Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

40295 miejsce

Kto kopał leżącego 17 września 1939 roku? Część I

Zbliża się ważna rocznica. 73 lata temu Sowieci, gwałcąc wszelkie możliwe ustalenia międzynarodowe, weszli na Kresy, zmieniając na zawsze bieg historii. Poniżej krótka próba uporządkowania faktów. Pierwsza z trzech części tej historii.

 / Fot. Domena publicznaCisza i wrzaski przed burzą

22 sierpnia 1939 r. Adolf Hitler w swojej rezydencji Berghof na stoku Obersalzbergu w Alpach Salzburskich wygłosił do najwyższych niemieckich dowódców wojskowych mocne przemówienie, w którym przemycił brzemienne w skutkach zdanie: "Zniszczenie Polski jest na pierwszym planie, panowie". Kilka dni wcześniej, w Moskwie, złożono do druku kolejne wydanie "Małej Encyklopedii Sowieckiej". Jej ósmy tom obejmował literę „P”, zaś pod hasłem „Polska” przeciętny homo sovieticus mógł wyczytać, iż wyżej wymieniona to kraj na zachodzie, niemal bandycki, zacofany w ideologii, faszystowski zaś w swej zagranicznej i wewnętrznej polityce, zwłaszcza w stosunku do tych obywateli, którzy rdzennymi Polakami nie są. Tydzień po złożeniu encyklopedii do druku i dokładnie dzień po płomiennej mowie Fuhrera, minister spraw zagranicznych Rzeszy Niemieckiej Joachim von Ribbentrop przybył do Moskwy. Tak opisała to wydarzenie jedna z ówczesnych gazet:

"(...)Pojechał z lotniska Packardem pancernym premiera Mołotowa pod opieką osobistej ochrony Mołotowa. Samochód udekorowany był niemiecką flagą ze swastyką. Jest to pierwszy wypadek, kiedy flaga ze swastyką ukazała się na ulicach Moskwy"

Dwugłowy, totalitarny potwór o twarzach ozdobionych wąsami, dziobami po ospie i fanatycznym spojrzeniu, budził się do życia. Przez kolejne półtora roku miał siać śmierć, zamęt i spustoszenie.

Sowiecko-niemiecki pakt o nieagresji, jak również jego tajne protokoły, mówiące o pełnej współpracy militarnej i gospodarczej między układającymi się stronami
(ujawnione zresztą dopiero po latach), podpisany został w nocy z 23 na 24 sierpnia 1939 roku. Sygnatariuszem ze strony niemieckiej był minister Ribbentrop, sowieckiej zaś - Wiaczesław Mołotow, pełniący równolegle funkcje przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych (premiera) i ludowego komisarza (ministra) spraw zagranicznych. Wiceminister spraw zagranicznych RP Jan Szembek odnotował wówczas w swoim dzienniku:

"Pakt sowiecko-niemiecki jest pomyślany przez Moskwę jako krok zachęcający Niemcy do wojny"

Wyjeżdżającemu z Moskwy Ribbentropowi Stalin, w imieniu własnym oraz rządu ZSRR oświadczył, iż „Związek Radziecki nie zdradzi swojego partnera”. Zdjęcie upamiętniające dwóch sygnatariuszy aktu, Ribbentropa i Mołotowa a także wyglądającego zza ich pleców, chytrze uśmiechającego się Stalina, obiegło cały świat, wzbudzając najróżniejsze komentarze. Dosadnie skwitował je wychodzący w Warszawie „Robotnik” - wydawca, jakby proroczo, zatytułował
fotografię: „Dokument stalinowskiej hańby”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

puchacz
  • puchacz
  • 14.09.2012 17:54

ale mnie nie chodzi o 1919 ale o 1938 gdyśmy wkroczyli do południowych sąsiadów wraz z agresją hitlera.. ładny to miało wydżwięk na swiecie???pza tym okres kilku lat po 1 wojnie to czas ksztaltowania sie nowych państw i granic po dziesiątkach czy setkach lat nieistnienia ..powstawały nowe kraje czechosłowacja juggosławia węgry kraje bałtyckie itd a wiele granic nie miało etnicznego uzasadnienia stąd i waśnie....a tak wogole to przykro patrzeć .. oto 100 lat temu powstaje czechosłowacja czy jugosławia by dzisiaj rozsypać sie jak domek z piasku i na nic wieloletnie czechów i słowaków współistnienie..

