Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

69678 miejsce

Kto obroni Świętego Mikołaja ?

Najbardziej zapracowany i najbardziej wykorzystywany święty aż się prosi, by go ktoś wziął w obronę.

Handel związany ze Świętami Bożego Narodzenia rozpoczął się w niektórych sklepach w Lublinie. / Fot. PAP/Mirosław TrembeckiWciąż mam w pamięci pewną bożonarodzeniową wigilię z czasów dzieciństwa dogłębnie zatrutą obawą, wręcz narastającym panicznym lękiem przed nieuchronną, jak mniemałem, wiszącą niczym miecz Damoklesa nad moją nieszczęsną pacholęcą głowiną, straszliwą wizytą.

Wewnętrznie rozdygotany nasłuchiwałem pod drzwiami, czy znów, jak ubiegłego roku, nie nadciągną schodami ciężkie stąpania, a po donośnym łomotaniu do drzwi nie wkroczy niwecząc całą radość i magię świąt - ON.

Wozak z sąsiedztwa, okutany czerwonym szlafrokiem, ze zmierzwioną brodą z waty, dygając parciany wór na pleczystym grzbiecie węglarza, aby rozsiewając przaśny odór piwnogorzelniany, pohukując rubasznie, strojąc groźne miny i wytrzeszczając przekrwione ślipska, uzmysłowić mi i przekonać o pełnej realności bytu Świętego Mikołaja.

Po kompromitującym zdemaskowaniu przebrania własnego ojca, a rok potem sąsiada pełniącego na zasadzie wymiany usług rolę szafarza prezentów, rodzice wszystkich okolicznych maleńtasów dogadali się i wpadli na wątpliwy koncept zaangażowania miejscowego indywiduum, które skrzepione uprzednio różnorakimi trunkami, odtwarzać miało, tę tak ważną ich zdaniem
postać dobrotliwego świętego, a w praktyce przyczyniało się do zasiewania w naszych niewinnych duszyczkach pierwszych ziaren zwątpienia w prawdomówność i intencje dorosłych.

Przyznam, że wówczas już bardziej przekonywający wydawał mi się pan woźny przebrany za dziadka Mroza, a do dziś nie wiem dlaczego tak niezbędny, by na przedszkolnym wieczorku noworocznym odebrać przydziałową torebkę z szarego papieru, z cudowną zawartością : pomarańczą, rumianym jabłuszkiem i kilkoma cukierkami z ZPC im. 22 lipca d. E. Wedel.

Za jakże rozsądny i nie wystawiający na szwank dziecięcej wiary i psychiki, uznałem później zwyczaj ukradkowego podrzucania prezentów pod choinkę, czy zawieszania w oczekiwaniu na nie pełnych uroku skarpet.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

A wczoraj oglądałem Świętego Mikołaja - biskupa(nie w czapie z pomponem i czerwonym błamie ale w biskupim nakryciu i przyodziewku. Czyżby narodziny nowej tradycji. Jest nadzieja, że tu i teraz. Jakie to optymistyczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Racja. Pozostaje jedynie opowiadać jak to było kiedyś i przekazywać wartości. Zawsze jest nadzieja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, my może i tak. Ale co z pociechami? Dla nich, jego sens już będzie zupełnie inny i nigdy taki jak dla nas. Cosik tracą, tak jak i my tracimy. Nieprawdaż.
A chciałoby się dzwoneczków w nocnej, śnieżnej ciszy. Jak drzewiej ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawdziwy Św, Mikołaj i sens świąt Bożego Narodzenia nie zginie jeśli będziemy mieć to wszystko w sercach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obawiam sie, prosze Państwa, że na jakiekolwiek protesty jest juz za późno.
Mikołaj, bynjmniej nie swięty, stał sie zwulgaryzowanym artybutem handlowo-rozrywkowym, eksloatowanym niemiłosiernie i do obrzydzenia w dość krótkim "sezonie".
Sprowadzony został do poziomu importowanego halloweenu, o przedłużonym działaniu.
Przemiana nastapiła niepostrzeżnie, w sposób niekontrolowany w czasie, kiedy wszyscy zaczęliśmy sie zachłystywać sklepami: pojawiało sie coraz wieksze bogactwo, coraz wieksze mozliwosci zaspokojenia nie tylko potrzeb, ale przyjemnosciowej formy zakupów.
Na zasadzie - ja nie miałem, niech teraz moje dzieci mają wszystko.
No i mają. Wszystko, jeszcze więcej i do obrzydzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Popieram - sprzeciwiajmy się komercjalizacji św. Mikołaja! Jak my się, biedni, nagimnastykowaliśmy, żeby dziecięcia nie pozbawiać pięknych złudzeń, wcześniej tak samo starali się nasi rodzice i dziadkowie, ale co tu dużo mówić - warto było. Współczuję dzisiejszym maluchom:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ ten wozak był właśnie w mieście. To był węglarz, który zmonopolizował swą zaprzężoną w perszerona furą dostawy koksu dla całej Saskiej Kępy końca lat 50-tych. A co do reszt całkowicie popieram. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja niestety nie pamiętam wizyt Mikołaja. Wychowałem się w mieście a tu było znacznie trudniej o woźniców. Moje dzieci, które go już poznały (Mikołaja przynoszącego prezenty), nie przeżywały w związku z tym żadnej traumy. Zgadzam się natomiast, że następuje deprecjacja Świętego Mikołaja. Ale czy tylko? Generalnie obniżają się standardy etyczne i moralne. Materializm zdecydowanie mocniejszy niż w mrocznym socjaliźmie. Społeczeństwa całe karleją, czego dowodem również obecny kryzys ekonomiczny. Jak i metody jego rozwiązania.
Szkoda, że moje wnuki w życiu nie uwierzą w Świętego Mikołaja, obserwując dzisiejszy świat oczami ekranów telewizyjnych, oglądając ich tabuny na ulicach miast i centrach handlowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.