Najbardziej zapracowany i najbardziej wykorzystywany święty aż się prosi, by go ktoś wziął w obronę.
Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.79)
Wiek: 59 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Przede wszystkim jestem chrześcijaninem, potem antropologiem kultury, recenzentem książek, które mi sie spodobają, komentatorem - amatorem wydarzeń politycznych, krytykiem obłudy, i wiele innych.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Grzeszczyk 07.12.2009 23:05
A wczoraj oglądałem Świętego Mikołaja - biskupa(nie w czapie z pomponem i czerwonym błamie ale w biskupim nakryciu i przyodziewku. Czyżby narodziny nowej tradycji. Jest nadzieja, że tu i teraz. Jakie to optymistyczne.
Ewa Krzysiak 05.12.2009 18:47
Racja. Pozostaje jedynie opowiadać jak to było kiedyś i przekazywać wartości. Zawsze jest nadzieja.
Robert Grzeszczyk 05.12.2009 18:43
Pani Ewo, my może i tak. Ale co z pociechami? Dla nich, jego sens już będzie zupełnie inny i nigdy taki jak dla nas. Cosik tracą, tak jak i my tracimy. Nieprawdaż.
A chciałoby się dzwoneczków w nocnej, śnieżnej ciszy. Jak drzewiej ...
Ewa Krzysiak 05.12.2009 16:13
Prawdziwy Św, Mikołaj i sens świąt Bożego Narodzenia nie zginie jeśli będziemy mieć to wszystko w sercach.
Jadwiga Kowalczyk 05.12.2009 16:00
Obawiam sie, prosze Państwa, że na jakiekolwiek protesty jest juz za późno.
Mikołaj, bynjmniej nie swięty, stał sie zwulgaryzowanym artybutem handlowo-rozrywkowym, eksloatowanym niemiłosiernie i do obrzydzenia w dość krótkim "sezonie".
Sprowadzony został do poziomu importowanego halloweenu, o przedłużonym działaniu.
Przemiana nastapiła niepostrzeżnie, w sposób niekontrolowany w czasie, kiedy wszyscy zaczęliśmy sie zachłystywać sklepami: pojawiało sie coraz wieksze bogactwo, coraz wieksze mozliwosci zaspokojenia nie tylko potrzeb, ale przyjemnosciowej formy zakupów.
Na zasadzie - ja nie miałem, niech teraz moje dzieci mają wszystko.
No i mają. Wszystko, jeszcze więcej i do obrzydzenia.
Marta Jenner 04.12.2009 23:49
Popieram - sprzeciwiajmy się komercjalizacji św. Mikołaja! Jak my się, biedni, nagimnastykowaliśmy, żeby dziecięcia nie pozbawiać pięknych złudzeń, wcześniej tak samo starali się nasi rodzice i dziadkowie, ale co tu dużo mówić - warto było. Współczuję dzisiejszym maluchom:(
Paweł Ilecki 04.12.2009 16:13
Ależ ten wozak był właśnie w mieście. To był węglarz, który zmonopolizował swą zaprzężoną w perszerona furą dostawy koksu dla całej Saskiej Kępy końca lat 50-tych. A co do reszt całkowicie popieram. Pozdrawiam.
Robert Grzeszczyk 04.12.2009 08:47
Ja niestety nie pamiętam wizyt Mikołaja. Wychowałem się w mieście a tu było znacznie trudniej o woźniców. Moje dzieci, które go już poznały (Mikołaja przynoszącego prezenty), nie przeżywały w związku z tym żadnej traumy. Zgadzam się natomiast, że następuje deprecjacja Świętego Mikołaja. Ale czy tylko? Generalnie obniżają się standardy etyczne i moralne. Materializm zdecydowanie mocniejszy niż w mrocznym socjaliźmie. Społeczeństwa całe karleją, czego dowodem również obecny kryzys ekonomiczny. Jak i metody jego rozwiązania.
Szkoda, że moje wnuki w życiu nie uwierzą w Świętego Mikołaja, obserwując dzisiejszy świat oczami ekranów telewizyjnych, oglądając ich tabuny na ulicach miast i centrach handlowych.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +283)