Komentarz został ukrytyrozwiń

No niestety. Realpolitik :-(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z "prezydenckiej" Wikipedii: "(...)W połowie grudnia Józef Piłsudski wysłał do prezydenta Czech Tomáša Masaryka oficjalny list z prośbą o rozwiązanie konfliktu drogą negocjacji, ale Czesi w odpowiedzi zajęli zbrojnie Spisz i Orawę. Następnie wykorzystując chaos panujący w Polsce w związku z organizowaniem się struktur państwowo-wojskowych, wojną polsko-ukraińską i powstaniem wielkopolskim, 23 stycznia 1919 roku, na rozkaz premiera Karla Kramářa i prezydenta Tomáša Masaryka, wojska czeskie w liczbie 16 tys. żołnierzy, z pociągiem pancernym i artylerią (pod dowództwem płk. Josefa Šnejdarka), wkroczyły na Śląsk Cieszyński[4]. Atak był złamaniem umowy z 5 listopada, a jego celem było zajęcie i wcielenie całego Śląska Cieszyńskiego do Czechosłowacji. W pierwszym dniu ofensywy Czesi zdobyli Bogumin oraz kopalnie Zagłębia Karwińskiego. Na przeciw regularnej armii czechosłowackiej stanęły improwizowane oddziały ochotnicze złożone z miejscowych górników i polskiej młodzieży szkolnej dowodzonej przez gen. Franciszka Latinika. Pomimo oporu wobec ogromnej przewagi przeciwnika te nieliczne oddziały polskiej samoobrony liczące ok. 1,5 tys. Czesi zaczęli spychać w kierunku Cieszyna.(...) Po uzupełnieniu jej podjęli nieskuteczną próbę odbicia miasta. W natarciu na czeskie pozycje zginęło ok. 75% polskiej kompanii. Pozostałych kilkunastu żołnierzy wziętych do niewoli Czesi wymordowali, zakłuwając ich bagnetami.(...) 3 lutego 1919 roku władze czeskie zgodziły się w Paryżu pod naciskiem przedstawicieli Ententy na ogłoszenie plebiscytu. Latem 1920 roku podczas ofensywy Tuchaczewskiego na Warszawę, czechosłowacki minister spraw zagranicznych Edvard Beneš wykorzystał trudną sytuację Polski i przeforsował na konferencji w Spa podział Śląska Cieszyńskiego przez mocarstwa bez przeprowadzania plebiscytu, na co zgodził się premier Władysław Grabski, licząc na pomoc mocarstw w obliczu inwazji bolszewickiej na Polskę. Na skutek propagandy czeskiej i powiązań Beneša i Masaryka wśród elit zachodnich, mocarstwa zadecydowały 28 lipca 1920 roku podzielić Śląsk Cieszyński korzystnie dla Czechosłowacji (Czesi uzyskali polskie tereny, które przyznano pod ich zarząd po wojnie z 1919 roku, całą strefę zdemilitaryzowaną oraz część resztek polskiego terytorium pozostawionych Polsce po wojnie z 1919 roku z miastami Trzyniec, Karwina, Jabłonków oraz południowymi dzielnicami Cieszyna) oraz oddali Czechosłowacji większość spornych terenów Spisza i Orawy. Polski rząd uznał decyzję Rady Ambasadorów ze względu na pogarszającą się sytuację na froncie wojny polsko-bolszewickiej pod warunkiem przepuszczania przez Czechosłowację transportów z bronią dla Wojska Polskiego. Czechosłowacja mimo deklaracji Edvarda Beneša w Spa aż do bitwy warszawskiej żadnych transportów do Polski nie przepuściła.(...) To dla @ puchacz i jemu podobnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
puchacz
  • puchacz
  • 13.09.2012 16:04

widze ze zaciekłość "potomków" 2 RP mimo upływu lat nic nie maleje ...to chyba jakoś genetycznie sie przenosi...a 17 września? to ze ruscy podle postąpili nie znaczy ze i my czy to w ramach odwetu czy itp mamy podobnie postepować jak w 38 z czechami..i to wspólnie z zbrodniarzem hitlerem!!pewnie dużo narodów ma coś na sumoeniu .. nawet USA mieniące sie demokratycznym{ale chyba tylko wewnątrz usiebie}popierało zbrodnicze reżimy w ameryce łacińskiej i na świecie..

Komentarz został ukrytyrozwiń
Wokanda
  • Wokanda
  • 13.09.2012 13:49

@ puchacz Cofnij się Pan/Pani do wojny polsko-bolszewickiej i sprawdź co nasi południowi sąsiedzi zrobili z Zaolziem będącym wtedy w naszych granicach a potem otwieraj kłapaczkę na temat 1938.

