Pozycja materiału w rankingach:
Jak i w co wierzą młodzi katolicy? Czym kierują się w życiu? Jaką rolę pełni w nim Kościół?
Marlena (17 lat), Łukasz (19 lat) i Karol (20 lat) mówią otwarcie o swoim - jak go nazywają - „wymuszonym ateizmie”. Nie chodzą do kościoła ze względu na księży, na wszechobecny przymus, na dewotki z Klubu Przyjaciół Radia Maryja.
Księża są, jacy są, nie dla nich chodzi się na mszę. Nie można ich utożsamiać z Bogiem. Oni mają szczęście, ich opiekun ks. Tomek jest młody i pełen niekonwencjonalnych pomysłów. Wszystko, co im pokazuje odnosi do współczesności - nauki Jezusa, Drogę Krzyżową, Zmartwychwstanie. Dzięki niemu zrozumieli, że Biblia to nie mity.Zobacz także:
Artykuły
(1)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Miejscowość: Drezdenko | Kraj: Polska
Sortuj komentarze:
Ryszard Jan Zagórski 07.02.2010 21:52
Aborcja, eutanazja, zapobieganie..., wiara, brak wiary, praktykujący...
Dużo tych różnych pojęć, często wieloznacznych. Dobry artykuł i dyskusję niczego sobie sprowokował. Dzisiaj jest jednak najważniejsze wzajemne zrozumienie, poszanowanie i ... współdziałanie w sprawach ogólnoludzkich, społecznych etc. Jak jest? Sprężmy się i działajmy.
Piotr Wierzbicki 26.01.2010 21:30
Pani Magdaleno, pomyliła się Pani. Tacy ludzie zbyt dużo nie mówią, ale życzą każdemu człowiekowi na Ziemi spełnienia udanego "pielgrzymowania".
Pani Ewo. Człowiek ciągle jest niedoskonały i zbyt mało pracuje nad swoją osobowością. W chrześcijaństwie są też trendy do zadawania sobie cierpień w postaci samobiczowania i krzyżowania się, jakieś chore pojmowanie życia. Żeby poznać co Zbawiciel chciał nam przekazać trzeba poznać od początku aż do końca co zostało w tej sprawie napisane. Dla ludzi wybranych przez Tego Który Jest wystarcza Dekalog, albowiem zostali przez 40 lat przesortowani na pustyni. Zostali najlepsi z najlepszych aby stać się kapłanami tego Świata.
Dla pozostałych zostały stworzone religie wprowadzające korekty umożliwiające zbawienie. Pomoc słabszym w pojmowaniu celowości życia i osiągnięcia stanu wiecznej szczęśliwości. Skoro Pan Jezus powiedział: "Jam jest drogą", znaczy że należy przestudiować od początku do końca jego bytowanie na Ziemi i wyciągnięcie odpowiednich wniosków w stosunku do samego siebie. Nie jest to proste, wymaga wielu lat pracy i tak bez końca aż do wzajemnego Świętych obcowania.
Ewa Żak 26.01.2010 19:17
"Co mnie męczy i wywołuje wewnętrzny bunt? To, że Chrystus został umęczony i ukrzyżowany w ofierze za nas grzeszników. Ofiarował się swojemu Bogu Ojcu. To by znaczyło, że Bóg Ojciec u początku, to wszystko ułożył. Czym ta ofiara może być uzasadniona, poza swoistym, Boskim "Widzimisię". Można sobie powiedzieć, że Bóg stworzył człowieka obarczonego grzechem pierworodnym, aby Jego Syn swoją męką wyjednał u Niego łaskę przebaczenia. To jest dla mnie nie do pojęcia".
Panie Tadeuszu, to nie tak... Bóg jest wszechwiedzący więc widział, że człowiek zgrzeszy, ale stwarzając człowieka obdarzył go bardzo pięknym i zarazem niebezpiecznym darem, czyli wolnością. Wolność niosła z sobą duże ryzyko... Takie choćby, że człowiek popełni grzech i oddali się od Boga. Bóg jednak nie mógł człowieka zniewolić. Okazałby się kłamcą. Ale zaplanował coś inego, coś, co rzeczywiście jest trudne do przełknięcia - oddał swojego ukochanego syna, Jezusa, żeby umarł za wszystkich ludzi i w ten sposób uwolnił nas od konsekwencji grzechu. To była cena za dar wolności. Ale oprócz tego, że Bóg kocha swojego syna Jezusa, to tak samo kocha też wszystkich ludzi. Gdyby Jezus nie zechciał za nas umrzeć, to wszyscy trafilibyśmy wiadomo gdzie. Jezus cierpał strasznie, ale zrobił to w konkretnym celu. Takie jest moje rozumienie tej kwestii.
