Facebook Google+ Twitter

Kto nie pracuje, ten nie je

Głód nie pojawia się tylko tam, gdzie jest mało żywności. Częściej jego przyczyną jest utrata pracy. Ludzie w trzecim świecie tracą pracę na skutek katastrof naturalnych oraz przez protekcjonizm i zachłanność Zachodu.

Worki z żywnością, pomoc humanitarna UE. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:EU_food_aid.jpg /licencja CCKiedy nadchodzi tsunami, cyklon czy trzęsienie ziemi, które niszczy zbiory, państwa dotknięte katastrofą proszą o pomoc dla głodujących. Czynią tak chociaż magazyny są pełne żywności jeszcze z poprzedniego roku. Nikogo jednak już na nią nie stać, ponieważ zniszczone uprawy oznaczają utratę dochodu z rolnictwa, które wciąż jest podstawą utrzymania mieszkańców trzeciego świata.

Oczywiście nie musi to być aż spektakularne tsunami, żeby zwiększyła się liczba bezrobotnych, a tym samym głodujących na świecie. Wystarczy, że baryłka ropy zbliży się do ceny - 120 dolarów, a koszty transportu i produkcji w dzisiejszym zmechanizowanym rolnictwie podniosą gwałtownie cenę zbóż. Dodatkowo jeśli się bardziej opłaca uprawiać rośliny na biopaliwa zamiast na żywność i poprzez wysokie cła oraz dopłaty rządy zwalczają tańszą żywność krajów trzeciego świata, to nic dziwnego, że według sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-moona: „głód, niedożywienie i społecznie niezadowolenie rozprzestrzenia się na niespotykaną dotąd skalę”.

Zarabianie na głodzie


Hamburger. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Hamburger_sandwich.jpg /licencja CCDane Banku Światowego pokazują, że na obecnym kryzysie zarabiają wielcy eksporterzy żywności m.in USA, Francja, Kanada, Australia, Argentyna, Brazylia, Rosja, Indonezja i Tajlandia. Dotowaną żywność można tanio kupić w Afryce. Taniej niż w Europie. Ale ta sama żywność, która pozornie ratuje życie na tym kontynencie (jak przekonują eksporterzy), pozbawia pracy Afrykanów.

Kryzys żywnościowy mógłby być mniej dotkliwy, jeśli tylko wolny handel, tak usilnie lansowany od początku lat 90. przez zachodnich polityków, nie był tylko pustym sloganem. Wolny handel w rozumieniu Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych oznacza całkowite i bezwarunkowe otwarcie się krajów słabszych na ich produkty. Ale już te kraje nie mogą bez przeszkód sprzedawać swojej produkcji na rynkach zachodnich.

Tani seks, tania praca


Trzeba dodać, że tymi towarami są albo surowce naturalne i żywność albo tania praca. Na surowcach można dobrze zarobić ale wiadomo, że na produktach przetworzonych, wytworzonych z tych surowców o wiele więcej.

Kobiety w sklepie, Prasat, Tajlandia. / Fot. Sailing (Ronn) "Between Two Shores" http://www.flickr.com/photos/12392252@N03/2432388689/in/photostream/Tania praca jest z kolei tak tania, że ledwo starcza na wegetację. To wygodny mit, że za kilka dolarów dniówki można sobie spokojnie żyć i jeszcze coś odłożyć! Nie można i dlatego praca dzieci jest czymś powszechnym. Wcale nie akceptowanym. Badania przeprowadzone na indyjskich wsiach pokazują, że najmłodsi pracują tylko do momentu, kiedy rodzice mogą już samodzielnie wyżywić całą rodzinę, bez pomocy swoich dzieci. Wtedy wysyłają je do szkoły.

Bardziej dochodowa od uczciwej pracy okazuje się więc prostytucja i produkcja narkotyków. Czyli coś co Zachód lubi najbardziej. Paradoksalnie to przez seksturystykę trafia najwięcej pieniędzy bezpośrednio do lokalnej ludności. Najwięcej na zwykłej turystyce zarabiają przecież zachodni inwestorzy, korumpując przy okazji miejscowe władze.

