Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173496 miejsce

Kto poprze Wrocław w staraniach o Expo 2012

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-11-05 10:26

Za trzy tygodnie w Paryżu reprezentanci 108 krajów w tajnym głosowaniu zdecydują, komu zostanie powierzona organizacja małej wystawy Expo w 2012 roku. Na czyje głosy może liczyć Wrocław?

 / Fot. Polska Gazeta WrocławskaDyplomaci nie zdradzają, z kim się już dogadali. Jednak wiele można wywnioskować z przebiegu wcześniejszych rozmów.

Wrocław rywalizuje z koreańskim Yeosu i marokańskim Tangerem. Już położenie geograficzne może być ważną wskazówką, jak rozkłada się poparcie. Nie jest tajemnicą, że szansę na największą liczbę głosów mamy w Europie. Z oczywistych względów: reprezentanci państw naszego kontynentu chcieliby mieć jak najbliżej taką imprezę. Nie chodzi tylko o zwiedzających, którym łatwiej i taniej dostać się do Wrocławia niż do Korei Południowej.
Procentuje także nasze członkostwo w Unii Europejskiej. Nasz zysk oznacza powiększenie wspólnego budżetu, a nawet ewentualne profity dla firm z kontynentu, które na równi z polskimi mają prawo zdobywać kontrakty związane z organizacją Expo. Do tego dochodzi solidarność kulturowa, religijna i wzajemne powiązania, wynikające z codziennych stosunków polityczno-handlowych.
Jednak Europa ma tylko 36 głosów, a żeby zdobyć Expo, potrzeba ich co najmniej 55. I niestety, trzeba to sobie jasno powiedzieć, nie wszyscy przedstawiciele Starego Kontynentu nas poprą.
Do wahających się Słowenii i Szwajcarii jeździł tuż przed wyborami polski minister kultury Kazimierz Michał Ujazdowski. Podobno przekonał nawet będąca poza Unią Szwajcarię.
Na pewno nie możemy liczyć na głos Francji, która od czasów kolonialnych związana jest interesami z krajami arabskimi - poprze Tanger. Maroko jest także bliskim sąsiadem Hiszpanii. Wsparcie tych krajów w walce o Expo może zaprocentować głosami ich sojuszników. Niczego nie można z góry przesądzać, ale np. za Hiszpanią często idą inne kraje hiszpańskojęzyczne, choćby z Ameryki Południowej.
Politycy podkreślają, że w tym wypadku bardzo sprawnie działała nasza dyplomacja. W Ameryce Łacińskiej mamy dobre notowania dzięki polskiemu papieżowi. Dominuje tam przecież religia katolicka. A jest o co zabiegać, bo w sumie Ameryka dysponuje siłą 26 głosów.
Nie powinniśmy się tam jednak spodziewać jednoznacznego poparcia. Poza tymi, którzy mogą pójść za Hiszpanami czy Francuzami, na straty musimy także spisać głosy niewielkich państewek, np. Saint Kitts i Nevis. Dyplomatyczna ofensywa Korei w sprawie Expo polegała bowiem m.in. na przyciąganiu do Biura Wystaw Międzynarodowych nowych członków. Państwa, przeważnie mało znane, świeżo przekonane do idei Expo, na pewno poprą swojego promotora. Trzeba tu przypomnieć, że w poprzednim głosowaniu, w 2002 r., mogło wziąć udział zaledwie 88 delegatów, a więc aż a 20 mniej niż obecnie. Im zatem bardziej egzotyczna i nieznana nazwa kraju, tym większa pewność, że odda on swój głos za Yeosu.
Z bardzo optymistycznych szacunków wynika, że dostaniemy 34 głosy europejskie i połowę amerykańskich, czyli 13 - co daje w sumie 47. Bardzo mocno trzeba podkreślić, że w tych wyliczeniach zakładamy wygranie wszystkiego, co jest do ugrania. A mimo to ciągle brakuje głosów siedmiu krajów, żeby zdobyć bezwzględną większość.
Trochę poparcia moglibyśmy pozyskać poza strefami naszych wpływów. Mieliśmy np. szanse na głos RPA. Za tym państwem mógłby podążyć jakiś inny kraj afrykański. Niestety, to wciąż za mało.
Pozostaje więc liczyć na to, że w pierwszej turze głosowania żaden kraj nie dostanie wymaganej ilości głosów. Wtedy nasze szanse wzrosną, bo możemy dostać głosy oddane na kandydata, który odpadł.
Wydaje się, że najwięcej głosów zbierze Korea Południowa, która przeprowadziła najkosztowniejszą i najlepiej zorganizowaną kampanię promocyjną. Ale Maroko także może na coś liczyć - poza Hiszpanią i Francją, przede wszystkim na kilkanaście krajów islamskich i część Ameryki. W sumie daje to nawet ponad 30 głosów. Za mało, żeby przejść do drugiej tury, ale dość, aby pierwsza niczego nie rozstrzygnęła. Może to okazać się dla nas ratunkiem - np. Jemen i Mauretania sygnalizowały, że w takim układzie są gotowe poprzeć Polskę.
Marek Szempliński

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.