Komentarz został ukrytyrozwiń
puchacz
  • puchacz
  • 13.09.2012 11:53

P. Kossakowski.. chodzi o czyn ..oto 2 RP bierze udział z hitlerem w wymazaniu czechosłowacji z mapy europy.. czy to propagandowo różniło sie od 17 wrzesnia.gdy wymazywano polskę? a czy czesi i słowacy zywią do nas wieczną uraze i na kazdym kroku mówią... oto oni co na nas napadli z hitlerem??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie! Próba porównywania II RP (nawet z Zaolziem i Berezą Kartuską gdzie zresztą nie przewinęło się nawet 3000 osadzonych) z wujkiem Józiem, który może mieć na liczniku nawet 100 000 000 ofiar jest żałosna a mnie osobiście kojarzy się z działaniami kreta!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Serdecznie dziękuję Szanownemu Autrowi za tak mądrą i świadczącą o nieprzeciętnie wielkiej wiedzy oraz wysokiej kulturze osobistej odpowiedź.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Grzegorz Wasiluk

Przede wszystkim dziękuję za mądry komentarz. Raczej nie komentuję pod własnymi tekstami, jednak pokusa tym razem jest silniejsza ode mnie.

Daleki jestem od bałwochwalczego stosunku do II RP, zgadzam się z komentującymi powyżej, że ani Zaolzie, ani Bereza ani tym bardziej bardzo nierówna polityka narodowościowa (czy choćby oddolne nastroje w społeczeństwie, od relacji społecznych w np Lwowie po różne getta ławkowe itp), chwały nam bynajmniej nie przynoszą. Nie jest jednak intencją tego tekstu pokazanie idealnych Kresów w biało-czarnym odcieniu (a w zasadzie przyjemnej sepii), gdzie jasne (my) to dobre a ciemne (oni) - złe. Tu chciałbym zatrzymać się na ZEWNĘTRZNYCH mechanizmach, które doprowadziły do upadku państwa polskiego w 1939 roku. Zewnętrzne - a więc nie to, co zrobiliśmy sobie sami a to, co zrobiono nam. Zaolzie było oczywiście strasznym świństwem co nie zmienia faktu, że był nim również 17 września 1939.

Na marginesie - temat wspomnianych stosunków ukraińsko-polskich to materiał na inny, potężny tekst, który wielu zapatrzonych w tę sepię może mocno przygnębić. Bo oczywiście (i niestety) prawdą jest, że w zasadzie od czasów Unii Brzeskiej, stopniowego ograniczania kozackiego rejestru, Chmielnickiego robiącego potworną głupotę, wcześniej jednak bezskutecznie pukającego po sprawiedliwość czy w końcu atamana Petlury, wystawionego zwyczajnie do wiatru w imię tzw "dobra ogólnego" - moglibyśmy sobie po prostu powiedzieć "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie". Znaczy - sami jesteśmy sobie winni. Upraszczam tu oczywiście, jednak ogranicza mnie 4000 znaków :-)

Co jednak nie znaczy, że odwracają się te czarno-białe kolory i teraz źli jesteśmy my, a dobrzy - oni. Nie o tym zresztą chciałem pisać. Zostawiając niejako na boku trudne i bolesne ciemniejsze strony życia w II RP (których, jak pisałem, bynajmniej nie neguję,jednak to temat na odrębny materiał), chciałbym zatrzymać się na chwilę przy mechanizmie rozbioru a następnie rozdeptania przedwojennego państwa polskiego. Dalej były przecież cztery wielkie fale deportacyjne (w których ucierpiała ludność zarówno pochodzenia polskiego, jak i ukraińskiego czy żydowskiego), jeszcze dalej - Katyń, później zaś, przez dziesiątki lat, paskudne katyńskie kłamstwo. Nie będę się spierał o postępowanie kadetów policji w Berezie ani tym bardziej go wybielał, jednak nadal twierdzę, że wobec sowieckiej agresji stali się ofiarami - i to bezbronnymi. Podobnie żołnierze K.O.P. Dla jednych legenda Kresów, dla innych ... niekoniecznie. W lipcu tego roku przeprowadziłem bardzo ciekawy wywiad z Litwinem z pogranicza, urodzonym przed wojną w litewskiej wiosce na terenie Polski, tuż przy granicy z Litwą. Na moje pytanie o K.O.P. odparł krótko : "kurewstwo". Jednak to "kurewstwo" we wrześniu 1939 robiło dokładnie to, co do niego należało : broniło zaatakowanej ojczyzny. Nagrodą za to był strzał w tył głowy.

pozdrawiam serdecznie
YanH

Komentarz został ukrytyrozwiń
bartek
  • bartek
  • 12.09.2012 19:32

rozbior w 38 czechosłowacji przy naszym udziale chwały nam nie dał ...to posępny okres naszej historii...rok póżniej to my byliśmy ofiarą....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.