Facebook Google+ Twitter

Kto potrzebuje "żałoby narodowej"?

Ktoś kiedyś wymyślił, że prezydent będzie wyznaczał dni żałoby dla całego kraju, jeżeli wydarzy się coś tragicznego. Taka "żałoba narodowa" to czas bez rozrywki. Nic nie może ludzi bawić. I tyle. Zamyka się wszystko, co odpędza smutek.

Domyślam się, że chodzi tutaj o podkreślenie wagi tragicznego wydarzenia, okazanie solidarności z poszkodowanymi rodzinami, zmobilizowanie narodu do złączenia się myślą i emocjami z tym, co się stało. Kondolencje i wsparcie samych władz państwowych nie wystarczą. Muszą być wyznaczone dni. Im większa katastrofa, tym dłuższy okres żałobny. Chociaż niekoniecznie, bo taką "powódź tysiąclecia" w 1997 r. i tsunami w południowej Azji w 2005 r. (zginęło 300 tys. ludzi) prezydent wycenił na 1 dzień żałoby, a zawalenie się dachu hali w Katowicach w 2006 r. i pożar hotelu w Kamieniu Pomorskim - na 4. Ważne jest także, kto został ofiarą. Żałoba po śmierci Jana Pawła II trwała 7 dni, po katastrofie smoleńskiej - 9, a katastrofy w kopalniach Halemba i "Wujek" zasłużyły zaledwie na 2. Widać, że kryteria mają charakter spontaniczny i polityczny.

Co naród robi w okresie żałoby narodowej? Robi to samo co zawsze. Może trochę więcej dyskutuje i psioczy na telewizję, która cały dzień pokazuje te same tragiczne obrazki. Czy to narodowi potrzebne? Wątpię. Co więcej, taka okresowa "żałoba narodowa" dyskryminuje i uderza finansowo w określone instytucje i grupy społeczne, narażając je na wymierne straty. Dlatego nie dziwi mnie irytacja artystów, narzekających, że utracili zarobki i instytucji kulturalnych, które straciły wpływy i zawiedzionych widzów. Dziwi mnie natomiast, że nie nakazuje się zamykania restauracji, miejskich parków, Sejmu... wszelkich innych miejsc, gdzie człowiek może się rozerwać. Czy to aby nie nadaje się do Trybunału?

Pomysł z "żałobą narodową" służy wyłącznie politykom. To taki ich "wentyl bezpieczeństwa". Żeby pokazać, że są razem z nami w nieszczęściu, że dbają o nas, że bratają się z nami z wyżyn swojego majestatu. To także swoisty kamuflaż ich niekompetencji, błędów i zaniechań. Spacery po rozmytych powodziowych wałach w towarzystwie kamer i mikrofonów i oglądanie ludzi tracących dorobek całego życia, ma oddalić od nich podejrzenie o braku urzędniczej odpowiedzialności.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.