdym meczu gra się inaczej. Z jedną drużyną gra się nam dobrze, z drugą o wiele gorzej. Tak właśnie jest. Czasem łatwiej się gra z mocniejszym rywalem.

Po za tym zawodnik może nie strzelać przez 89 minut, marnować dziesiątki okazji, ale ja strzeli bramkę w 90 minucie i za to będą go kochać. A jak sędzia podyktuje karnego w 93 minucie to go znienawidzą i mają rację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Dyskusja nie polega na tym że jak coś powiesz to drugiej stronie pozostaje przyjęcie Twoich racji."

Przed dawaniem innym rad, samemu warto je zastosować...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.