Resetowanie sumień


Tymczasem możni tego świata skupiają się wyłącznie na pomocy doraźnej. Sumienia Francuzów ma uspokoić dwukrotne zwiększenie pomocy żywnościowej do ponad 90 mln dolarów. Prezydent Bush dorzucił kolejne 200 mln. ONZ szacuje jednak, że aby tymczasowo zatrzymać obecną falę głodu, wciąż brakuje 755 mln. Ban Ki-moon otwarcie mówi, że aby wydobyć Afrykę z chronicznego głodu, trzeba przez kilka następnych lat wydać co roku 8-10 miliardów dolarów na inwestycje w rolnictwie. Dla porównania, wojskowy budżet USA, według różnych szacunków, wynosi ponad 600 miliardów dolarów.

Biedny nie znaczy bierny


Grameen Bank. / Fot. George Tsioukis /licencja CC http://www.flickr.com/photos/monkiemag/2377916277/Oglądając w telewizji umierających z głodu widzimy wraki ludzi; biernych i niezdolnych do żadnego działania. „Często przyjmuje się – niekoniecznie jawnie – że niewiele możemy zrobić, aby zaradzić tej rozpaczliwej sytuacji. Taka zakładana bezsilność wobec głodu przeradza się w fatalizm owocujący brakiem poważnych prób zmierzenia się z tym problemem” – zauważył indyjski noblista Amartya Sen.

Tymczasem okazuje się, że sami biedni potrafią wykorzystać szansę na poprawę swojej sytuacji ekonomicznej - jeśli tylko ją dostaną. Inny noblista z subkontynentu, Muhammad Yunus, stworzył w Bangladeszu Grameen Bank, który udziela mikropożyczki najuboższym. Jest to wyjątkowa instytucja finansowa, ponieważ zwykłe banki uznają ubogich za niewiarygodnych dłużników. Grameen Bank ma jednak najniższy na świecie odsetek tzw. złych długów, czyli niespłaconych pożyczek, a za niewielkie, kilkudziesięciodolarowe kwoty, ponad 7 mln kobiet w Bangladeszu (97% klientów banku) uruchomiło własne mikro firmy i uzyskały względną niezależność finansową.

Podobnych przykładów jest więcej. W 1972 roku prawniczka z indyjskiego Gudźaratu, Ela Bhatt, stworzyła kooperatywę pracowniczą SEWA (Self-Employed Women’s Association), która również udziela mikropożyczek oraz pozwala kobietom na sprzedaż swoich wyrobów bez pośredników. Dlatego zarabiają więcej niż pracując w fabrykach wielkich koncernów, a cena ich produktów jest konkurencyjna.

Zdecydują politycy


Całkiem możliwe, że rozwijanie sieci podobnych organizacji, opartych na lokalnych społecznościach, może być lekiem na głód i ubóstwo trzeciego świata. O ile bogaty świat na to pozwoli. Dopóki jednak politycy będą przesadnie wspierać własne rolnictwo i blokować przedsiębiorczość słabszych krajów, każda wielka akcja ratowania od głodu jest działaniem pozornym. Traci na tym trzeci świat i zwykli konsumenci, niepotrzebnie przepłacając codziennie w sklepach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

interesujacy temat i ciekawym jezykiem napisany :)
link moze ktos skomentuje moj artykul..? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za jasny przekaz obecnej planowej polityki i jej skutków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

przeczytałam z zainteresowaniem, dobry temat, niezłe pióro

plusss

Komentarz został ukrytyrozwiń

ważny, dobry artykuł

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dostarczanie żywności, jak wykazujesz, to pomoc iluzoryczna.
Tłumaczy nieczyste sumienia darczyńców w oczach opinii publicznej.

Skuteczniej - jak powiadał nasz klasyk - dać wędkę, a nie rybę.

Ludzie chcą pracować, ale wymaga to stworzenia im minimalnych możliwości do jej wykonywania. +/

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za sensowny artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry artykuł ukazujący absurdy tamtej rzeczywistości

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obrazu dopelniaja inne dzialania mocarstw w krajach "rozwijajacych sie": rabunkowa eksploatacja bogactw naturalnych i sprzedaz broni lokalnym rezimom.

Jak dlugo wytrzyma ten system, w ktorym 50% ludzi zyje za mniej niz $2 dziennie, podczas gdy garstka wybranych przesciguje sie w kupnie coraz wiekszych telewizorow plazmowych? To sie musi zle skonczyc, predzej czy pozniej...

Brawo za poruszenie tematu (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.