Facebook Google+ Twitter

Kto kogo skompromisuje?

W czwartek, w samo południe, spotykają się liderzy partii politycznych, żeby szukać porozumienia, może nawet zawrzeć kompromis. Chciałoby się jednak wiedzieć, o czym będą rozmawiać uczestnicy spotkania. Na ten temat nie ma żadnych uzgodnień

We czwartek w samo południe spotykają się liderzy partii politycznych, żeby szukać porozumienia, może nawet zawrzeć jakiś kompromis. Wagi temu spotkaniu przydaje potwierdzony udział prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – do ostatniej chwili niepewny. Udział ten był w jakiejś mierze warunkiem przyjęcia zaproszenia na spotkanie przez przedstawicieli opozycji, tym bardziej naturalnym, że propozycję spotkania wysunął właśnie prezes Kaczyński.

Po rozwiązaniu problemów protokolarnych chciałoby się wiedzieć, o czym będą rozmawiać uczestnicy spotkania. Na ten temat nie ma żadnych uzgodnień, jeśli nie liczyć nic nie mówiącego tytułu "Dialog i kompromis polityczny w Polsce". Można domniemywać, że intencją Jarosława Kaczyńskiego jest nakłonienie opozycji do politycznego zawieszenia broni na czas ważnych wydarzeń międzynarodowych – spotkania na szczycie NATO i wizyty papieża Franciszka w Polsce. Praktycznie co najmniej do końca lipca. Zyskałby dzięki temu czas na poczynienie dalszych „dobrych zmian“ w ustroju państwa.

Trudno oczekiwać, że partie opozycyjne zechcą przystać na jakiekolwiek złagodzenie swojej „opozycyjności“ nie żądając niczego w zamian. Ruch Kukiz15 oczywiście chętnie by widział przyłączenie się PiS do projektu budowy państwa polskiego od nowa w oparciu o konstytucję zaprojektowaną przez ekspertów Pawła Kukiza, szanse urzeczywistnienia takiej wizji są jednak nikłe, zważywszy notoryczną niechęć partii prezesa Kaczyńskiego do przyłączania się do czegokolwiek. Dla innych opozycjonistów stawką do ugrania może się wydać kompromis, pozwalający zakończyć spór wokół Trybunału Konstytucyjnego. Nie mógłby on jednak ominąć najbardziej kontrowersyjnej kwestii ważności lub nieważności wyroku Trybunału z 9 marca. Tylko na czym miałby polegać kompromis między opublikowaniem, równoznacznym z uznaniem ważności – czego domagają się PO i Nowoczesna - a nieopublikowaniem tegoż wyroku, co oznacza jego nieważność – przy czym obstaje PiS? Uznanie racji obozu rządzącego, odmawiającego Trybunałowi prawa orzekania o prawomocności ustaw sejmowych, wystawiałoby mniejszość na niczym nieskrępowaną samowolę większości. Z kolei przystanie na jakiekolwiek ograniczenie woli większości wyrażonej w ustawach i uchwałach sejmowych oznaczałoby – w myśl doktryny politycznej leżącej u podstaw polityki PiS (a dającej się odczytać z wypowiedzi jej prezesa) - zanegowanie prawomocności demokratycznych wyborów dających mandat nowej większości do rządzenia krajem. Byłaby to więc zuchwała próba ograniczenia woli suwerena, który oddał władzę w ręce aktualnie rządzącej większości i upoważnił ją do realizowania polityki naprawiania Polski według własnego, doskonałego projektu.

Rebus sic stantibus, żadna ze stron, nawet najszczerzej dążących do kompromisu, nie ma gdzie się cofnąć, żeby zrobić choć trochę miejsca dla urzeczywistnienia aspiracji drugiej. Może dojść tylko do skompromisowania jednej z nich. Albo …o wyniku starcia w samo południe, zdecyduje to, kto pierwszy sięgnie do kabury swego colta.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.