Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12126 miejsce

Kto odstrzelił Durczoka?

Durczok ukrzyżowany za to, że stanął w obronie górników? Czy baronowie węglowi, postanowili ukarać szefa serwisu informacyjnego jednej z największych stacji medialnych w Polsce?

 / Fot. From Wikimedia Commons, the free media repository/Kamil DurczokKamil Durczok, szef serwisu informacyjnego ”Fakty” emitowanego przez TVN, jest oskarżany o mobbing i molestowanie pracownic. Durczok był jak dotąd dziennikarzem cieszącym się świetną opinią władz stacji telewizyjnej, przez którą został wypromowany na kierownicze stanowisko w serwisie informacyjnym mającym wielomilionową oglądalność. Należy przypomnieć, że tygodnik „Wprost”, który zapoczątkował aferę, informował o zestawionych z osobą Durczoka narkotykach i innych rzeczach znalezionych, a jakoby należących do dziennikarza. Dziś już wiemy, że narkotyków nie można powiązać z osobą Durczoka, możliwe więc, że również inne oskarżenia tygodnika „Wprost” mogą być nie precyzyjne.

Powstaje pytanie dlaczego tygodnik „Wprost” zaangażował się tak mocno w atak na dziennikarza i nie był skłonny poczekać z orzekaniem o jego winie, choćby do czasu zweryfikowania przez policję, czy na torebkach zawierających narkotyki są faktycznie ślady papilarne Durczoka, czy też nie? Jest to tym bardziej dziwne, że część Polskiego świata dziennikarskiego, do której należy Durczok związana z takimi tytułami jak właśnie TVN, „Wprost”, TVP czy „Gazeta Wyborcza” łączy silna więź wynikająca z wspólnego światopoglądu lansowanego przez to środowisko, a przede wszystkim ogromnej lojalności wobec władz związanych z PO. Pomijając kwestie winy lub braku winy Kamila Durczoka powstaje pytanie, co takiego musiało się stać, aby „Wprost”, jeden z tytułów prasowych zaangażowanych tak jak i TVN w obronę wizerunku rządu, postanowił zaatakować kolegę po fachu?

Na to pytanie, może pomóc nam odpowiedzieć postawa Kamila Durczoka w sprawie górnictwa. W ostatnim czasie, przez media przetoczyła się fala krytyki pod adresem górników. W Telewizji i prasie starano się pokazywać górników jako wichrzycieli, zakłócających porządek i wywierających presję na rząd, w celu zaspokojenia swojej roszczeniowej postawy. Sugerowano, że górnicy za swoją pracę pobierają ogromne pieniądze, a do tego chcą od rządu polskiego zwiększenia świadczeń na swoją branżę.

Durczok złamał obowiązującą w mediach głównego nurtu dziennikarską lojalność wobec władz. Ponieważ sam jest Ślązakiem, nie potrafił przyłączyć się do prasowego i telewizyjnego chóru krytykującego górników. Zamiast, jak to miało miejsce w innych mediach, pokazywać górników jako prostaków, którzy jedyne co potrafią to wzniecanie burd ulicznych, Durczok ujął się za swoimi krajanami i zaczął zadawać merytoryczne, konkretne pytania. Durczok pytania owe zadawał na antenie telewizji, przez co miliony Polaków mogły poczuć się zdezorientowane. Z jednej strony, Polacy stykali się z jednolicie brzmiącym przekazem pochodzący od mainstreamowych dziennikarzy, w którym górnicy jawili się jako warchoły i prostacy a z drugiej strony redaktor serwisu „fakty” wprowadzał dysonans nie współgrając wraz z resztą orkiestry medialnej, lecz zadając proste pytania. Śmiał publicznie pytać, dlaczego dyrektorzy spółek węglowych zarabiają ogromne pieniądze i dostają po kilku miesiącach pracy niemal milionowe odprawy, gdy ponoć spółki przez nich prowadzone są nie rentowne i przynoszą straty. Śmiał pytać o to czy rząd, na podobieństwo rządów zachodnich, ma na okres dziesięciu, piętnastu lat plan restrukturyzacji kopalń, czy zajmuje się tylko doraźnym zwalnianiem kolejnych tysięcy górników? Tych pytań niepokorny dziennikarz miał więcej. Gdy te niewygodne kwestie poruszył przy premier Ewie Kopacz podczas wywiadu, który odbył się 14 stycznia 2015 roku, Kamil Durczok przekroczył nie widzialną granicę, a gdy ją przeszedł przestał być traktowany w świecie dziennikarskim, lojalnym wobec władzy, jako swój a zaczął być postrzegany jako wróg i zdrajca. Kamil Durczok podjął decyzję o nie wpisywaniu się w medialną nagonkę na górników i teraz za tą decyzje przychodzi mu płacić. Zostanie przeciwko niemu wyciągnięta każda, najmniejsza nawet błahostka, by go zdyskredytować i w ten sposób zdyscyplinować, a w dalszej perspektywie jeśli nie ulegnie, także zniszczyć. O to przestroga dla innych dziennikarzy ze świecznika Polskich mediów: nie zadawajcie pytań zgodnych z waszym sumieniem, bo wtedy koledzy po fachu będą mieli obowiązek za wasze sumienie się zabrać.

