Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Polska > Kto się boi ambasady Wietnamu i wystawy “Warszawski Mały Sajgon”?

Pozycja materiału w rankingach:

83833 miejsce

Dział: Polska

Ocena: 5pkt

Oceń:

Kto się boi ambasady Wietnamu i wystawy “Warszawski Mały Sajgon”?


Dzisiaj o godz. 14 miało nastąpić otwarcie wystawy fotografii pt. “Warszawski Mały Sajgon”, które obrazują życie Wietnamczyków w Polsce. Na kilka godzin przed wernisażem marszałek województwa mazowieckiego, w którego urzędzie miała odbyć się wystawa, odwołał ją. Jędrzej Karpiński, organizator wystawy, jest przekonany, że to wynik nacisków ze strony ambasady Socjalistycznej Republiki Wietnamu.

 / Fot. Jędrzej KarpińskiNa stronie Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie wciąż widnieje zaproszenie na “Warszawski Mały Sajgon”. Jej organizatorem jest Ośrodek Kultur Orientalnych i Centrum Inspiracji Artystycznych. Patronat nad wystawą, oprócz wojewody Kozłowskiego, objęli marszałek Senatu Zbigniew Romaszewski i pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.

- Na kilka godzin przed wernisażem zadzwoniono do mnie z Urzędu Wojewódzkiego i poinformowano, że prace zostały spakowane i mam je sobie odebrać - mówi zirytowany Karpiński, który udzielając nam wypowiedzi jednocześnie tłumaczył nowo przybyłym gościom, że wernisaż się nie odbędzie. - Powiedziano mi, że wystawa została zdjęta “ze względu na formę”. Nie wiem, co mogło im się w nich nagle przestać podobać, przecież marszałek widział je wcześniej! Słyszałem, że dziennikarzom mówią teraz, że zdjęcia są w złym rozmiarze - dodaje.

Rzeczywiście, takiej odpowiedzi udzieliła nam Małgorzata Przewalska, rzecznik wojewody. - Zgodnie z naszą zasadą w jednej ramie musi znajdować się jedno zdjęcie, a pan Karpiński umieścił ich po pięć. Fotografie są małe, przez co niewyraźnie widać, co na nich jest - tłumaczy rzecznik.

 / Fot. Jędrzej Karpiński
Karpiński uważa ten argument za kompletnie zmyślony, gdyż informował wcześniej Urząd w jakim formacie są zdjęcia i ile będzie się znajdować w każdej ramie. Niestety, te szczegóły nie były uzgadniane na piśmie, więc nie można teraz udowodnić kto mówi prawdę, a kto się z nią mija.

- Prawda jest taka, że część zdjęć była niewygodna dla ambasady - mówi Jędrzej Karpiński. Fotografie obrazują nie tylko życie kulturalne i społeczne, ale także religijne i patriotyczne. Można zobaczyć m.in. zdjęcia z pikiet opozycji demokratycznej.

Kibicujący wystawie Robert Krzysztoń ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa współpracującego z Ośrodkiem, uważa, że za wszystkim stoi ambasada Wietnamu, która od początku była nieprzychylnie nastawiona do wystawy. - Ambasada dwoiła się i troiła, by odstraszyć społeczność wietnamską od wystawy. Tym razem odbywało się to za pośrednictwem informacji szeptanych, które jak wiadomo, mają niezwykłą moc. Przy wcześniejszych naszych akcjach przekazywano ulotki, że w danym miejscu wybuchnie bomba. Teraz już się boją, że ktoś mógłby im udowodnić straszenie, więc zmienili sposób działania. Wystarczy jednak rozpuścić jakąś informację na Stadionie Dziesięciolecia i zaraz będzie o tym wiedziała cała społeczność - mówi Krzysztoń.

Urząd Województwa obiecał, że gdy zdjęcia zostaną wydrukowane w większym formacie, wystawa odbędzie się. Organizatorzy już w to nie wierzą i będą szukać innego miejsca, w którym mogliby pokazać zdjęcia.
Agnieszka Gierczak OFFline profil autora

Autor: Agnieszka Gierczak

Napisz do autora

Artykuły (156) Galerie (4) Średnia ocen (4.58)

Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: "Ta piękna dziewczyna była jednak zabawna (...) Wcale nie zmieszana, swobodna, nawiązująca bezpośredni kontakt z publicznością, mrugnięciem oka zdawała się mówić, że nie ma za grosz talentu, ale cóż to szkodzi, skoro ma coś innego." E. Zola

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Thu Huong Dang 06.09.2008 00:26

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 39

Miałam okazję obejrzeć zdjęcia z tej wystawy na planszach i rozbawiła mnie uwaga pani rzecznik, ze zdjęcia są tak małe ze nie widać co na nich jest. Ciekawe czy jak ta pani zrobi sobie zdjęcia na wakacjach, to wszystkie do domowego albumu drukuje w formacie A3 albo nawet A2 żeby widzieć co na nich jest. Jak ktoś ma problem z zobaczeniem co jest na zdjeciu A4 (najmniejszy format zdjęć na wystawie jest troszkę mniejszy niż A4), to powinien zrobić jedno, jak najszybciej zapisac się do okulisty. Przecież większosć ludzi normalnie radzi sobie ze zdjeciami 10x15, dawniej wywoływano zdjecia jeszcze mniejsze. No chyba że ona chciała widziec co jest na zdjęciu, stojąc jak najdalej na schodach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mariusz Wójcik 05.09.2008 20:27

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 41

Nic, tylko wjechać do ichniej ambasady i zrobić duży "sajgon".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Danieluk 05.09.2008 16:58

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 33

No to pewne osoby zrobiły tylko większy rozgłos. Muszę się tym zainteresować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.