Piotr Wierzbicki 25.01.2010 09:16
Pani Magdaleno, jest pani uczona na KULu. Jak Pani to wytłumaczy co powiem? "Jestem człowiekiem niewierzącym, katolikiem praktykującym".
Piotr Wierzbicki 25.01.2010 08:57
Wszystko zależy od człowieka i jego pojmowania życia. Nawet tutaj na "W24" tendencje manipulacyjne odkryć nietrudno, tylko należy uważnie przyglądać się i analizować. Trochę mnie to denerwuje że w nowoczesnym Świecie w dobie komputeryzacji nie można swobodnie zainstalować do materiałów filmów a jak już, to ich jakość w opłakanym stanie. Czy potrafi ktoś z Państwa wytłumaczyć to zjawisko ?
Tadeusz Śledziewski 24.01.2010 21:57
Ja wiarę w Boga wyssałem z piersi MATKI. (Matka dla mnie od maleńkości, to świętość.) Za młodu miałem wiele różnych zainteresowań i nie byłem przykładnym wiernym. Rzadko też podchodziłem do życia refleksyjnie. Życie brało się "garściami" i już. Refleksja przychodziła proporcjonalnie do upływu czasu. Im człowiek staje się starszy, tym częściej mnie odwiedzała. Dzisiaj niewiarę w Boga tłumaczę brakiem prawdziwej wiedzy. Wiedzy, która pozwala, po zamknięciu oczu, dojrzeć doskonałość "Stworzenia". W życiu także doświadczyłem wielu świadectw istnienia Boskiej pomocy.
Co mnie męczy i wywołuje wewnętrzny bunt? To, że Chrystus został umęczony i ukrzyżowany w ofierze za nas grzeszników. Ofiarował się swojemu Bogu Ojcu. To by znaczyło, że Bóg Ojciec u początku, to wszystko ułożył. Czym ta ofiara może być uzasadniona, poza swoistym, Boskim "Widzimisię". Można sobie powiedzieć, że Bóg stworzył człowieka obarczonego grzechem pierworodnym, aby Jego Syn swoją męką wyjednał u Niego łaskę przebaczenia. To jest dla mnie nie do pojęcia.
Bardziej mnie by przekonało, że Syn Boży przyszedł na świat aby człowiek w swoim ciężkim życiu nie czuł się osamotniony. Żeby człowiek nie zarzucał Bogu, że musi znosić wszelki trud i cierpienie, mimo, że stanowi obraz i podobieństwo Boże. Żeby nie wnosił do Wszechmogącego Boga pretensji o stworzenie świata pełnego niebezpieczeństw i wszelkiego cierpienia, ze śmiercią - często w bólach - włącznie. A tymczasem Bóg siedzi sobie na wysokim tronie i nie zakosztował uciążliwości życia ziemskiego. Skoro jest wszechmocny, czemu nam zgotował tak ciężki los. Syn Boży ofiarował się, aby zaświadczyć, że to co Bóg dał człowiekowi, to jest jedyne co mógł dać. Syn Boży przeżył życie włącznie ze śmiercią krzyżową, więc w ogromnych bólach, aby człowiek nie czuł się pokrzywdzony przez Boga. Człowiek wiedząc, że nawet Syn Boży nie mógł oddalić od siebie cierpienia, nie czuje się osamotniony, gdy to cierpienie go dotknie, bo wie, że cierpienie może spotkać każdego. Trudne są rzeczy Boskie do pojęcia.
Barbara Pośledniak 24.01.2010 13:11
Panie Włodzimierzu D. jeśli ma Pan odwagę obrażać innych, to niech Pan potem nie kasuje swoich komentarzy :) link
Anna Sobol 23.01.2010 22:29
Paulino - dziękuję ci za ten artykuł - ja pod pretekstem refleksji nad potrzebą(lub nie) promowania ambitnej sztuki sakralnej link próbuję rozniecić dyskusję o i potrzebie doświadczenia metafizycznego, o duchowośći, o formach religijności wreszcie i ubolewam tam m.in nad zanikiem tego rodzaju poważnych rozważań, a tu mnie miło zaskoczyło całkiem pokaźne grono b.młodych rozmówców, b,ciekawy, dobrze napisany, obiektywny artykuł i pogłębione komentarze - gratulacje!5*
Ratomir Wilkowski 20.01.2010 08:43
Kto Ty jesteś? Polak mały. POLAK znaczy człowiek śmiały, POLAK - myślą, słowem, czynem... POLAK prawym Słowianinem , a SŁOWIANIN TO POGANIN! tako uczą mnie rodzice, tako wierze, tym się szczycę...
Donald Pottier i jego jet car, czyli... 6 tys. KM. Zobaczcie sami!
(odsłon: +1054)