Facebook Google+ Twitter

Kto nakarmi koty? Czyli cierp ciało kiedy ci się chciało

Czasami człowiek ma ochotę oderwać się od obowiązków i wyruszyć przed siebie gdzie oczy poniosą. W moim przypadku dobrą okazją do zrobienia sobie przerwy od codziennych wypraw na działki w celu nakarmienia bezdomnych kotów są święta.

Wszystkie koty są nasze. Kot z Gorców. / Fot. Zdjęcie pochodzi z zasobów autorki artykułuNawet w realizacji najszlachetniejszej misji kiedyś musimy zrobić sobie przerwę na oddech. Co prawda - moich codziennych wypraw na działki w celu karmienia bezdomnych kotów nie zaliczyłabym do misji szlachetnych, ale nie zmienia to faktu, że o krótkiej odskoczni od tego obowiązku wprost marzę. Obawiam się jednak, że moje marzenie pozostanie li tylko niespełnionym pragnieniem.

O przyjaźni łączącej mnie z panią Jadwigą Ślawską-Szalewicz można by już napisać sporą książkę. Odnalazłyśmy się przecież w internecie jak dwie szpilki w stogu siana, dlatego zaproszenie od Jadwigi na spędzenie przeze mnie świąt Bożego Narodzenia w jej domu sprawiło mi wielką radość. Przyjęłam je z wdzięcznością, ponieważ bez względu na okoliczności takich zaproszeń się nie odrzuca.

Pozostaje jednak do rozwiązania "drobny" szczegół, związany z moim ewentualnym, dwudniowym wypadem do Warszawy, którego - póki co - nie jestem w stanie sama rozwikłać. Buras - bezdomny kot z działek / Fot. Ewa ŁazowskaOwym szczegółem jest konieczność codziennego dokarmiania bezdomnych kotów - co w sytuacji aktualnych warunków pogodowych nie powinno nikogo dziwić. Wyznając zasadę, że nie takie bryły przed nami były, zwróciłam się z apelem o pomoc do licznej grupy internautów, udzielających się na portalu społecznościowym Facebook, mieszkających w Łodzi i deklarujących swoją miłość do kotów w kwestii zastąpienia mnie w tym "kocim" obowiązku w dniach 25 i 26 grudnia.

Apel ten spotkał się z reakcją... zerową - co moje plany wyjazdu do Warszawy na dobrą sprawę także eliminuje do zera. Zważywszy na fakt, że w sieci liczne grono stanowią rożne fundacje specjalizujące się w niesieniu pomocy bezdomnym kotom - nie pozostaje mi nic innego jak ów brak reakcji na mój apel skwitować aforyzmem Zbigniewa Waydyka: "Wiele deklaracji podpisywanych imiennie kończy się bezimienną plajtą", a - jak twierdzi z kolei Adolf Jończyk - "Najsilniejszy opór stawia obojętność."

Jedna z moich przyjaciółek zwykła mawiać w różnych patowych sytuacjach - taki bąk!
Moje drugie spotkanie w realu z Jadwigą Ślawską-Szalewicz - Łódzka Manufaktura / Fot. Zdjęcie pochodzi z zasobów autorki artykułuO moich wyjazdowych planach, związanych w wizytą u pani Jadwigi Ślawskiej-Szalewicz, mogę także powiedzieć - taki bąk! A co zatem z moją naczelną, życiową dewizą, że nie takie bryły przede mną były? Tym razem nie ma ona zastosowania, ponieważ ta konkretna bryła akurat jest nie do przeskoczenia.

Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że opisany wyżej przypadek jest tylko incydentalnym wyjątkiem od powszechnie obowiązującej reguły, którą strzegę jak źrenicy w moim oku.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Zuzanno! Mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby, choć kto wie? Dzięki za moralne wsparcie. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak koty nie zostaną dopilnowane to zrobimy raban! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

UWAGA! Mam dobrą wiadomość odnośnie bezdomniaków z działek i mojego problemu. Po zamieszczeniu artykułu na Faceeboku zgłosiła się fundacja "Kocia Mama" Izy Milińskiej. Mam się nie martwić i spokojnie wyjechać na święta do Warszawy. Kotami z działek zajmie się pani Iza i jej wolontariuszka - też Iza. Nie będę ukrywać, że kamień młyński z wielkim hukiem spadł mi z serca. :))) Koty górą!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na taki apel ... wierzę że sie ktoś zgłosi. Ja niestety ... jestem za górami i lasami. Trzymam kciuki za kocięta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że kotki nie mogą najeść się na zapas :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co sobie będę żałować - Beatko. Życie jest (podobno) tylko jedno :), choć nie jestem tego tak do końca pewna. Także pozdrawiam. Mam nadzieję, że z choróbska już wyłazisz. Pozdrowionka!

Małgosiu! Koty stroszą swoje pióra z powodu zimna i dlatego wyglądają jak spaślaki. W rzeczywistości nawet ten buras nie jest taki tłusty, choć nie powiem - mały to on nie jest. :) Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Buras fajny spaślaczek! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pojawił się cień nadziei, że bezdomniaki w czasie świat nie pozostaną bez karmy, a ja będę mogła się spotkać z Jadzią Ślawską-Szalewicz i jej rodziną. Na mój artykuł odpowiedziała jedna z internautek i chwała jej za to, że temat podjęła. Może z tego coś się wykluje.

@ Jadwiga Kowalczyk: Na ogół tak właśnie bywa - Jadziu. Jednakowoż i na szczęście mam dowody (głównie na W24), że deklaracje miłości do zwierząt to nie tylko sieczenie soczewicy, lub bicie piany i mają one swój konkretny wymiar.
@ Grzegorz Laskowski: Oczywiście masz rację. Na temat wyrabiania kondycji (fizycznej i psychicznej) mogę coś powiedzieć, ponieważ te moje codzienne wyprawy na działki dostarczają mi stosownej ilości tlenu no i kontaktu z przyrodą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo - wszyscy kochają nade wszystko zwierzatka. Całym sercem oraz językiem.
Pod warunkiem, że nie musza się "temi ręcami" nimi zajać.
Jestem za daleko....

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.12.2010 14:54

Dokarminie kotów jest pożyteczne dla osób, które je dokarmiają: ruch i mróz odmładza (uzdrawia) a pomaganie komukolwiek uzdrawia lub rozwija uczucia, które są podstawą zdrowia cielsnego i umysłowego. Młodość i starość to stany zdrowia; dbaj o inne osoby a będziesz młodszą (zdrowszą) osobą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.