Jak temat branży górniczej może być groźny dla zwykłego dziennikarza, pokazuje to, że rząd PO sam od ponad siedmiu lat bał się zabrać za stajnię Augiasza, jaką są zarządy spółek węglowych, o których krążą pogłoski, że zasiadające w nich osoby, to nie rzadko byli lub teraźniejsi pracownicy służb specjalnych. Może więc być prawdą, że wykorzystując swoje wyszkolenie operacyjne z byłej pracy, kręgi te potrafią znaleźć i wyciągnąć kompromitujące informacje o każdej ważnej osobie w państwie.

Jedna z licznych wypowiedź Kamila Durczoka krytykująca postępowanie rządu w sprawie górnictwa.


Wywiad Kamila Durczoka, w którym Ewa Kopacz, po raz pierwszy od czasu objęcia funkcji spotyka się z licznymi niewygodnymi pytaniami.
https://www.youtube.com/watch?v=Lc2q9IQtsG0





Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Panie Małkowski, panu to już żaden lekarz nie pomoże...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podczas wojny, Niemcy przerzucili na tyły wojsk amerykańskich, grupę dywersantów. Byli to ludzie świetnie wyszkoleni, angielskiego nauczyli się w Oxwordzie. Wpadli, jednak, bardzo szybko przez jedno małe słowo "petrol". Pan Dariusz Perszewski też jest świetnie wyszkolonym agentem kaczoputinowskim. Każde zdanie ma propagandowo dopracowane. Zdradziło go jedno małe słowo "w tedy". Dodam jeszcze nawał pracy, jaki musiał wykonać, żeby nauczyć się języka polskiego. Zapamiętał, że jedno ze słów - polski, Polak pisze się dużą literą, a drugie małą. Mimo swej pilności, nie potrafił zapamiętać, które jak się pisze. Nie wystarcz dobrze nauczyć się języka obcego - trzeba, jeszcze, go czuć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mafia silną ręką trzyma za gardła swoich medialnych żołnierzy na froncie prawdy. Za dezercję kula w łeb.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Dariuszu, proszę jeszcze raz uważnie przejrzeć swój poprzedni artykuł o Durczoku. Nigdzie nie napisał Pan, że to dopiero przypuszczenia, niepotwierdzone zarzuty - zamiast ostrożnego "jeśli to prawda, to..." padło kategoryczne "okazało się, że...". A w tym momencie jeszcze nic się nie okazało.
Tymczasem tu zarzuca Pan "Wprost", że "nie był skłonny poczekać z orzekaniem o jego winie, choćby do czasu zweryfikowania przez policję, czy na torebkach zawierających narkotyki są faktycznie ślady papilarne Durczoka, czy też nie."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po pierwsze, chciałbym powiedzieć, że bardzo się cieszę Pani Barbaro, że Pani komentuje, proszę nie przestawać tylko dlatego, że wedle Pani jestem oszołomem. Z werwą małolaty atakuje Pani moje kolejne teksty, co na tym uśpionym serwisie jest trudne do przecenienia.

Chciałbym zauważyć Pani Barbaro, że Pani jako pogromczyni oszołomskich tekstów używa sformułowań mało merytorycznych. Mówienie, że czyjś tekst to medialna papka i interpretacja oszołomów, wprowadza do dyskusji nad tekstem nie potrzebne emocje i zamęt. Jeśli jak pani twierdzi wyjmuję coś z kontekstu to proszę mnie zacytować, a potem objaśnić w jaki sposób zniekształciłem sens czyjejś wypowiedzi.

Czy ma rozumieć, że sugeruje Pani bym zatrudnił się jako prokurator, lub śledczy? Skąd mam niby brać dowody? Odnoszę się do oskarżeń jakie zostały postawione Panu Durczokowi. Adresatem Pani uwag powinna być redakcja „Wprost” to oni postawili te oskarżenia. A nawet w tym wypadku uważam, że mieli prawo postawić oskarżenia skoro byli przeświadczeni o winie pana Durczoka. Dopiero w powyższym artykule idę dalej i czynię domysły, czy za tekstem „Wprost” nie stały jakieś dodatkowe pobudki, poza moralnymi lub zawodowymi, które w takim wypadku byłyby naganne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A na jakiej podstawie Pan "wyrokował o winie" na podstawie jakich "oskarżeń" ? wszystkie pańskie podstawy to medialna papka. o której przecież Pan pisał i przed którą przestrzegał.
Wyjęte sekwencje z kontekstu, interpretacje oszołomów, to jest papka która żywią się dziennikarze zarabiający na życie. Ale żeby obywatelscy? no chyba żeby zostać zauważonym, gotowi są pleść cokolwiek.

Miałam nie komentować, ale nie wytrzymałam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Darku, ależ Pan umie "odwracać kota ogonem".:) Moje gratulacje!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wyrokowałem o winie Pana Durczoka, podałem o co jest oskarżony i w jakim świetle to stawia jego dotychczasową postawę w ramach, której pouczał ludzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Darku, fakt, że "Wprost" nagle staje się stróżem dziennikarskiej moralności, rzeczywiście może intrygować. Tu się z Panem zgadzam. Natomiast nie podoba mi się wyrokowanie o winie/niewinności Durczoka na podstawie medialnych doniesień, bo tu właśnie wkraczamy w sferę manipulacji, o której pisze Pan w innym tekście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto. Jeśli ktoś robi coś złego, napiętnowanie go jest jak najbardziej na miejscu. Słanie przez pana Durczoka SMS-ów z podtekstami seksualnymi do podległej pracownicy jest co najmniej nie niemądre, niesmaczne, w najlepszym razie wykazał się głupotą.

W związku z powyższym jak najbardziej na miejscu wydaje mi się wyrażenie opinii nie pochlebnej o osobie, która codziennie mówiła polakom, kto wedle niej tego dnia zachował się ładnie a kto nie, gdy tym czasem ten ktoś sam zachowywał się brzydko.

Osobną sprawą jest moja próba dociekania, co takiego zaszło, że w ramach tego samego środowiska, jedna osoba zaatakowała drugą ujawniając takie informacje. Z góry mówię, że nie wierze w moralne pobudki i chęć ukrócenia nie stosownych zachowań Durczoka. Nawet chęć zysku i napisania poczytnego artykułu mnie nie przekonuje. Gdyby to napisał dziennikarz prawicowy, antagonistycznie nastawiony do Durczoka i tym podobnych dziennikarzy mainstreamowych, byłbym w stanie jeszcze przyjąć, że zrobił to dla pognębienia przeciwnika i chwały, którą by zdobył w swoich kręgach. Natomiast wśród dziennikarzy głównego nurtu, donoszenie jednego na drugiego musi mieć głębszy podtekst. Właściwie jest tylko jedno wytłumaczenie, ktoś taki został wyznaczony do odstrzału i było na niego zlecenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.